Fantastyka · 23 min czytania
TUNEL WYOBRAŹNI
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
TUNEL WYOBRAŹNI
Po górskiej ośnieżonej drodze jechał autobus. Po całonocnych opadach śniegu droga była niemalże nie przejezdna a to powodowało, że od dwóch godzin poruszał się górskimi drogami z niewielką prędkością. Za szybami z wolna przemieszczały się szczyty gór a wiatr usypywał przy drodze białe wydmy. Pasażerów autobusu stanowiło 7 znanych pisarzy fantastyki, wracających właśnie ze spotkania, na którym przyznano nagrody za ich twórczość. Grupa przez całą drogę toczyła ożywioną dyskusję na temat minionych dni i wspólnych przeżyć, jakich doświadczyli. Zdołali się tam ze sobą dobrze poznać i obdarzyć nawzajem sympatią.. Autobus właśnie zbliżał się do górskiego tunelu, za którym miał się już rozpocząć zjazd w nizinne tereny i w ciągu kolejnej godziny zamierzał bezpiecznie dotrzeć do miasteczka gdzie czekał na lotnisku samolot. Wszyscy byli uśmiechnięci, radośni, choć niewątpliwie zmęczeni wieloma spotkaniami ze swoimi fanami. Każdy z nich tak naprawdę był już myślami w swojej pracowni, gdzie na nowo będzie mógł oddać się swojej pracy, sztuce wymyślania światów, która była dla nich prawdziwszym życiem. Jednak podczas spotkania ze swoimi czytelnikami, potwierdzali wszem i wobec że tak naprawdę to piszą o rzeczywistości, ale ubranej w inne kolory. I ta prawda, której sami nie odkryli, lecz która dawała im poczucie niezwykłości, powodowała, że czuli się wyróżnieni w otaczającym ich świecie. Większość z nich miała już za sobą szczyt sławy, chwile wielkie i chwile małe. A świat zdołał już przeczytać tysiące ich książek. Zajmijmy się bliżej jednym z nich. To John Lee. 43- letni mężczyzna niemający za sobą jeszcze wielkiego dorobku, gdyż zaledwie kilka wydanych książek, ale który wdarł się przebojem w serca czytelników. Siedział trochę z boku, obok siwobrodego mężczyzny o chrapiącym oddechu i tylko sporadycznie wtrącał się do dyskusji, jaka się toczyła się obok. Droga, którą już pokonali znużyła go i dopiero przed chwilą obudził się ze snu, doznając wrażenia jakby jego życie dopiero, co się zaczęło. Jego oczy błądziły teraz za okno, gdzie zima skuwała śniegiem świat. Widział w tym, co obserwował jakiś początek czegoś, co zapewne wkrótce opisze. Lubił, bowiem w swoje fantastyczne opowieści wplatać rzeczywiste przeżycia, jakich doznawał. Inni przyjęli go do swego grona jak równego sobie.. Sinobroby,profesor Dixon, malarz Keller, czarnowłosa powabna Sara i niezwykle dbający o szczegóły ksiądz rudowłosy Norman. On gdzieś stał zaraz za nimi, chociaż nie wiele im ustępował w sztuce, jaką tworzył. Autobus po kilku chwilach zwolnił jeszcze bardziej a kierowca nacisnął klakson. Uruchamiał on jednocześnie oświetlenie tunelu, do którego właśnie wjeżdżali. Zrobiło się bardzo jasno a białą przestrzeń dookoła wypełniła zewsząd betonowa konstrukcja i szum silnika odbijający się od ścian. Kierowca przycisnął pedał gazu, bowiem teraz mógł nie zważać na aurę a pusta szeroka droga była bezpieczna i doskonale widoczna. Pasażerowie tylko na chwilę zerknęli przez okno, ale nie skomentowali miejsca, w jakim przyszło im się teraz znaleźć. Nasz John jakby trochę się teraz podenerwował, chociaż nie miał ku temu specjalnego powodu. Na chwilę stał się tematem dyskusji, toteż wtrącił kilka ważnych słów i na nowo oczy utkwił w białej linii namalowanej na bocznej ścianie tunelu. Na moment próbował wrócić myślami do poprzednich dni, lecz jakimś dziwnym trafem nie potrafił sobie wiele przypomnieć. Jakby tych dni wcale nie było, chociaż przecież cały czas o nich rozmawiali. Przez większość trasy, jaką pokonali nic nie zakłócało im beztroskiej i miłej atmosfery. Dopiero gdzieś na 7 kilometrze, kiedy autobus poruszał się po niewielkim łuku, kierowca gwałtownie nacisnął na hamulec, ponieważ przed nimi pojawiło się nieznane