Inne · 2 min czytania
Ulubiony sadysta
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Spowita mgłą i lękiem Zagubiona w otchłani myśli Spadam nieuchronnie W czeluście niespełnionych marzeń Gdzie aniołowie Z podciętymi skrzydłami Nie mogąc złapać tchu Toną w morzu obaw Którego kolor niczym nie różni się od Krwi
Okaleczona podmuchem wiatru kłamstw Przybieram barwę szkarłatu Lawiruję Pośród wrzasku katowanych cherubinów Mój upadek jest bliski
Już niemal bezwładna Wyciągam ręce ku górze Zduszonym krzykiem Wzywam twoje imię Bo to ty sprawiłeś Że ziemia pękła pod stopami I jedynie ty Możesz przywrócić im stabilność Łzy które wywołujesz Żłobią tak głębokie rany Na wątłej duszy Gdzie strach i cierpienie Znalazły swoje upodobanie Ponownie więc W mej błagalnej modlitwie Wołam o twoją pomoc
Na próżno Ty nie wiesz nic I nie słyszysz nic Twój świat jest obcy i odległy Zbyt odległy