Dla dzieci · 3 min czytania
Ufoludki na bydgoskim rynku
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pewnego razu, na Bydgoskim rynku, wylądował latający spodek. Wysiadły z niego dwa ufoludki. Ubrane były w srebrne kombinezony. Patrzyły na ludzi, którzy zgromadzili się dookoła ich statku kosmicznego, a ludzie przyglądali się tej niezwykłej parze. Ludzie fotografowali niezwykłych przybyszów swoimi telefonami i aparatami, gdy nagle jeden z gapiów zauważył, że ufoludek stojący bliżej ratusza trzyma coś w swej zielonej dłoni.
Uwaga on ma broń! – krzyknął wystraszony i zaczął uciekać w stronę mostu, jak najdalej od obcych z kosmosu. Za jego przykładem poszli wszyscy gapie, krzycząc w wielkiej panice. Jeden z ludzi obserwujących całe to widowisko był policjantem, wezwał na pomoc swoich kolegów i wojsko. Żołnierze i policja otoczyli statek i przybyszów z kosmosy. Wymierzyli w nich nawet broń.
Wtedy jeden z ufoludków podniósł urządzenie, które trzymał w ręku i skierował w stronę ratusza. Dziwne, białe światło otoczyło okolice. Przestraszony dowódca policji dał komendę do strzału, myśląc że ufoludki chcą zniszczyć ich piękne miasto. Żaden pocisk jednak nie zranił nawet przybyszów. Otaczało ich dziwne pole, które zmieniało pociski w pył.
-Naboje im nic nie robią! - krzyknął jeden z żołnierzy. -Patrzcie jeden z nich celuje w nas, tym czymś!…