Akcja · 21 min czytania
Upadek - Ysteriny cz.9
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział 17
Złowroga cisza zaległa w pokoju. Nikt nie odważył się odezwać z powodu beznadziejności sytuacji jaka nastała. Magnus stał oparty o swoje biurko skrobiąc palcem po jego blacie. On poczuwał się do największej odpowiedzialności, gdyż to z jego ręki wyszły rozkazy, które później wykonać miał Rovan. Szef wywiadu natomiast od samego początku brał pod uwagę możliwość niepowodzenia owej misji, zwłaszcza zważając na trudności jakie mieli pokonać. Dlatego też łatwiej było mu zaakceptować porażkę, choć niewątpliwie był zaskoczony. Innavar przestąpił z nogi na nogę. Nie odezwał się ani słowem. Khabyrr chrząknął, co sprawiło, że siedzący na fotelu obok Tharin oraz stojący w drzwiach Faddin zwrócili na niego wzrok. Jednak oni również nie mieli nic do powiedzenia, sytuacja była beznadziejna. - Tak jak już wcześniej ustaliliśmy – odezwał się Magnus po dłuższej chwili – ktoś działa na naszą niekorzyść. - Szpieg. Nazwij to po imieniu Magnusie! – bąknął Tharin - Szpieg. – powtórzył mag – Ten szpieg wiedział o akcji w Kalgirze. Był bardzo dobrze poinformowany, znał trasę przemarszu, okoliczny teren. - Osobiście uważam – zaczął Khabyrr – że wpakowaliście się w paskudne bagno. – jego słowa wywołały nie tyle zainteresowanie słuchaczy, co ich niechęć do maga, który zachowywał się jakby ta sprawa go nie dotyczyła. – Ale twierdzę, że to nie był pierwszy raz, gdy pokrzyżowano nasze plany. Oni mają wszędzie szpiclów. - Oni? – zapytał Innavar – Jest ich więcej? - Najprawdopodobniej. Musi być jedna, główna osoba, do której spływają raporty. Reszta jest tylko pionkami, ale ktoś musi tym wszystkim zarządzać. - Khar’thus? – wyrwało się Innavarowi - To śmieszne. – mruknął Magnus - Co jest takie śmieszne? – Innavar nabrał odwagi – Wykluczasz możliwość, że to sam Aard nie jest naszym wrogiem?! - Wykluczam! Khar’thus nic nie wiedział o akcji, to była ścisła tajemnica... - Ale mógł się dowiedzieć. Widziałeś jego reakcję na list władcy Karakynakh. Słyszałeś, co proponował uczynić. - Khar’thus może i jest naszym wrogiem – rzekł powoli Magnus spuszczając wzrok – ale nie w takim sensie jakim go w tej chwili powinniśmy uważać. - Uważacie, że Aard działa na szkodę Kapituły, może i macie rację – powiedział Khabyrr prostując się na krześle – Ale do cholery, to przecież Aard! Najwyższy z magów! Potężniejszy od nas wszystkich razem wziętych. - Czcze gadanie. Nie po to się tu zebraliśmy. – naprostował ich Tharin – Panowie, tylko my, tutaj zebrani, wiedzieliśmy o akcji w Kalgirze. Nie ma sensu szukać winnego poza tym gronem. Zdrajca jest wśród nas! Wszyscy zebrani w pokoju spojrzeli po sobie niepewnie jakby obawiając się oskarżenia o donosicielstwo .Rovan milczał, gdy doszło do kłótni między dwoma magami. Szepnął na ucho swojej dziewczynie, która siedziała tuż obok niego, aby przyniosła tacę z winem, gdyż jego goście dopili już swoje kielichy. Kobieta bez chwili namysłu pomaszerowała do kuchni przynosząc po chwili czerwony trunek. Gdy poczęstowała każdego ukłoniła się lekko i skierowała się w stronę wyjścia. Faddin nie brał udziału w dyskusji, gdyż nikt nie poinformował go o podejmowanych działaniach za co miał pretensje do Magnusa. Postanowił jednak przyjść na jego prośbę, aby w sprawach trudnych móc udzielać rad, z którymi liczyli się wszyscy zebrani magowie. W jego odczuciu sytuacja była bardzo skomplikowana. Niewątpliwie ktoś podłożył nam kłody pod nogi, pomyślał. Nie można było jednak wskazać winnego. Co więcej, magowie szukali sprawcy w swoim towarzystwie, a to nie odbije się pozytywnym echem na ich wzajemnych stosunkach. Wzajemne oskarżenia do niczego nie prowadzą, a jedynie pogarszają i tak już ciężką sytuację. Uwagę Faddina przykuła