Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

Tyk...Tuk...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Tyk...tuk...tyk...tuk...

Groteska tego odgłosu melancholijnie wierciła się po niedużym pokoju wywołując delikatne wibracje mające na celu zliczenie każdego kto okazał się żywym. Łapała w swoje sidła każdy oddech, a potem delikatnie układała go do swych krwawych puzzli. Ale czy przez jej drobną głowę chodź raz przewinęło się gorące uczucie współczucia? Czy chodź raz spojrzała w te wykrzywione twarze ukazujące ją samą...ukazujące groteskę? Wiedziała, że tak naprawdę nie istnieje. Istniała bo wyobraziła sobie ból. Teraz, wśród tych wszystkich rozbitych naczyń, wśród tylu mokrych dywanów, wśród całego zgiełku jaki panował jeszcze przez chwilę aby pokazać, co tak naprawdę rozbawiło całe pomieszczenie ona spokojnie przyglądała się martwym płatkom kurzu, które jeszcze przed chwilą niczym jedna rodzina zajmowały okrytą brązowym kocem kanapę. Zebrała wszystkie oddechy, jej malutki wiklinowy koszyk był pusty... -Aniu? Czy zgodziłabyś się na spieprzenie twojego doskonałego życia?- zawołał ochryple głos.-Zresztą, a kogo obchodzi twoja zgoda? Usiądź proszę w kącie, a może ominie cię szeroki uśmiech groteski. Niczym tajemniczy zgiełk, który postanowił już na zawsze zamieszkać w pokoju, tak tajemnicze słowa unosiły się w powietrzu obijając się obojętnie o sztywne ciała rozsiane po całej podłodze. Głos znów powtórzył się, a drobne, przerażone oczka małej dziewczynki ukrytej pod mroczną płachtą ciemności zdawały się wyszukiwać nieobecnego już źródła. -Całe masy zasranych, gnijących ziaren, złotko. Lecz nie ziarna były teraz najważniejsze bynajmniej dopóki nie wiedziała czym one są. Dziewczynka wtulona „mr.Bodie” małą, twardą zabawkę na sznurek do…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Tyk...Tuk... — czytnik · opowiadania