Inne · 4 min czytania
Tylko ona
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Padłem na kolana, targany wspomnieniami jej boskiego wzroku, jej pięknych czarnych oczu, które oświetlały mi drogę. Tajemnicze i niespokojne, wezbrane jak ocean w porze sztormu, chwytałem jej spojrzenie, pragnąc czegoś więcej, czegoś bardziej ludzkiego, oczywistego. Spalałem się od wewnątrz próbując sięgnąć po to, co było mi zakazane. Patrzyłem na nią czując rozchodzący się ból bezsilności, jej śliczne dłonie, czarne włosy, sprawiały, że pragnąłem tylko jednego. Usłyszeć jej głos. Tak. Usłyszałem w konsekwencji „Bardzo się śpieszę”, zapierała dech w mej piersi, powodowała, że serce podskakiwało mi do gardła. Nie mogłem wypowiedzieć, ani jednego słowa. Co się ze mną dzieje pomyślałem, ale było już za późno, nikt jeszcze nie działał na mnie w ten sposób. Śniłem o niej, myślałem całymi dniami, by móc kiedyś powiedzieć „Serduszko moje, tak bardzo cię kocham”. Jedyne, co spotkałem na swojej drodze, to szyderczy śmiech, niosący się w mgle bezsensu i monotonii. Wszystko, naprawdę wszystko dla niej bym zrobił. Tylko ona się liczyła. Gdy jej nie widziałem, łzy do oczu się cisnęły, gardło zaczynało boleć, zbierać się do rozpaczliwego ryku i płaczu. Co ci uczyniłem, że nie dałaś mi szansy choćby bliższego poznania. Boski kwiecie rozpromieniający wszystko dookoła. Twa piękność, twa nieskazitelna uroda, wykańczała mnie. Zlituj się błagam. Już dłużej nie mam sił, ta miłosna infekcja doprowadza mnie w jakiś ślepy zaułek. Mówili, musisz próbować, nie poddawaj się, ale czy ja jestem, aż tak silny. Wątpię. Za każdym razem gdy przechodziłaś obok mnie w brzuchu tańczyły mi stada motyli, próbujące wyrwać się ku tobie, ku twoim dwóm ślicznym czarnym perełkom, które mnie onieśmielały. Nie miałem odwagi…