Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 5 min czytania

Upadek - Ysteriny cz. 3

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 6

Padlinożerny sęp – nieposkromiony władca przestworzy nad pustynią Sarcururu szybował nad swoimi rozległymi dominiami patrolując okolicę w poszukiwaniu pożywienia. Krajobraz był mu dobrze znany. Rozległe piaszczyste wydmy przechodzące w pobliżu jeziora Dusz w twardy, kamienny grunt rozciągały się od rzeki Issy aż po nieprzebyte tereny daleko za górami Przeznaczenia, których jeszcze żaden ze śmiertelników przejść nie zdołał. Na południu widok ten urozmaicały łagodne pagórki przechodzące stopniowo w strome szczyty gór będących w powszechnej świadomości krawędzią ówczesnego świata. Istniało wiele teorii na temat retorycznego właściwie pytania, co znajdowało się za nimi? Jedni twierdzili, iż idąc ciągle na południe można w pewnym momencie znaleźć się na dalekiej północy i tym samym obejść świat dookoła. Inni uważali, iż za górami tuż na wybrzeżu będącym połączeniem kontynentu ze sklepieniem znajdują się wielkie wodospady, których woda spada do miejsca znajdującego się poza czasem, do tajemniczego Gdzieś Tam. Z kolei większa część pobożnego chłopstwa i bogobojnych nędzarzy wierzyła, iż za Górami Przeznaczenia, w miejscu gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek żyją starzy bogowie. Nikt jednak nie dowiódł prawdziwości żadnej z tych teorii, dlatego wciąż pozostawało to przyczyną wielu konfliktów w świecie naukowym. Sęp powoli przeleciał nad samotnie stojącymi skałami nieopodal jeziora Dusz, po czym nie dostrzegając jakiejkolwiek możliwości napełnienia pustego żołądka kawałkiem padliny wydał z siebie głośny, piskliwy głos i majestatycznie machając wielkimi skrzydłami skierował się na południe. Przeleciał obok masywnej wieży, która w jednej chwili wydawałoby się wyrosła pośrodku pustyni. Zbudowana była z ciemnego kamienia niespotykanego raczej na obu kontynentach. U podstawy liczyła sobie dobrych kilkadziesiąt metrów. Na szczycie rozdzielała się na cztery mniejsze wieżyczki, które wystrzeliwały w górę czyniąc budowlę jeszcze bardziej okazałą i tajemniczą. Ptak wydał z siebie złowieszczy jęk i delikatnie skręcił mijając się z jednym z minaretów. Zatoczył niewielkie koło, po czym miękko wylądował na głównym dachu. Powoli rozpostarł swe czarno opierzone skrzydła i odrzucając głowę do tyłu w jednej chwili znieruchomiał. Jego ciało stało się zimne i twarde niczym odlany z brązu posąg. Głos zamarł, a oczy straciły swój blask. Wewnątrz, wśród pustych,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%