Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 6 min czytania

Upiór w operze

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„Upiór w Operze”

Pozwól, że opowiem Ci historię - wywołującą dreszcze - o rzeczach, które stworzyłem…

Będąc w operze raz czy dwa, oglądałem ludzi… Nic wielkiego, wszyscy schludni ładni, nad wyraz eleganccy. Otoczenie spokojne, atmosfera wspaniała - głównie przez przestrzeń, światło i świadomość, Świadomość przyszłych nieuniknionych wydarzeń i pewności towarzyszących temu emocji. Scena wciąż jeszcze była spowita tajemnicą, mistyczną fakturą kurtyny. Nic nie wskazywało na to co miało się wydarzyć nieco później. Napięcie i ekscytacja, nie były zupełnie powszechnymi odczuciami. Dla mnie jednak coś tutaj miało znaczenie szczególne, osobiste, prywatne, intymne wręcz. Wszystko zmierzało w jednym jedynie właściwym kierunku. Światła zgasły a śmiałe rozmowy, zaczęły z wolna zamieniać się w zatajone szepty by w końcu poprzez nieznaczący szum ucichnąć całkowicie. Wychyliłem więc jednego, nie więcej, tylko po to by poczuć się jak oni, by udać, że czuję jak fala ciepła rozbija się o brzegi lodowatego krwiobiegu. Westchnąłem głęboko i w zachwycie chwili wstałem kierując się w stronę drzwi wyjściowych. Kurtyna z wolna zaczęła się unosić, spotkanie z kulturą wisiało w powietrzu. Dotychczas nic nie zwykłego, wszystko powszednie i oczywiste. Ku uciesze tych którzy celebrują oraz zaspokojeniu potrzeb zapyziałych grubasów naiwnie wierzących w jakąś większą rolę swojego prywatnego bagna… Więc powaga i forma i co wypada i co nie wypada i co przystoi i co nie przystoi i savoir vivre i kultura - bo przecież na spotkanie z kulturą… A tu kurtyna już u samego szczytu pomarszczona i skurczona odsłania sedno. Nikt nie zdołał dostrzec, nikt nawet przypadkowo nie skierował wzroku… A ja już w drodze przemierzając korytarze i hol, szukając narzędzi zdjąłem swoje ubrania. Teraz nie były mi potrzebne, teraz wszystko miało stać się jawne. Gdyby tylko mógł pojawić się dreszcz, choć oznaka podekscytowania skala napięcia zostałaby zobrazowana. Pośpiesznie zabarykadowałem wszelkie drzwi mogące oswobodzić z potrzasku „zupełnie niewinnych miłośników sztuki”, I aby nie stracić z oczu tego co najważniejsze przeniknąłem przez jedne z nich do wewnątrz, To jednak już się zaczęło… Gdy zorientowano się że to co się dzieje nie było celem reżysera, pojawiły się krzyki pełne strachu i przerażenia, bezimienne i bezosobowe. Każdy pojedynczy zlany z innymi pojedynczymi w jedną całość, damskie, męskie, starcze, dziecięce, bez wyjątku, ni odrębności, każdy wrzeszczał tak samo – jak tylko umiał. Obraz tego wzmacniał mnie, dodawał sił i energii. Czułem się mocniejszy, większy i lepszy. A świadomość, że to dopiero wstęp dostarczała mi nieopisanej przyjemności. Tak więc z potwornym uśmiechem na twarzy…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Upiór w operze — czytnik · opowiadania