Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

edukacja · 7 min czytania

U szewca

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Tak ładnie lśniły w słońcu, na wystawie sklepu obuwniczego - czarne czółenka z krokodylej skórki. Nie mogłam się oprzeć, weszłam i kupiłam je. Śliczne nowe buty, które jednak po pierwszej dłuższej próbie okazały się boleśnie za ciasne. Piły mnie z każdej strony, po bokach, w palcach i na piętach. Nie mogłam ich oddać, bo były już noszone, a rozciąganie na stopach było zbytnią torturę. Pozostało jeszcze jedno rozwiązanie, iść z nimi do szewca. I tak zrobiłam.

Następnego dnia, z nowymi butami w reklamówce, prosto z pracy udałam się do szewca. Przede mną stała para obsługiwana właśnie przez sympatycznego pana w okularach. Poczekałam cierpliwie, aż przyjdzie kolej na mnie.

- Dzień dobry. Słucham panią? – spytał grzecznie szewc. - Dzień dobry – odpowiedziałam – Kupiłam nowe buty, są za małe i nie mogę w nich chodzić. Przyszłam je oddać do rozciągnięcia.

Po czym wyjęłam buty z torebki i położyłam na ladzie, a szewc zaczął je oglądać. Tłumaczył mi zawiłe zasady stosowania kopyta, techniki i środki rozciągania skóry. Nie omieszkał jednak dodać, co było bardzo przezorne i uczciwe z jego strony, że buty mogą ulec nieodwracalnemu uszkodzeniu, które to ryzyko ja, jako klient, biorę całkowicie na siebie. Nie bardzo rozumiałam o co mu chodzi.

- Czy widziała pani tę kartkę na szybie? – zapytał.

Nie widziałam wcześniej żadnej kartki i zaciekawiona podeszłam bliżej. Było tam napisane jasno i wyraźnie, dosłownie czarno na białym:

"Za wszelkie uszkodzenia podczas rozciągania buta pełną odpowiedzialność ponosi klient."

- Jak to?! Jak mam to rozumieć? – spytałam zdziwiona. - Widzi pani, but może po prostu popękać, skóra może się rozejść, a but jak był mały taki może pozostać, nawet i po rozciąganiu – wziął mojego buta, popatrzył na niego i dodał - Szczególnie te pani buty, z takiej delikatnej krokodylej skóry. W tych łączeniach, o tutaj, gdzie skóra jest cieńsza, mogą popękać. - Ja nie chcę ryzykować! Te buty były bardzo drogie, nie chcę ich zniszczyć.

Zabrałam buty i przymierzyłam raz jeszcze. Nagle jakimś cudem moje stopy zmieściły się i buty jakby mniej piły. A może to moje stopy skurczyły się ze strachu, że nie będą miały na sobie krokodylej skóry, bo już zdążyły ją polubić. Miałam właśnie wyjść, z silnym postanowieniem, że będę je rozciągać podczas noszenia, gdy doświadczony życiem i różnymi stopami szewc zaproponował mi inne rozwiązanie.

- Mogę pani sprzedać piankę do rozciągania obuwia skórzanego. Kosztuje 20 zł, tyle samo co rozciąganie buta, ale nie ma ryzyka, że skóra popęka. Nawet lepiej, buty po kilku dniach noszenia dopasowują się idealnie do stopy. Są akurat.

Powiedział to z takim przekonaniem, że od razu zdecydowałam się na zakup pianki. Poprosiłam, aby zademonstrował mi jak się jej używa. Zrobił pokaz na każdym bucie z osobna, pryskając w każdym jego ciasnym zakamarku oraz na zewnątrz. Założyłam zwilżone, nowe buty, a stare schowałam do reklamówki. Podałam mu kartę płatniczą.

- Zbliżeniowa? – spytał krótko. - Nie. I nie chcę żadnych zbliżeń! – rzekłam stanowczo. Specjalnie zablokowałam tę usługę w…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
U szewca — czytnik · opowiadania