Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 17 min czytania

Ukryte Przejście, cz.1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nazywam się Tomek.

- Powiedz mi, czy lepszym wyjściem jest okłamać osobę, którą kochasz dla jej dobra i bezpieczeństwa, czy powiedzieć jej prawdę, pomimo brutalnych wręcz konsekwencji?

Zegar tykał. W jej gabinecie wisiał stary, wiktoriański zegar, ręcznie zdobiony, mahoniowy. Nie wiem dlaczego, ale kiedy zadawała mi pytania, na które odpowiedzi nie znałem, szukałem jej w tym zegarze. Dlaczego? Być może dlatego, że – co jest wiedzą ogólnie dostępną – czas bardzo często przynosi odpowiedzi. Paradoks, nie mam czasu, żeby czekać na czas, proszę więc czas, żeby znalazł czas dla mnie. Wahadło było złote, miało wygrawerowaną na sobie literę „W” zapisaną w bardzo szeryfowy i ozdobnikowy sposób. Była zimna, pełna błyszczącego w migotliwych promieniach starych latarni śniegu, bezwietrzna godzina osiemnasta czterdzieści trzy.

- Skąd ma pani ten zegar?

Zmierzyła mnie spojrzeniem. Spod prostokątnych okularów w modnych, chromowanych oprawkach świdrowała mnie para mętnych, bardzo głębokich brązowych oczu. Zdawała się mnie karcić, zdawał się mówić „Kochany... To ja tutaj zadaję pytania”. Dlaczego w ogóle zacząłem do niej przychodzić? Skąd pomysł, że potrzebuję, czy raczej potrzebowałem jej pomocy... – powiedzmy to swobodnie w czasie przeszłym, bo teraz przychodzę po części z przyzwyczajenia, aby po prostu rozmawiać; wizyty u niej są dla mnie swoistym katharsis. Tajemnica pacjent-lekarz jest dla niej czymś więcej niż zapomnianą tradycją przeszłości, wytartym frazesem i banałem.

- Mówiłam ci już, ceremoniały są dobre dla polityków, kleru i dziennikarzy.

- Skąd masz ten zegar, Sylwia?

Czy chodzi o to, że potrzebuję się komuś wyżalić? Nie, cholera jasna, na pewno nie. Lubię kiedy ktoś mnie słucha. Sylwia zawsze słucha, widzę że słucha i wiem, że to, co do niej mówię nie jest tylko projekcją słów, jedno po drugim, jedno po drugim, gdy zapominamy podczas wysłuchiwania zdania, o czym mówiło poprzednie. Dlaczego mnie słucha? Jestem sceptycznie nastawiony do ludzi, przecież jej płacę, to jej praca wysłuchiwać ludzi. Ale wydaje mi się, że między nami wytworzyła się jakaś niewidzialna więź, coś, na co nie ma nazwy. Gdyby to było Ziemiomorze, gdzie każda rzecz miała swoje prawdziwe imię, pewnie poświęcił bym czas na poszukiwanie go. Młodzi ludzie nazywają coś takiego ‘chemią’ – nastolatków łączy zazwyczaj etanol, u nas było to coś więcej.

- To długa historia...

- Opowiedz.

- Ja pierwsza zadałam ci pytanie, Tomek.

- Twoje jest trudniejsze.

- Nikt ci nie broni zadawać mi trudnych pytań.

- Nikt nie każe mi odpowiadać na trudne pytania.

Nie traktuję jej jako kobiety. Oczywiście, nie da się ukryć, że jeśli chodzi o płeć to różnimy się nieco, ale... Na płaszczyźnie, na której nasze relacje się znajdują, traktuje ją bardziej jako człowieka. Nie wyobrażam sobie jak wyglądałaby w seksownej, czarnej, koronkowej bieliźnie, nie mierzę wzrokiem jej ciała, kiedy się nachyla nad biurkiem żeby coś zapisać, albo poskładać jakiegoś ptaka z origami. Ale zdaje sobie doskonale sprawę, że jest bardzo atrakcyjna. Przypomina mi moją zmarłą żonę.

- Tomku, proszę cię. Nie pogodzisz się z jej stratą, jeżeli nie dasz mi sobie pomóc. Słuchaj, dusisz w sobie emocje, boisz się otworzyć, bo wydaje Ci się, że pękniesz. Jesteś jak uśpiony wulkan, Tomek, jak uśpiony wulkan. Ale w środku się gotujesz, kiedy wybuchniesz, to będzie za późno żeby cokolwiek zrobić. Przychodzisz do mnie od pół roku, otworzyłeś się przede mną, ale tylko jeżeli chodziło o tematy nie poruszające bezpośrednio, czy nawet pośrednio, twojego cierpienia. Tak bardzo boisz się bólu, zaszywasz go w sobie, trzymasz jak największy skarb. Daj mi sobie pomóc. Nie mówisz mi o tylu rzeczach. Wiele razy pytałam cię o twojego ojca, dlaczego nie mówisz mi nic o ojcu?

- Z tego samego powodu, dla którego nie mówię ci nic o ukraińskim łyżwiarstwie szybkim. Nie znam go, nigdy nie znałem. Ojciec zawsze był samotny w swojej popularności. Jako reżysera kochały go tłumy, jako człowieka nie znał go nikt. Do momentu, w którym nie dostał Oscara za „Ukryte przejście”, bywał jeszcze w domu, ale po sukcesie nie miał czasu na nic. Wyprowadził się do Los Angeles, nie wiem czy jeszcze żyje.

