Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

"Uriel" - "Przygoda, przygoda...”

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

"Uriel"

„Przygoda, przygoda...”

Jechałem spokojnie przez las na moim wiernym koniu Umrzyku i podziwiałem piękno niezachwianej przez ludzi natury (byłaby niezachwiana, gdyby ni stąd ni zowąd nie pojawił się przede mną jakiś cieć w czarnej zbroi) - Pieniądze albo życie, życie albo pieniądze!!! - ??? - Nie bądź taki zdziwiony! Musiałeś przecież słyszeć coś o mnie! - ...Nieee...? - Jestem straszliwym czarnym rycerzem! - Nie wydajesz się taki straszny... - Przestań mleć jęzorem! Pieniądze albo życie! - Ile mam czasu na zastanowienie się? - Nie masz czasu! Wybieraj natychmiast, bo ja wybiorę! - Dobra. Biorę pieniądze... - Co??? - No przecież powiedziałeś, że mam wybrać: pieniądze albo życie. Twoje życie nie jest mi potrzebne więc wybrałem pieniądze. - Nieee!!! Ty idioto! JA MIAŁEM ZABRAĆ CI PIENIĄDZE ALBO ŻYCIE! NIE TY!!! Stawaj! - ??? - Nie udawaj! Boisz się co?! Walcz lub zgiń jak stoisz. Eee, siedzisz. Nieważne! Po prostu walcz! Zeskoczyłem z siodła i chwyciłem swój miecz. Czarnego rycerza wręcz zatkało. W końcu nie codziennie spotyka się człowieka ;-) z prawie dwu i pół metrowym mieczem dodatkowo niemal tak szerokim jak normalny człowiek. - Boże wszechmogący! Jak ty czymś takim walczysz? - Na pewno chcesz się przekonać? - Przecież takim ostrym mieczem przecinasz trzy osoby! - Niezupełnie. Po pierwsze: nie jest on ostry, po drugie: „zbieram” nim dwie osoby. Miażdżąc zbroje. - Zobaczymy czy będziesz tak samo pewny gdy zawołam kumpli! Chłopaki! Do mnie! Zza krzaków wyskoczyło sześciu lekkozbrojnych ludzi. - Brać go! Dwóch zaszło mnie z lewej i dwóch kolejnych z prawej, pozostali przyglądali mi się razem z czarnym rycerzem. Nie mogli podejść do mnie bliżej niż na długość mojego miecza. Za to ja mogłem podchodzić. Dwa szybsze zamachy i wszyscy czterej leżeli w trawie z poprzetrącanymi kręgosłupami. - Nieźle sobie radzisz. Widzę, że sami możemy sobie z tobą nie poradzić. Spotka cię zatem niewysłowiona przyjemność spotkania się z moim bratem... MÓZGOTRZEP!!! Wiem. Nawet nie mów. To strasznie głupie imię, ale wkrótce dowiesz się czemu zostało mu nadane. Ziemia zaczęła się trząść. Dwa drzewa stojące przede mną runęły i ukazało się „coś” (na pewno nie można było nazwać tego człowiekiem). To coś miało chyba trzy metry wzrostu i więcej niż połowę tego szerokości. Całe było obleczone w niesamowicie grubą zbroję. W jednej ręce trzymało tarczę a w drugiej ogromną żelazną kulę z kolcami, całość zwisała na łańcuchu grubym jak cztery moje palce. - Mózgotrzep... Pan nie chce oddać nam swoich pieniędzy. Zaopiekuj się panem. Ogromna kula ze świstem poleciała w moją stronę. Odskoczyłem w bok. Kolejny atak odbiłem mieczem, wprawiając tym w osłupienie zarówno rycerzy jak i „mocarnego braciszka”. Szok…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
"Uriel" - "Przygoda, przygoda...” — czytnik · opowiadania