Fantastyka · 5 min czytania
Trzy połówki jabłka 2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Część pierwsza
Harry był bardzo niezwykłym chłopcem, miał dwanaście lat, ale umysł szesnastolatka. Był bardzo inteligentny. Kiedy miał cztery lata trafił do nowojorskiego sierocińca. Harremu każdy powtarzał, że nie ma i nigdy nie miał żadnych krewnych, ale on dobrze wiedział, że jego mama żyje i gdzieś tam na niego czeka. Pomimo tej dramatycznej sytuacji był zadowolony z życia, wiedział, że niedługo przyjdzie czas na szczęśliwą podróż.
Kiedy był zdenerwowany lub wściekły w jego umyśle pojawiały się obrazy, których nie potrafił zrozumieć. Kiedyś podczas jednej z bójek stało się coś dziwnego, obok Harrego wybuchła szklanka. Tak po prostu sama z siebie. Od tej pory inne dzieci stroniły od jasnowłosego chłopca o wielkich diamentowych oczach.
Jedyną jego towarzyszek zabaw była Hariet, mała ciemnowłosa dziewczynka. Lubiła jego towarzystwo, świetnie się ze sobą rozumieli. Jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym, nie pamiętała ich, ale zawsze w jej sercu było pełno nadziei, że będzie lepiej. - Harry powiedz mi, o czym myślisz?. Chłopiec odwrócił się, na jego twarzy pojawił się uśmiech. - Wczoraj znowu miałem ten dziwny sen – odparł. Dziewczynka przyglądała mu się uważnie. - Ten sen… sen o twojej mamie?- zapytała nieśmiało. _ Tak śni mi się odkąd pamiętam, zawsze w ten sam dzień i zawsze tę samą noc, co roku – wyjaśni i dotknął srebrnego serduszka zamieszonego na złotym łańcuszku. - Jak myślisz? Spotkasz się kiedyś z mamą? – dodała. - Na pewno i czuję, że to nastąpi bardzo szybko, szybciej niż się tego spodziewam – stwierdził i zaczął ją bezlitośnie łaskotać.
***
- Margaret twoja ulubiona blondynka poruszyła dzisiaj ręką- wyjaśniła niska, pulchna siostra oddziałowa nowojorskiego szpitala im. Św. Heleny. Druga drobna mała szatynka uśmiechnęła się. - To wspaniale! - Margaret nie daj się zwariować, lekarz wyraźnie powiedział, że będzie spała bardzo długo – dodała druga pielęgniarka, ale z twarzy Margaret nie znikał uśmiech. Pożegnała się z siostrą oddziałową i zaczęła chodzić po sali. Leżało tutaj