Romans · 6 min czytania
Trzy zapałki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wyglądała jak emerytowana gwiazda porno. Grubym ramieniem opierała się o słupek ze znakiem przystanku autobusowego. Potężne udo wylewało się spod lateksowej czerwonej mini. Na skrzyżowanych nogach białe kowbojki z frędzelkami. Lewą dłonią odgarniała utlenione włosy, które uporczywy wiatr wpędzał jej do oczu. W drugiej trzymała cienkiego mentola. Spodobał się mu zarówno gest odgarnianych kosmyków, jak i dym papierosa przysłaniający jej twarz. Stał obok. Czekał na 16-stkę. Być może ona też. Nie wiedział jak zagadać. - Nie jest pani zimno?… Kurwa, przecież, że tak. Jest 5 stopni. Nie przyzna się, że wybrała mini dla uwodzenia, a nie dla ciepła. - Ładne włosy… Och! Nie! - Przepraszam, ma pani papierosa?... Kurde, przecież ostatni raz paliłem w liceum. Może nie będę kaszlał. - Przepraszam, ma pani papierosa? - wypowiedział mantre powtarzaną od 5 minut. Burknęła coś w stylu yhm i dała mu swojego, a sama zapaliła nowego. Zaciągnął się, bardzo nie chcąc pokazać swojego niedoświadczenia. Nie wyszło. Zaczerwienił się i pociągnął drugi raz. Na jej twarzy pojawił się taki uśmiech, że nagle zrobiła się wiosna. A nawet przełom wiosna/lato. Liczył na pogardę i wyższość albo ignorancję i znudzenie. Dostał miły uśmiech zachęty i zrozumienia. Spojrzał w jej zielone oczy obramowane sklejonym tuszem i brokatowym niebieskim cieniem. Patrzyły w jego brązowe. - Hmm…ekhm… Mariusz - przedstawił się podając rękę. - Bożena. Przyjechała 16-stka. - Jakim jedziesz? - zapytał z nadzieją. - Następnym - pożegnała go z uśmiecham, dla którego się wraca. Odprowadziła wzrokiem. Siedząc w ciepłym autobusie obok faceta pachnącego alkoholem, myślał o niej. O aniele w białych kowbojkach i zielonych oczach z uśmiechem jaki mają tylko aniołowie. Ktoś przed nim słuchał ,,Trzech zapałek” na tyle głośno, że osunął się z uśmiechem wspomnienia w swoim fotelu. Potem za każdym razem przychodząc na przystanek, miał nadzieje w sercu. Nie spotkali się. Parę razy nawet zwolnił się na chwilę z pracy, aby zobaczyć czy nie jedzie wcześniejszym. Nie jechała. Ciągle miał ją przed oczyma. Wspomnienie głosu w głowie i podniecenie w sercu. Był już niemłodym brunetem. Zwykłym facetem w swoim wieku. Nosił okulary z grubymi szkłami. Raczej szczupły, choć już z małym brzuszkiem. Do twarzy było mu w czerni. Koleżanki mówiły, że ma niesamowite dłonie. Nie chełpił się tym stwierdzeniem. Uważał, że tylko od tej, do której poczuje coś więcej niż to, co zawsze czuło serce, to zdanie będzie ważne. Do codziennej wieczornej rutyny, po szklance gorącego mleka dodał leżenie na…