Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 9 min czytania

Upadek - Ysteriny cz. 10

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 19

Blask pochodni rozświetlał wnętrze sali migotliwym blaskiem. Natrętne cienie tańczyły na twarzach dwóch mężczyzn, którzy rozmawiali w archiwum Akademii Magów. Wokół nich ciągnęły się długie rzędy regałów wypełnionych po brzegi starymi księgami i zwojami, które sprawiały wrażenie, jakby nikt ich nie ruszał od co najmniej kilku lat. O tej porze nikt nie zaglądał w to miejsce, gdyż właśnie zaczynał się czas popołudniowych wykładów, a prócz nauczycieli nikt nie interesował się podziemnym archiwum znajdującym się nieopodal wykopalisk Faddina. - Więc powiadasz, że zamach się udał? - rzekł mężczyzna trzymający w swym ręku pożółkły papier – Co ja mówię. Niech mnie licho… zamach… Kto by pomyślał? - Tak – drugi uśmiechnął się słabo – Udało się. Nie poszło tak jak oczekiwaliśmy, ale… - A jak oczekiwaliście? – przerwał mu nagle tamten - Planowaliśmy szybkie przejęcie kontroli nad sytuacją. – mężczyzna spochmurniał – Khar’thus jednak nie zamierzał poddawać się bez walki. Podczas potyczki straciliśmy dwóch magów. Mężczyzna trzymający w ręku papier zmiął go nagle i rzucił na drewniany blat stołu. Westchnął ciężko spuszczając wzrok. Jego rozmówca zacisnął zęby. - Już wiem dlaczego wtedy tak słabo się czułem. – mruknął tamten - Innavar, jak można było do tego dopuścić? - Zaskoczył nas – Innavar potrząsnął głową – Nikt nie zdawał sobie sprawy, że Khar’thus ciągle posiada taką moc. Bądź co bądź, stuknęła mu już osiemdziesiątka, czyż nie, Faddin? - Jak na osiemdziesięciolatka nieźle dał wam w kość. Minęły już trzy dni od tamtego wydarzenia, a Magnus ciągle nie odzyskał pełnej sprawności w prawej ręce. – przerwał na chwilę -I tak należy się cieszyć, że wyzdrowiał. Wszystko dzięki Ynie. Strach pomyśleć, co by było, gdyby nie ona. - Tak. – powiedział przeciągle Innavar – Ona jest wspaniała. – Faddin uśmiechnął się lekko, spuszczając wzrok - Wszystko u was w porządku? – zapytał - Tak. Myślę, że tak. – Innavar potarł delikatnie dłońmi – Jest teraz bardzo zapracowana i rzadko mamy czas dla siebie. Dużo osób jej potrzebuje. - Jest uzdrowicielką. – skwitował krótko Faddin Nastała chwila milczenia, w której obaj magowie zamyślili się głęboko. Innavar błądził myślami wokół Yny nie mogąc doczekać się kolejnego spotkania. Z zamyślenia wyrwał go Faddin, który pstryknął palcami w powietrzu. - Nie śpij. – uśmiechnął się mag – Powiedz mi, co z Khar’thusem i jego ludźmi? Co się z nimi stało? - Aard… został uwięziony – zaczął niemrawo Innavar. – Jest trzymany pod strażą w więzieniu pod basztą. Założono mu łańcuchy antymagiczne tak jak i reszcie jego towarzyszy. Cela jest dodatkowo pilnowana przez dwóch strażników. Bez swojej mocy, nie ma szans, aby się stamtąd wydostał. - Miejmy taką nadzieję. Ten mag jest niebezpieczny i oby nie miał jeszcze jednej szansy użycia swojej mocy przeciwko nam. – dodał po chwili - Ludność Inthassy jest zaniepokojona ostatnimi wydarzeniami. Najpierw wiadomość posła Karakynajskiego, teraz zamach stanu… - Myślę, że wszystko jest w porządku. Być może nie rozumieją, co tu tak naprawdę się dzieje, lecz jestem pewien, że w głębi są zadowoleni, że władza przeszła w dobre ręce. Magnus się o to postara. Faddin odchylił się na swoim stołku, po czym zaplótł dłonie na brzuchu. Wyglądał na zmęczonego i niewyspanego, czego oczywiście starał się nie okazywać. Rozmowa się zakończyła. Innavar wstał, po czym grzecznie pożegnał się i skierował w stronę wyjścia. Faddin tymczasem zamknął oczy i pozwolił myślom swobodnie błądzić. Nie przespał już drugiej nocy, miał zatem prawo być zmęczony. Archiwum było jedynym miejscem, oprócz jego własnej kwatery, gdzie czuł się spokojny i zrelaksowany. Czy to obecność starych rękopisów tak na niego działała? Lub jakaś nieznana mu siła koiła nerwy i pozwalała myślom odpływać. Sen przychodził coraz szybciej. Z odprężenia wyrwał go głośny huk. Zerwał się na równe nogi i czym prędzej pobiegł w kierunku, skąd dochodził dźwięk. Za ostatnim regałem, tuż przy wyjściu ujrzał leżącego na ziemi Innavara, trzymającego jedną dłoń na bolącym czole, drugą zaś na kolanie. Obok niego stała zakurzona skrzynia, o którą mag ognia zawadził nogą wychodząc z pomieszczenia. - Nie zauważyłem tego diabelstwa – mruknął słabo – Zamyśliłem się… - Tak – rzekł drwiąco Faddin – Marzyciel jeden. – podał mu rękę i pociągnął do siebie pomagając wstać. - Kto to tu w ogóle postawił? – rzekł z wyrzutem Innavar masując rozbolałe kończyny. - Nie wiem, ale wieko…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Upadek - Ysteriny cz. 10 — czytnik · opowiadania