Psychologia · 3 min czytania
Trzy słowa
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Noc nad aleją Wojska Polskiego była wyjątkowo słoneczna jak na tę porę roku. U podnóża starej kamienicy dyskretnie przewijali się ludzie bez barw; recydywiści ubrani jedynie w blask ulicznych lamp bezkarnie katujący pozostałości obolałego chodnika. Ich atutem była zimna krew, której ewidentnie nie dało się wyczuć w mieszkaniu pod numerem czterdzieści trzy. Wszechobecną ciszę przenikał błądzący po przestrzeni pokoju zapach potłuczonego szkła, a całość uzupełniał szyderczy śmiech dębowego zegara bezlitośnie odliczającego minuty pozostałe do utraty resztek cierpliwości. Minęło dobrych parę godzin od momentu, w którym nieugaszony papieros plujący dymem z czarnej popielniczki przestał zwracać jego uwagę. Dawno darował też grzechy, których dopuściły się koślawe krzesło, podłoga, lampka nocna i nędzne pięćdziesiąt sześć złotych leżące na stoliku. Ich pokutą stała się cisza. Wszystko w jednej chwili zdawało mu się obce. Jedyną rzeczą znajdującą się w pokoju, od której nie ośmielił się oderwać swojego przenikliwego spojrzenia był telefon. Oczekiwał w milczeniu. Mimo iż z zewnątrz sprawiał wrażenie umarłej istoty, z której dawno uleciało życie, to wewnątrz czuł wielkie napięcie i strach przed tym, co może się zdarzyć za parę chwil.…