Erotyka · 5 min czytania
Trzy Kropki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Tyle lat przebolała a tak mało ma. Twarz pokryta makijażem Lecz na czole zero zmarszczek.. Więc pytam, po co. Po co ten teatrzyk.. Po co ten makijaż i woń trupia W dzień zatruwa zmysły, w nocy zaś sen zatruwa Dlaczego Cię wybrałem? - Sam nie wiem. Byłem zaślepiony Twoim blaskiem odbijającego się w twarzy światła, marząc wciąż o starszej Wciąż naturalnej kobiety szukam. Lecz nie znajdę takiej, która by mnie pokochała. Eratho, ponieważ tak każesz się nazywać. Wybacz mi. I wpuść mnie do swych łask. Przepraszam. O boże chroń mnie przed tą zmorą. Rozłożyła nogi i się rozpadła. Nie zdążyłem nawet w nią wejść a już proch poczułem pod palcami Rozpadła się, na co? -Trudno powiedzieć. Zszargany myślą o niej wciąż nie mogę zasnąć, widząc pył na płótnie i ranę otwartą w sercu. Naglę wszystko ucichło zrobiło się chłodniej, poczułem oddech na karku, aż przeszył mnie strach. Tak to ona, a może tylko moje senne marzenie, spoglądam na łóżko, a na nim widzę widok odrażający. Moja jedyna, ta odpowiednia zamieniła się w proch. Wszak wiązałem z nią przyszłość długą, lecz ona…no cóż. Znowu odczuwam chłodny dotyk, ale jest inny bardziej namiętny, ale to nie jest dotyk mojej jedynej, to ktoś inny mnie dotyka. Dotyk dość znajomy, delikatny nawet, przyjemny, a zarazem chłodny i przeszywający moje ciało, lecz nie zdołałem go poznać dokładniej. Może, dlatego, że przerwałem tą cienką granice miedzy silnym uczuciem, a nienawiścią. Kładąc się z myślą niespokojną, zastanawiam się czując coraz mocniej oddech zjawy. Pytam sam siebie. „Dokąd prowadzi ta droga, czy robię dobrze czy źle?” Odpowiadam sobie „ Sam nie wiem, co robić dalej.” Zwlekam się z łóżka, biorąc szkatułkę do ręki, zbieram prochy mojej kochanki i kładę je do szkatułki. Jutro po północy, gdy księżyc będzie w pełni pójdę w to miejsce gdzie spotkałem Cię po raz pierwszy i rozrzucę prochy, może Twój duch zbłąkany mnie nawiedzi. Wracając do domu, otwieram drzwi do swojego pokoju, lecz czuję w sobie lekkie przerażenie. Oczom nie mogę uwierzyć, że widzę ją tak pięknie ubraną. To Erath. W pokoju unosi się woń drzewa sandałowego, który pobudza zmysły i pożądanie, wpatrzony w nią niczym w obraz wielkiego malarza, przecieram oczy ze zdumienia. Ona spogląda na mnie swoimi zimnymi oczyma, lecz całkiem zachęcająco. Robię krok do przodu i mówię Eratho, dlaczego jesteś tak daleko. Potrzebuję cię, pragnę cię. Jak nigdy dotąd. Pomóż mi…