Przyjaźń · 6 min czytania
Ucieczka nadzorowana
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dwie postaci ubrane w stroje do jazdy konnej przemierzały polane w ten mglisty zimny poranek który miał być początkiem wszystkiego. Weszły do stajni w której od razu zrobiło im się cieplej . Weszły do boksów , osiodłały konie i wyprowadziły je na dwór . Jedna z nich gwizdnęła cicho , z gęstej mgły która otulała świat wynurzyły się dwa psy , były to malamuty. Dziewczynki , Talo i Maja wskoczyły lekko na srokate konie i pogalopowały w strone wschodzącego słońca . Zatrzymały się dopiero około dwunastej , na leśnej polanie obok szemrzacego cicho strumyka . Talo rozjuczyła konie i puściła je luzem . Z worka podróżnego wyjęła bukłak z wodą podała go Mai i odezwała się do niej . - Zatrzymamy się tutaj na kilka godzin rodzice pewnie jeszcze spią więc nie powinnyśmy się obawiać pogoni , zresztą w razie czego psy nas ostrzegą . - Właśnie tak też myślałam a` propos gdzie są Anuk i Czinuk ? Dziewczynka dopiero teraz dostrzegła nieobecność psów.Wyjęła z kieszeni gwizdek z kosci myszołowa który był ozdobiony koralikami i dmuchnęła weń ale nie rozległ się żaden dźwięk , za to na polanie zjawiły się psy. Maja uśmiechnęła się pod nosem zastanawiała się czym jeszcze przyjaciółka może ją zaskoczyć?I nagle poprzez gęsty splot drzew zaswieciło słońce , jakby razem ze światłem dziewczynki zrozumiały co robiły . Uciekały , uciekały przed rzeczywistością która była taka że przyjaciółki po spędzonych wspólnie wakacjach i wielu pzrzygodach mają się rozstać . Talo bowiem mieszkała na wsi a Maja przyjezdzała tam na wakacje a przez reszte roku mieszkała po drugiej stronie Polski . Dorośli pocieszali je że przecież istnieja telefony maile i w ogóle ale co oni mogą wiedzieć?Postanowiły więc uciec na swich srokatych koniach , Maja miała klacz o imieniu Inkę a Talo ogiera , Indusa . Na polanie zapadło milczenie , słychać było tylko prychanie koni i świergot ptaków.
***
Późnym popołudniem wyruszyły w ponowną wędrówkę . Zmierzały ku wielkiemu wzgórzu tam bowiem jak twirdziła talo, znajdowały się ruiny zamku , w których można by się ukryć. Całe wzgórze porośnięte było gęstym lasem . Konie szły luzackim stępem , psy wesoło poszczekiwały , po godzinie jazdy dziewczynki ujrzały owe ruiny . Nagle konie zaczeły grzebać kopytami w ziemi i rzucać łbami . Talo i Maja zeskoczyły z wierzchowców wzięły je za uzdy , przypieły psy na smycze i ruszyły w kierunku wysokiego muru . Psy też były niespokojne . Dziewczynki znalazły świetne miejsce na przywiązanie koni i psów . - pójdziemy się rozejrzeć. Ja biore na spenetrowanie część północną a ty reszte , spotykamy się tutaj. Powiedziała Talo . I poszła . Ale…