Filozofia · 3 min czytania
Umieranie motyla.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Lecę, wzlatam, a powietrze ze mną tańczy. Owijane wiatrem niczym wstęgą, wielobarwne witraże, wynoszące mnie pod podłogi nieba - skrzydła, przyzdobione czarnym labiryntem drobnych korytarzy, którymi płynie dusza! Świat w oparach tęczowej mgły, radosnych wspomnień i delikatnego dotyku słońca! Ach, życie, słodki dar, wydaje się nieskończone! Lśniące lustro jeziora, szmaragdowe połoniny, powietrze przesycone słodyczą! Dane mi było urodzić się motylem, a radość z tego lawiruje za mną podobna do wstęg.
Niebo jest moim domem, słodki wiatr kochanką, a słońce ciepłym płaszczem. Pastelowy nieboskłon chyli się ku mnie, a ja łapię wiatr w me delikatne dłonie. Niebo jest moim światem! W piruetach wznoszę się wyżej, strach... Strachu nigdy było! Jestem i cieszę się z tego.
Moi pobratymcy, wy, którzy żyjecie od wejścia do wejścia słońca na horyzont! Dla was po jednym oddechu kończy sie najsłodszy dar! Patrzę na was, ja, ten, któremu udało się okpić los! Ja, który potrafię śnić na jawie, wiedząc, że ten sen snowi niepodobny! Życie,…