fantastyka · 8 min czytania
Ucieczka z Kornton
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ucieczka z Kornton
Bicz trzasnął poraz kolejny. Jęk torturowanego jeńca zmieszał się z głośnym śmiechem Zulu. -Gadaj psie. Gdzie ukryli się Talantowie?.- Krzyknął Zulu ponownie używając bicza. Jeniec znów jęknął, ale nie wypowiedział ani słowa. Męczono go już od miesiąca, kiedy to zastał nakryty w Kornton na szpiegowaniu kapłanów Zulena. Chciano go zabić zaraz po złapaniu, ale odkryto że że jest jednym z Talantów i postanowiono wydobyć z niego informacje o obecnym położniu jednej z ich placówek. Jeniec dobrze wiedział, że jeżeli się ugnie Zulu zabiją go, więc milczał. W końcu oprawca przestrał uderzać. Talanta odwiązano od słupów, które utrzymywały go w pozycji stojącej i odprowadzono do celi. Było to pomieszczenie małe i niewyobrażalnie brudne. Nie miało okien, za to przez okratowane drzwi można było obserwować co działo się na korytarzu. Jedynym meblem w celi była wąska prycza, a raczej deska przymocowana łańcuchami do ściany. Jeniec nartychmiast położył się na niej na brzuchu. Chciał jak najszybciej usnąć, gdyż wiedział, że za jakieś dwie trzy godziny, przyjdzie po niego kolejny Zulu i znów będzie go torturować. Talant zastanawiał się jakiej tortury użyją tym razem. Czy znów będzie biczowany, czy będą go przypalać, czy też będzie duszony? a może wymyślą jakąś nową torturę? W udręczonym umyśle pojawiało się wiele możliwości zadawania bólu, a każda była wymyślniejsza od poprzedniej. Jeniec zadręczał się tak, aż w końcu usnął. Obudziły go jakieś hałasy dobiegające z korytarza korytarza. Spojrzał w stronę drzwi. Właśnie dobiegł do nich dozorca i niezdarnie próbował je otworzyć. Wtem coś zafurkotało w powietrzu i w jego szyi utkwiła strzała. Nim Talant zdołał się zorientować co się dzieje, do drzwi dobiegł jakiś człowiek i zaczął je śpiesznie otwierać. Człowiek ten miał na sobie skórzane spodnie i bluzę obszytą futrem. Przez ramię miał przewieszony łuk, a na plecach kołczan pełen strzał. U jego pasa wisiał miecz. Jeniec zastanawiał się kim jest ten człowiek, gdy nagle ujrzał zawieszony na jego szyi medalion. Był na nim wyryty znak gildii Talnata. -Talantowi niech będą dzięki!- Krzyknął jeniec jednocześnie padając na kolana. Tymczasem właściciel madalionu otwarł celę. -Na dziękowanie Talantowi będzie czas później Dariusie, teraz musimy stąd jak najszybciej uciec.- Powiedział nieznajomy. Jeńca nie zdiwiło że tajemniczy człowiek zna jego imię, w końcu przybył tu po to żeby go uratować. -Wychodź, musimy się spieszyć.- Darius wyszedł na korytarz. Gdy się poruszał rany na plecach niesamowicie go piekły. Jednak gdy jego wybawca zaczął biec, mimo całego ogromu bólu, ruszył za nim. Kierowali się w stronę drzwi znajdujących się na końcu korytarza. Nagle drezwi otwarły się na oścież i wypadło z nich dwóch gwardzistów Zulena. Biegli jeden za drugim, a pierwszy z nich miał uniesiony wysoko nad głowę gigantyczny topór. Członek gildii Talantawidząc ich wykonał ruch ręką, który wyglądał jakby ten coś pchał. Z rękawa jego bluzy wyleciał sztylet i wbił się w oko pierwszego z gwardzistów. Ten krzyknął i puścił topór, który spadł na głowę jego towarzysza roztrzaskując mu czaszkę. Tymczasem Darius i jego wybawca podbiegli do pierwszego z gwardzistów, który wciąż trzymał się za głowę. Gwardzista opanował się i sięgnał po miecz, ale członek gildii Talanta był szybszy i gdy jego przeciwnik trzymał w ręcę rękojeść miecza, ciął go w szyję. Cios powalił gwardzistę na podłogę. -Mogę poznać twoje imię?- Spytał Darius gdy przebiegali przez drzwi. -Jestem Kreton- Odparł mu jego towarzysz. -Słyhszałem o tobie, jesteś jednym z najlepszych wojowników gildii Talnata. -Możliwe, ale i tak nie dość dobrym. -Dość dobrym? Do czego? -Aby stać się Tillitem. -Nie wierzę. -To uwierz. Żeby stać się Tillitem muszę wykazać się czymś więcej niż tylko umiejętnością władania bronią. Darius nie pytał o nic więcej. Nie interesowała go ścieżka Tullita, wolał zostać Tellanem, ale mimo to słowa Kretona dały mu do myślenia. Jeżeli od Tillitów tyle…