Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 8 min czytania

Ucieczka epizod I

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

EPIZOD I LOS CORREJONES

Oczy przyglądały się błękitnym ścianom. Na jednej z nich wisiał obraz przedstawiający kobietę zbierającą kwiaty. Chwilę potem te same oczy ujrzały następną kobietę. Lecz ta druga nie była uwieczniona na płótnie przez artystę, opatrzona ramą i umieszczona na ścianie. Ta stała tuż nad łóżkiem i przyglądała się z zaciekawieniem. Jego usta były zdolne wymówić ledwie kilka słów. - Co się... Gdzie ja... Kim jesteś? - Mam na imię Saima. Nie bój się. Jesteś w dobrych rękach. – odpowiedziała kobieta przyozdabiając swoje słowa delikatnym uśmiechem. - Pamiętam wzgórze i jezioro i drzewa i... - Znalazłam cię wraz z moimi siostrami. Leżałeś nieprzytomny na wzgórzu, które nazywamy Los Correjones. Saima przyglądała się mężczyźnie leżącemu w jej łóżku. Był w młodym wieku. Na pewno przed trzydziestką. Zwróciła uwagę na jego zielone oczy. Domyślała się, że musiały one widzieć takie rzeczy, o których przeciętny człowiek nie byłby nawet w stanie pomyśleć. Widziała w tych oczach coś niesamowitego, jak gdyby wpatrywała się w szlachetne kamienie, które omamiają swoim blaskiem. Oczy... – choćby dla nich warto na niego patrzeć. – pomyślała. Twarz pokryta była kilkunastodniowym zarostem. Saima doszła do wniosku, że gdyby nie zmęczenie i grymas bólu, które gościły na jego twarzy mógłby być nawet przystojnym mężczyzną. Może nie tak by zakochiwać się w nim od pierwszego wejrzenia, ale na pewno dość atrakcyjnym. Poza oczami zastanawiały ją także blizny szpecące jego plecy. Kilka poziomych pręg, które wyglądały jak pamiątka po biczowaniu. Zwróciła na nie uwagę, gdy pielęgnowała nieznajomego. Umyła go, natarła olejkami i podała lekarstwa. Leżał teraz nagi pod kocem i zastanawiał się co się wydarzyło. Było wzgórze (nazwała je Los Correjones), był las i... co było dalej? Zasnął. Od wielu dni nie spał tak mocnym snem. Obudził się dopiero następnego wieczoru. Podniósł się z łóżka. Nadal czuł, że mięśnie usiłują się rozpaść, ale głowa... co z nią? Nie bolała już tak jak wcześniej. Owinął się w koc, pod którym leżał, gdyż nigdzie nie widział swoich ubrań. Rozejrzał się jeszcze po pokoju po czym wyszedł. Znalazł się w dość przestrzennym holu. Zastanawiała go cisza. Czyżby w tym dużym domu nikogo nie było? Spostrzegł kilkoro drzwi. Domyślił się, że te najbardziej solidne prowadzą na zewnątrz. Chciał zaczerpnąć świeżego powietrza. Nie pomylił się co do drzwi i po ich przekroczeniu znalazł się przed domem. Zszedł boso po betonowych schodach. Było już po zmierzchu jednak, za sprawą księżyca, który tego wieczoru pokazał się w całej swej krasie, dość jasno. W niewielkim ogródku tuż za domem jego uwagę przykuła kobieta przycinająca kwiaty. Rozpoznał w niej Saimę. Teraz, gdy doszedł do siebie mógł przyjrzeć jej się uważnie. Stwierdził, że jest niesamowicie piękną kobietą o wyśmienitych kształtach i płomiennych rudych włosach. Od razu w jego myślach pojawiły się wizje przedstawiające ją nago. - Mam nadzieję, że czujesz się lepiej. – powiedziała nie odrywając wzroku od kwiatów. - Tak, dziękuję. - Mam też nadzieję, że jesteś głodny. Przygotowałam kolację. Przytaknął głową, a jego brzuch poparł go dorodnym mruczeniem. Na samą myśl o zjedzeniu czegokolwiek poza sucharami i suszonym mięsem od razu poczuł się lepiej – typowy mężczyzna, dla którego jedną z najważniejszych wartości w życiu jest jedzenie. - Obawiam się, że będziesz musiał pozostać w tym kocu. Twoje ubranie jeszcze nie wyschło, a ja nie mam żadnych męskich ubrań. - W porządku. – odpowiedział. – Dziękuję. Weszli razem do domu, a Saima zaprowadziła ich do kuchni, która prezentowała się bardzo schludnie. Na środku stał duży, dębowy stół nakryty obrusem ozdobionym we florystyczne motywy. Usiadł przy nim a ona nałożyła jedzenie. Nie wiedział jak nazywa się ta potrawa, ale wcale nie było mu to potrzebne. Ważne, że była smaczna i było jej dużo. Jedli przez kilka chwil w milczeniu, po czym Saima spojrzała na niego i powiedziała: - Nawet nie wiem jak masz na imię. Mężczyzna podniósł głowę znad

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ucieczka epizod I — czytnik · opowiadania