Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Tytlko ty

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Odszedłeś a ja zostałam: sama, bezbronna, zagubiona, dlaczego mi to zrobiłeś? Kochałam cię, a teraz mam wrażenie, że Cię nienawidzę. Tylko za co? Za to, że nie żyjesz, za to, że mnie zostawiłeś, a może za obietnice, że zawsze będziemy razem, a teraz Ciebie nie ma, a ja jestem.

To już ponad rok, a ja nadal nie potrafię się otrząsnąć z tego odrętwienia. Towarzyszy mi ono od chwili, w której dowiedziałam się, że nie żyjesz. Wszystko na około mnie się zmieniało, a ja cały czas tkwiłam w tym samym miejscu. Szpitalna poczekalnia, lekarz w zakrwawionym kitlu wychodzący z sali operacyjnej. Jego kroki skierowane w moim kierunku. Ciche zdanie wypowiedziane do mnie: „Czy możemy chwile porozmawiać?” Nie musiał nic mówić, z wyrazu jego twarzy mogłam wyczytać wiadomość, którą chciał mi przekazać. Wiedziałam, że nie żyjesz. Głos lekarza był przytłumiony, docierał do mnie jak szept z zaświatów. „Nie mogliśmy nic zrobić, nie udało nam się go uratować, przykro mi.” Po tych słowach odszedł.

Nie wiem, co było dalej. W jakiś sposób znalazłam się w domu, w do niedawna naszym łóżku. Pościel nosiła twój zapach. Położyłam się na łóżku i przytuliłam się do poduszki. Czułam jak po moich policzkach spływają gorące łzy. Wiedziałam, że pościel robi się od nich delikatnie wilgotna w miejscach w których upadły. To wszystko było nie tak, jak powinno, nic tutaj nie pasowało. Twoja śmierć taka nagła, niespodziewana. Dlaczego to musiałeś być właśnie ty? Jest tylu złych ludzi, takich którzy zasługują na śmierć ty do nich nie należałeś… Dlaczego Bóg wybrał właśnie Ciebie? Jakieś trzy dni później był twój pogrzeb. Tylko raz spojrzałam na twoje ciało. Leżałeś w trumnie taki spokojny, obojętny na wszystko dokoła ciebie. Atmosfera w kaplicy była nie do zniesienia. Stare kobiety odmawiające na klęczkach różańce w twojej intencji. Podejrzliwe spojrzenia ludzi w moim kierunku mówiły: ”to ty go zabiłaś, to twoja wina.” Nie mogłam tego znieść, czułam jak do moich oczu napływają łzy, wybiegłam stamtąd z płaczem. Znalazłam się w samochodzie i tam dałam upust moim emocjom.

Kilkanaście minut później wynieśli trumnę z twoim ciałem. Włożyli ją do karawanu, kondukt żałobny powoli ruszył w kierunku cmentarza. To wywołało u mnie kolejną falę łez. Nie mogłam tego znieść. Nienawidziłam ich za to opanowanie i spokój. Za tą cholerną rutynę w ich działaniach. Wiedziałam, że po

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%