rozwidlenie tunelu. Pamiętał, że jeździł już tą trasą wielokrotnie, nigdy dotąd jednak czegoś podobnego nie widział. To było nie możliwe by na drodze w ostatnim czasie wybudowano dodatkowe odgałęzienie. Mimo to nie chcąc niepokoić pasażerów wybrał prawą odnogę, będącą kontynuacją łuku drogi i pojechali dalej. Nasz główny pasażer, którym się zajmujemy bliżej, zauważył jako jedyny boczny tunel i coś kazało mu by sobie o czymś przypomniał. Nie zdołał jednak tego w głowie ułożyć, bowiem ponownie wezwano go do dyskusji i musiał odpowiedzieć na kolejne nurtujące grupę pytanie. Po kilku długich minutach kierowcę ogarnął jednak niepokój, jako że tunel powinien się już dawno skończyć. Pokonali już, bowiem ponad 12 km odcinek! Zatrzymał gwałtownie autobus i zastanawiał się, co robić dalej. Popatrzył na nieco zdezorientowanych pasażerów i przez chwile nie potrafił niczego powiedzieć. -Dlaczego nie jedziemy?- zapytał go rudowłosy ksiądz. -Coś nawaliło? –wtrącił malarz Keller -Nie…Chyba nie, tylko, że tunel powinien się już dawno skończyć. Jeżdżę tędy już od wielu lat i nigdy dotąd nie było tak jak teraz?! Przynajmniej tak mi się wydaje. -Panu się wydaje, czy jest pan tego pewien?!- zapytał Keller -Ja już od kilku chwil niczego nie jestem pewien… -W cuda nie wierzę, aby nagle tunel się wydłużył. Niech pan jedzie dalej w końcu dokądś dojedziemy. Chyba, że możemy zawrócić?- zaproponował profesor Dixon Kierowca zmarszczył brwi i popatrzył na dźwignie zmiany biegów -To nie możliwe, jest za wąsko i nie zdołam nawrócić. Dodatkowo autobus ma popsuty wsteczny bieg… -No tak, tego się można było spodziewać!- zawołał profesor Dixon. -No jedź że! –ponaglił kierowcę siwobrody. Kierowca skinął głową i uruchomił silnik. Ruszyli dalej chociaż już wolno i z wielką uwagą skupioną na przedniej szybie. Tunel zaczął się wić serpentyną i nie było przed nimi jednego dłuższego odcinka. Pokonali następnych 5 km, lecz nie zauważyli na drodze żadnych istotnych zmian. Nasz bohater teraz zaczął sobie coś przypominać, pewien szczegół ze swojego życia. Ale jego myśli ubiegł siedzący obok siwobrody -Nie wydaje się wam to fascynującym tematem na opowiadanie? - Tunel do innego świata, połączenie dwóch równoległych rzeczywistości? To takie proste i oczywiste…Tylko zaraz, czy ja już czegoś podobnego nie czytałem?- poprawił okulary na nosie i zmrużył oczy w zamyśleniu. Naszemu bohaterowi zaczęło mocniej bić serce. Przypomniał sobie bowiem tą chwilę kiedy napisał opowiadanie dotyczące tej właśnie tematyki. Nie chciał się jeszcze z tym zdradzać przed kimkolwiek, uznając to za zwykły przypadek. Nie potrafił sobie jednak przypomnieć żadnych innych faktów z tego okresu. Kierowca autobusu co chwilę oglądał się na pasażerów, jakby oni mogli cokolwiek więcej wiedzieć na temat tego co się działo. Nie mieli jednak wielkiego wyboru i musieli jechać dalej. W pewnej chwili siwobrody ogarnięty jakąś myślą, zawołał donośnie na cały głos. -Kierowca stop! Siedząca z nimi kobieta, będąca jedyną przedstawicielką płci pięknej zapytała zmartwiona. -Czy coś się stało? Czy to opóźni nasz powrót? -Może tak wyjdziemy z autobusu i cofniemy się do punktu wyjścia pieszo? Tam są telefony, zawiadomimy kogo trzeba i po nas przyjadą?- powiedział Dixon -To ponad 30 km.- wyjaśnił kierowca. Tak czy inaczej wysiedli wszyscy z autobusu by naocznie przekonać się o tym w jakim to niezwykłym miejscu się znajdują. Siwobrody utkwił oczy w Johnie i powiedział. -Tak, teraz jestem pewny, to pan napisał o tunelu wyobraźni, prawda? Wszyscy skupili się na Johnie otaczając go kręgiem. -No i co z tego że on coś takiego napisał? To przecież tylko opowiadanie?