wychodząca dziewczyna. W normalnych warunkach nie zwróciłby uwagi na tak nieistotny szczegół, jednak teraz, gdy niepokój mieszał się ze strachem, ona się uśmiechała. Co prawda delikatnie, jak przystało na urodziwą kobietę, ale robiła to. Obdarzyła go ciepłym spojrzeniem, po czym przeszła obok wychodząc na korytarz. Faddin nie mógł się powstrzymać, żeby przeczytać jej myśli. Uderzył go spokój i radość panująca w jej umyśle. Zaniepokoił się. „Głupi magu. W oczach tego nie wyczytasz.... Szukajcie dalej winnego wśród swoich... Pan to przewidział i wiedział, co czynić, gdy doniosłam mu o waszych planach”. Faddin poczuł przypływ złości, jednak zdążył się jeszcze opanować nim doszła do niego ostatnia myśl. „To nie koniec, oj nie, postaram się o to. Nie będziecie nawet wiedzieć, kto was zdradza, pomimo, że jestem tak blisko was... hahahhaha”. Faddin działał wtedy pod wpływem silnego impulsu. W jednej chwili rzucił się na szpiega powalając go na zimną posadzkę. W tej samej chwili przystawił jej do gardła nie wiadomo skąd wyciągnięty sztylet. Usiadł na kobiecie na brzuchu, aby nie miała szansy mu się wywinąć. - Kto jest twoim panem! – warknął mag naciskając ostrzem na jej szyję. Ona jednak nic nie powiedziała. Magowie, zaalarmowani hałasami dobiegającymi z zewnątrz wypadli naraz na korytarz. - Faddin, co ty wyprawiasz?! – krzyczeli – Upadłeś na głowę! Zostaw! - Puść ją! – wrzeszczał Rovan, który jako jeden z ostatnich wybiegł na korytarz – Słyszysz?! Zostaw ją ty bezczelny psie! – nie mógł jednak nic uczynić, gdyż Khabyrr i Innavar złapali go za ramiona i nie pozwolili mu się zbliżyć. - To ona jest szpiegiem! – powiedział Faddin, gdy Magnus złapał go za tors i próbował odciągnąć od leżącej na ziemi kobiety. Ostrze oddaliło się od jej szyi. – Puść mnie! To ona jest wszystkiemu winna! - Kłamstwo! Łgarzu jeden, zostaw ją! – krzyczał rozpaczliwie szef wywiadu. - Faddin puść ją. – rzekł mu na ucho Magnus – Zajmiemy się nią. Mag zrezygnował z walki i poddał się przyjacielowi, który puścił go wolno. W tym samym czasie kobieta sięgnęła do pochwy schowanej pod ubraniem. Szybkim ruchem wyciągnęła sztylet i biorąc zamach krzyknęła. - Śmierć magom, chwała Karakynakh! Ostrze leciało w kierunku serca Faddina, gdy ten je zauważył. Nie zdążył zareagować. W tym momencie sztylet wzbił się w powietrze i uderzył w drewniane drzwi wbijając się w nie niczym w masło. Khabyrr stał obok z uniesionym do góry mieczem. Fala wściekłości zalała Faddina, który jednym ruchem wbił swoje ostrze głęboko w klatkę piersiową kobiety. Naraz wszyscy magowie wrzasnęli jak jeden mąż, lecz było już za późno. Szpieg zacisnął zęby, po czym spojrzał ostatni raz na swojego kata. Wstrząsnęły nią konwulsje, a chwilę potem głowa opadła bezwładnie na posadzkę. Wiedziałem, pomyślał Innavar. Rovan nie mógł uwierzyć w to, co się stało. Był zdruzgotany. Upadł na kolana przed ciałem swojej kobiety zanosząc się cichym płaczem. Faddin usiadł niemrawo na podłodze opierając się o ścianę. Oddychał głęboko próbując uspokoić skołatane serce. Tharin stał z boku oparty o swoją dębową laskę. - No to się już niczego nie dowiemy. – stwierdził z przekąsem - W porządku? – zapytał Innavar - Tak... myślę, że tak. – bąknął Faddin patrząc na ciało szpiega. - Spójrzcie na to. – Khabyrr wskazał palcem wbity w drzwi sztylet. – Niesamowite. Pierwszy raz spotykam się z taką bronią. – Magnus podszedł bliżej i wyrwał ostrze z drzwi, po czym obejrzał je z bliska. - Nie ma wątpliwości. Ona była szpiegiem. – powiedział Magnus kładąc dłoń na ramieniu zrozpaczonego szefa wywiadu – Widzisz te znaki, o tu? Symbol wywiadu Karakynakh. Już kolejny raz widzę coś takiego. Przykro mi Rovan. - Co się stało z twoim pacyfizmem? – zapytał po chwili Tharin, Faddin spojrzał mu głęboko w oczy. - Dosyć bierności.