„Ukryte przejście”; Film, który wpisał się w kanon kina, stawiany jest na równi z takimi produkcjami jak „Ojciec Chrzestny” albo „Odyseja Kosmiczna”, film, który ma więcej zadeklarowanych wielbicieli niż Australia owiec, był dla mnie symbolem rozpadu rodziny. „Ukryte przejście” to historia młodego krawca z Warszawy, który w czasie II Wojny Światowej trafił do getta wraz z kilkuletnią siostrą i chorującą, niedołężną matką. W getcie udało mu się znaleźć w piwnicy starego magazynu tunel, prowadzący do składowiska sprzętu wojskowego Wojsk Niemieckich. Młody Andrzej Blummenbaum – tak się nazywał główny bohater – kradnie oficerski mundur Wermachtu i infiltruje wojska Rzeszy, żeby uratować rodzinę. Andrzej pnie się w górę w hierarchii wojskowej, awansuje, zostaje porucznikiem, zdobywa władzę, pieniądze, kobiety. Końcowa scena to likwidacja getta, kiedy to bohater dostaje rozkaz zabicia swojej matki i siostry i – co naprawdę boli widza – robi to. Czasami zastanawiam się, czy ojciec nie chciał przez to zobrazować, że porzucił swoją rodzinę dla kariery i czy nie było to oczko puszczone w moim kierunku.

- Nie wiedziałam, że to twój ojciec nakręcił „Ukryte przejście”, myślałam, że to zbieżność nazwisk. Uwielbiam ten film, widziałam go z osiem razy.

- Wydaje mi się, że czas wizyty się już skończył.

Rzeczywiście, spiker w radiu – którego cicha muzyka była tak oczywistym tłem, że nie wyczuwało się jej obecności, dopóki coś jej nie przerwało – oznajmił pełnym radości tonem, że minęła godzina dziewiętnasta. Zegar Sylwii wskazywał osiemnastą pięćdziesiąt siedem, ale to stara konstrukcja – czasami się spóźnia, czasami się śpieszy, czasami staje w miejscu. Czy może czas naprawdę tak wędruje? Czy jest samotnych, chromatycznym piechurem stąpającym po świecie – raz powolnym krokiem, raz szybkim, raz przystaje na – o ironio – sekundę, żeby złapać oddech. Czy to dlatego, wydaje nam się, że niektóre momenty mijają tak szybko, że nie zauważamy ich początku, gdy z kolei inne wleką się, jak gdyby nie chciały ustąpić innym wydarzeniom tej niesamowitej, elitarnej, jedynej w swoim rodzaju etykietki „TERAZ”. Sylwia westchnęła cicho. Zrobiło mi się jej żal – przecież ona naprawdę chce mi pomóc, chce mnie poznać. Kiedyś jej wszystko opowiem. Kiedyś. Nasze spojrzenia znowu się spotkały – było widać, że jest jej przykro z powodu mojego milczenia. Czy mam z tego powodu wyrzuty sumienia? Nie... Gdy jej to wszystko opowiem, to może zrozumie, zrozumie to szeroko pojęte i subiektywne „dlaczego”. Kiedy tak na mnie patrzy, kojarzy mi się z moją żoną... Nawet imiona mają takie same. Nie, takie skojarzenia nie mogą mieć miejsca. To jest moja terapeutka, płacę jej za rozmowy. Nikt inny, nikt więcej, nikt ważny!

- Widzimy się za tydzień, Tomek?

Chwyciłem płaszcz, opatuliłem swoją szyję bawełnianym szalikiem, przeszukałem kieszenie, musiałem zapalić. Po tym wszystkim zacząłem palić, teraz czuję się osamotniony i na swój sposób smutny. Papieros jest wrogiem, czy przyjacielem człowieka? Podejście zmienia się z czasem. Tak, znowu wracamy do czasu, ale przecież nie jest wielką tajemnicą, że czas towarzyszy nam zawsze. To jest jednak krucha materia, delikatna, tajemnicza, misterna… Zawsze ciekawił mnie czas. Wyjąłem z kieszeni wymiętoloną paczkę.

- Oczywiście.

Włożyłem do ust papierosa i zapaliłem go starą zapalniczką, jedyną pamiątką po moim ojcu. Raz jeszcze przeszedłem wzrokiem po całym jej gabinecie. Było bardzo czysto i schludnie. Kanapa i fotele obite czarną syntetyczną skórą z PCW. Sylwia tłumaczyła mi, że nie byłaby w stanie pracować, siedząc na czymś, zrobionym z martwego zwierzęcia. Ale niezależnie na co patrzę to... mój wzrok ciągle przyciągany jest jednak przez ten zegar, nie wiem dlaczego, ale dla mnie jest pełen takiej niezdefiniowanej duchowości, ma w sobie coś tajemniczego, nie z tej ziemi. Sylwia chyba zauważyła, że patrzę na niego po raz kolejny, jak na śliczny obrazek.

- Dlaczego tak cię interesuje ten zegar?

- Lubię antyki.

- Ach, tak, oczywiście. A dlaczego mnie okłamujesz, Tomek?

- Bo nie poczuwam się do obowiązku mówić ci prawdę. – wypuściłem z płuc dużą chmurę szarego dymu, który powoli zaczął wypełniać wszystkie szczeliny gabinetu. Sylwia wstała, spojrzała na…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ukryte Przejście, cz.1 — czytnik · opowiadania