- odparł Dixon Teraz musiał im już o wszystkim opowiedzieć, chociaż nie mieściło mu się to, co w swojej głowie zobaczył. -To prawda, napisałem wiele lat temu coś podobnego. Opisałem podobną grupę jak my i rozwidlający się tunel. Wszystko dotąd zgadza się jakby ktoś otworzył moją książkę i ją czytał na głos-powiedział z niedowierzaniem. -Niech nam pan opowie to opowiadanie, może coś wtedy wymyślimy- zapytał Keller -Zwariowaliście czy co? Jesteśmy zamknięci w tunelu, z którego nie wiemy jak wyjechać a wy chcecie opowiadać sobie historyjki? –zaoponował siwobrody- Przecież to nie możliwe by tunel nie miał końca a historia opisana w książce jakiekolwiek znaczenie. Stojący najbliżej autobusu ksiądz złożył ręce i zaczął na głos mówić. -Panie, który nas tutaj sprowadziłeś, wybaw nas od niepewności… Nikt jednak go nie słuchał, wiara była czymś dla pozostałych bez znaczenia -Tunel powinien się już dawno skończyć. Liczy dokładnie 10124 metry i na swojej trasie to właściwie prosta nigdzie niezbaczająca droga. I na pewno nie jesteśmy w miejscu które znam, lecz jestem pewien że do niego wjechaliśmy- wyjaśnił kierowca. Po chwili wsiadł do autobusu i przyniósł z niego pognieciony egzemplarz książki. Na lśniącej jeszcze okładce odznaczał się wyraziście tytuł. „Tunel Wyobraźni”. -Czy mogę prosić o autograf? John niemal zastygł w bezruchu. Wziął do ręki pióro i wpisał dedykację. W tej samej chwili siwobrody wyrwał mu książkę z rąk i nerwowo zaczął przerzucać kartki. -To już nie może być przypadek!- zawołał. -Pan zwariował! Pan ma jakąś obsesję. To wszystko musi mieć jakieś realne wytłumaczenie? Nie jesteśmy przecież historią wymyśloną przez jednego z nas!- zawołał profesor Dixon -Przestańcie się wreszcie kłócić!- zawołała kobieta -Boże…pobłogosław to miejsce… Uświadomił sobie w pewnej chwili, że wie o nich wszystkich więcej niż dotychczas przypuszczał. Wszystkie te słowa i myśli jakie usłyszał w czasie rozmowy a także i inne szczegóły z ich życia były dla niego jasne i znajome. Poczuł jak zimny pot i odrętwienie opanowuje jego ciało. Skąd on o tym wszystkim wiedział? Skąd znał tak dobrze sprawy, o których nie powinien nic wiedzieć? -Nie musi pan czytać, mogę wam opowiedzieć co jest dalej w tym opowiadaniu- odezwał się w końcu.- Historia dotyczy grupy futurologów udających się na sympozjum. Nie znają się dobrze tak jak my, ale swoje życie poświęcili na naukowemu przewidywaniu przyszłości ludzkości. Można ich, zatem porównać w jakiś sposób do nas. My też kreujemy przyszłość, ale nie zawsze opieramy się na faktach naukowych. Opowiadanie, które napisałem, było jednak częścią dłuższej historii. To, czego nie ująłem, dotyczyło pewnych zdarzeń przeżytych przez każdego z was. Tego kim byliśmy i co robiliśmy zanim los zetknął nas ze sobą. Tak naprawdę więc to ja stworzyłem was wszystkich i jesteście jedynie moją wyobraźnią. A świat w jakim istniejemy tak naprawdę nie istnieje. To wymysł, złuda czasu i przestrzeni, jaką odczuwamy. My nie istniejemy, nikt z nas nie ma już żadnej przyszłości. Nasza historia kończy się tutaj w tym miejscu - powiedział jednym tchem. -Jest tylko jedno ale, którego nie rozumiem. Dopiero przed chwilą, spoglądając w tunel przypomniałem sobie o tym wszystkim. Nawet o tym że napisałem coś podobnego. Nastąpiła chwila ciszy. Prawda, którą im objawił, dla nikogo nie była pocieszająca. -Pan sobie kpi z nas! Uważa pan ze jesteśmy pana wymysłem? Świat w jakim przebywamy jest nim także? Zatem jak pan wyjaśni to że jednak to wszystko widzimy i odczuwamy? Musi być coś prawdziwego. Jakaś realność, skoro jesteśmy wymysłem realności. Pan, zatem także nie istnieje, nie wzięliśmy się jednak z nikąd!- zawołał siwobrody. -Uspokójmy się i logicznie pomyślmy. Na pewno wszystko da się wyjaśnić w zupełnie prosty sposób- powiedział Keller John nie miał już jednak wątpliwości. W jego głowie nieznane i skryte myśli naraz zaczęły z nim rozmawiać. Nie miał wpływu na głosy, które słyszał i obrazy, które zaczął dostrzegać. Poczuł się słabo i na chwilę zrobiło mu się niedobrze. -Nic panu nie jest?- zapytała troskliwie Sara Zaprzeczył…