Rozdział 18
Nadzwyczajne posiedzenie Kapituły odbyło się o zachodzie słońca, tydzień po dostarczeniu wiadomości przez ambasadora Karakynakh. Choć poseł odszedł tego samego dnia, Aard postanowił zwołać zebranie, aby jego decyzja o nie podejmowaniu pochopnych działań przybrała formę oficjalnego dekretu reprezentującego całą społeczność magów. Magnus stał samotnie oparty o ścianę w głębi sali, w której obradowano. Spoglądał niepewnie na długi, drewniany stół, przy którym zasiadali wszyscy członkowie. Miejsce Aarda było oczywiście dodatkowo wyeksponowane, gdyż znajdowało się na podwyższeniu przy końcu stołu. Mag nie był członkiem Kapituły, nie mógł zatem zasiąść przy stole, gdyż wedle obowiązującego zwyczaju, należał do niższej warstwy społecznej. Kasta kapłanów, pomyślał z irytacją. Dyskusja była ożywiona. Raz po raz ktoś zabierał głos, przytaczał swoje argumenty i bronił ich wobec opinii innych. Magnus czuł się zażenowany. Gdyby nie jego obecność, Khar’thus nie organizowałby zapewne tej szopki, którą nazywa „obradami”. To wszystko tylko gra pozorów. Każdy inteligentny człowiek zdawał sobie sprawę z potęgi jaką posiadał Aard. To on skupiał w swym ręku pełnię władzy, a członkowie byli zwykłymi marionetkami. Zresztą nikt nie odważyłby się mu sprzeciwić. Był jednym z najpotężniejszych magów i głównie dlatego został wybrany Aardem ponad dziesięć lat temu. Krążyły nawet pogłoski, iż jego moc jest na tyle duża, że z jej pomocą rzekomo mógłby nawet przedłużać swoje życie. Jednak wszystko ma swoją cenę. Aard nie uczestniczył w walce odkąd został mianowany na przewodniczącego Kapituły. Nikt nie był w stanie powiedzieć, czy bez powtórnego treningu i przygotowania Khar’thus byłby w stanie ponownie chwycić za miecz. Sekretarz, niski mężczyzna z siwą brodą, wygłosił formułkę o zakończeniu kolejnej części spotkania. Przyszedł czas na sprawę Magnusa. Magowi zaczęło mocniej bić serce. Na to czekał i do tego tak mocno się przygotowywał. To była jego jedna z dwóch możliwości, aby osiągnąć cel, jednak tej drugiej starał się nie brać pod uwagę. Z rozwiniętego zwoju, który tamten trzymał w ręce zostały wyczytane zmiany, jakie zostałyby wprowadzone poprzez uchwalenie owego dekretu. Pozwalał on dowódcy garnizonu Inthassy na zgromadzenie wojska i wysłanie go do Kalgiry, gdzie misją żołnierzy byłoby przeciwdziałanie terrorowi, ustabilizowanie szlaków komunikacyjnych oraz wyjaśnienie kwestii nałożenia nagrody za głowę magów. Po skończeniu odczytywania treści ustawy, Khar’thus spojrzał pytająco na Magnusa. Ten wytrzymał jego wzrok, po czym postąpił kilka kroków naprzód zbliżając się do stołu.