Przyjaźń · 11 min czytania
Ułamek sekundy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-odrobiłaś lekcje?- zapytała mama, -oczywiście, przecież wiesz, że nigdy nie wychodzę z domu dopóki nie zrobię wszystkiego do szkoły- odpowiedziała zdenerwowana Monika. Monika wychowywała się w rodzinie robotniczej, miała jedną siostrę Ulę, która była od niej starsza o 3 lata. Mieszkali w kawalerce, ponieważ rodzice zarabiali bardzo mało i nie stać ich było na większe mieszkanie, ojciec pracował w fabryce jako konserwator, mama była sprzątaczką. Monika była w klasie maturalnej. Bardzo zdolna uczennica, zawsze w pierwszej trójce najlepszych uczniów w klasie. Nauczyciele ją lubili za jej bezpośredniość i otwartość. Nigdy nie unikała odpowiedzi, starała się udzielać podczas lekcji. Była bardzo mądrą dziewczyną, która nigdy nie miała problemów z nauką. W szkole podstawowej miała zawsze dobre stopnie, świadectwa z paskiem. Rodzice nie mieli z nią żadnego problemu. Zdarzały się sporadycznie gorsze stopnie, ale nie było to nagminne, pewnie dlatego, że bardzo się bała ojca, który potrafił za gorszy stopień wymierzyć policzek. Monika była z siebie dumna, w szkole szło jej dobrze, miała fajne koleżanki, świetnego chłopaka Piotra, w sumie to niczego jej nie brakowało. A jednak. Czuła niedosyt. Czuła, że satysfakcja ze swoich sukcesów to jedno a uznanie w oczach najbliższych to drugie. Nigdy, przenigdy nikt jej nie pochwalił za to, że tak dobrze się uczy, że jest mądra, zdolna. Jest tak, więc tak musi być. Nie chciała prezentów za dobre wyniki, jak niektóre koleżanki i koledzy z klasy, chciała tylko zobaczyć na twarzach rodziców zachwyt. Niestety to nie następowało. Z każdym rokiem traciła nadzieję na to, że to się zmieni. Rodzice teraz zaczęli ją pilnować bo z jednej strony matura i trzeba się uczyć, z drugiej strony chłopak, który według nich odciągał ją od nauki. Zaczęli ją kontrolować, dopytywać czy odrobiła lekcje, jak wychodziła to kiedy wróci i tak w kółko. W domu nie miała warunków do nauki, ponieważ mieszkanie było bardzo małe i nie miała swojego kąta, więc wolała iść do Piotra. Jego rodzice mieli własny sklep, więc mieszkanie mieli duże i mogła ze spokojem uczyć się do matury. Rodzice niestety myśleli, że jak to młodzi, nie nauka im w głowie. Monika wbrew pozorom była mądrą dziewczyną, zakochaną, ale myślącą i dlatego nauka była najważniejsza. Miała swoje priorytety. Chciała iść na studia, wykształcić się a później znaleźć dobrą pracę. Była humanistką, lubiącą czytać książki. Język polski był jej ulubionym przedmiotem w szkole od zawsze. Wszystkie lektury czytała z zapartym tchem, lubiła poznawać nowych autorów, nowe formy literackie. Co ciekawe nie lubiła poezji, nie rozumiała co autor miał na myśli, co chciał powiedzieć, jakie miał przesłanie. Dlatego też w trakcie nauki miała problemy z polonistami, którzy nie rozumieli jej podejścia. Na szczęście w trzeciej klasie dostali polonistkę- panią Nowak, która była zupełnie inna niż dotychczasowi. Nie narzucała nikomu swoich racji, nie mówiła, że interpretacja wiersza powinna być taka a nie inna. Była otwarta na młodych ludzi, na ich sposób myślenia. Lubiła kiedy młodzież się udzielała na lekcji, każdego wysłuchała, kiedy nie o to jej chodziło powiedziała, ale zawsze serdecznie podziękowała za wypowiedź. Pewnego dnia mieli lekcje języka polskiego, interpretacja wierszy Wisławy Szymborskiej. - Moniko, co mi powiesz na temat tego wiersza, co autorka miała na myśli?- zapytała polonistka, - nie wiem proszę Pani- odpowiedziała Monika, - zastanów się, przecież to oczywiste, - nie dla mnie, naprawdę nie wiem- odpowiedziała lekko zdenerwowana, - Moniko, nie denerwuj się, postaraj się przeczytać jeszcze raz cały wiersz i spróbuj pomyśleć o co mogło chodzić autorce- polonistka próbowała nakłonić Monikę do odpowiedzi, - Pani profesor ja nie potrafię interpretować wierszy- odparła Monika, - jak to? Przecież każdy to potrafi, co to za filozofia?- zapytała polonistka, - ale ja nie potrafię, po prostu nie lubię poezji- odpowiedziała, - Jak można nie lubić poezji? Ciekawe co w takim razie lubisz?- zapytała ironicznie nauczycielka, myśląc, że Monika po prostu unika odpowiedzi i dlatego nie chce odpowiedzieć, - lubię literaturę wojenną i obozową, chętnie czytam książki o II wojnie światowej i holocauście, - ooo- odparła lekko zdziwiona polonistka- w takim razie będziesz miała pole do popisu kiedy dojdziemy do tego okresu, wtedy będziesz mogła się wykazać- zaproponowała, - nie ma problemu- odpowiedziała zadowolona Monika. Od tego momentu polonistka jakby bardziej polubiła Monikę i rzeczywiście jak doszli do okresu II wojny światowej w literaturze Monika była cały czas pytana, dużo sama się zgłaszała i opowiadała o tym, co przeczytała, co sądzi. Polonistka była zachwycona, że ma w klasie osobę, która słucha jej i sama chętnie odpowiada na zadane przez nią pytania. Monika ubrała się i wyszła z domu. Miała spakowane książki, z których uczyła się do matury. Każdą wolną chwilę wykorzystywała na naukę. Szła do Piotra, który czekał na nią w domu, nie miała daleko, ponieważ mieszkali na tym samym osiedlu, dosłownie kilka bloków od siebie. Mieli wyjść wieczorem ze swoją paczką do knajpy, a do tego czasu Monika chciała jeszcze sobie poczytać. - dzień dobry- powiedziała Monika wchodząc do domu Piotra, - dzień dobry- odpowiedzieli rodzice, którzy siedzieli w pokoju i oglądali…