Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 7 min czytania

Tylko osiem godzin...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mówią że wsiadasz do pociągu byle jakiego. Ten miałem upatrzony od dawna.

Cisza na miejscowym dworcu co chwila przerywana była przez przelatujące ptaki. Zamknęłybyście sie już, pomyślałem, nie będę słyszał spikerki. Ta nigdy nie zapowiada tego pociągu. Jak na złość niebo przykryła płachta skrzeczących wron. Idźcież do diabła. Promienia słońca dały radę jednak przebrnąć przez tą chmarę i oświetliły tarczę zegarka. Za 4 minuty przyjedzie. Wsiądę spokojnie jak zawsze i jak zawsze dowiezie mnie do celu. Później osiem godzin pracy i kolejne godzinne oczekiwanie na powrotny. Powrotny który ma przyjemność spóźniać sie w te same dni, w które ja pracuję. Zamknąłem oczy i dałem ponieść sie wiatru. Specjalnie, dureń robi to specjalnie, myśl błysnęła jak świst nadjeżdżającego pociągu. Podmuch wiatru rozwiał włosy i prawie przewrócił teczkę którą od lat już woże ze sobą do pracy. Nie potrzebna mi wcale lecz lepiej chyba z nią wyglądam, tak poważniej. Tylko ja wsiadam na tym przystanku. Tylko ja jadę do tej przeklętej roboty.

Drzwi sie otwierają i jak zawsze znudzony konduktor zaprasza mnie do środka. Nie znudziło ci sie jeszcze? - zapytał – wiesz że w każdej chwili możesz nie jechać. Wiem – odpowiedziałem zerkając na niego starając sie wyczytać cokolwiek z jego ciemnych oczu. - wiem ale jeszcze nie na to czas. Wsiadaj – odburknął chwytając mnie za marynarkę. Jak zwykle tryska uprzejmością, pomyślałem otrzepując w przejściu ubranie. Przejdź na sam tył, dzisiaj mamy komplet. Wycieczka? - zapytałem Odwróciłem sie by lepiej usłyszeć odpowiedź jednak cham jak zwykle odwrócił sie na pięcie ode mnie i ruszył w kierunku przedziału służbowego. Dzięki jak zwykle pomocny. Ruszyłem przed siebie co chwila zerkając w przedziały. W pierwszym spała wtulona w siebie rodzina. W drugim kilka dziewczyn patrzyło na siebie w ogóle nic nie mówiąc. W trzecim pies...jakaś pomyłka. Nie wozimy zwierząt. Przez kolejne siedziały same dzieci. Spały, prawie wszystkie. Jedna dziewczynka spojrzała na mnie i sie uśmiechnęła. Zerknąłem jeszcze raz gdy pomachała mi ręką. Co? Stanąłem w miejscu i zrobiłem krok w tył. Wychyliłem sie lekko by mnie nie zobaczyła i spojrzałem jeszcze raz. Coś mi się musiało przewidzieć. Spała tak samo jak wszystkie. Przyspieszyłem kroku do następnego wagonu. W tym sytuacja sie powtorzyła, dzieci spały nie ruszając sie w ogóle. Moje miejsce było na samym tyle choć od dwóch lat zburaczały konduktor wpuszczał mnie od przodu składu. Raz tylko jechałem nim w pierwszym wagonie, zaraz po przyjeździe dostałem prace. Kontrakt podpisany na dziesięć lat. Bez możliwości zwolnienia przed czasem. Pieprzone korporacje. Nie dostałem sie do jednej muszę harować w drugiej. Dotarłem w końcu na sam tył gdzie czekał na mnie pusty przedział. Otworzyłem drzwi i wrzuciłem teczkę na metalową półeczkę. Pociąg ruszył powoli rownym tempem nabierając szybkości. Pozwoliłem by powieki bezwładnie opadły. Mam jakąś godzinę by dotrzeć na miejsce. Wejście do pracy mam zaraz przy dworcu nie spóźnie sie nigdy. Ten w tą stronę zawsze jest o czasie. W głowie zabrzmiała znajoma melodia. “Kiedykolwiek jestem sam z tobą sprawiasz że czuje się jak w domu, kiedykolwiek jestem sam z tobą sprawiasz że czuję sie spełniony. Kiedykolwiek jestem sam z tobą sprawiasz że czuję sie młody znów, kiedykolwiek jestem sam z tobą sprawiasz…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Tylko osiem godzin... — czytnik · opowiadania