Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 6 min czytania

Urok i sraczka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mówią, że jak nie urok, to sraczka. Nie każdy w życiu ma takiego farta, że Fortuna darzy go niezbywalnym darem idealnie nieidealnego życia. Tak. Mi się udało. Udało mi się zaliczyć do grupy ludzi niemających totalnie z górki. Ba, paradoksalnie od kilku lat w sms-ach konkursowych, gdzie do wygrania jest kilka stówek dopisuję „Górki” (ulicę też, zawsze). O ironio. O Fortuno! Dlaczego? I to pytanie... „Dlaczego ja?”, „dlaczego to mnie spotyka tak okrutny los?”, „czym Ci zawiniłam, Boże?! Odpowiedz?!”... Zwalanie winy na Boga jest przecież takie dojrzałe, takie PODSTAWNE. Jedną wielką „bekę” mamy z tych ludzi, pomysł na „Dlaczego ja” ot tak nie powstał, przecież. Problemy miłosne, problemy na studiach, problemy w domu. Cała gama. Od A do Z. Wydaje się, że gdy z listy wykreślamy Boga, jako winowajcę naszych krzywd, karma pożera tylko tych, którzy sobie nieźle nagrabili. Być może tak jest. Być może znowu sobie nagrabiłam. Przecież... poza tym, że coraz sprawniej władam łaciną, nic innego nie czyni ze mnie grabieżcy. A! Jestem zła. A jednak. Może to – podjudza mnie dopierdalanie dziewczynom. Po prostu. Jak jej tak dojebię, jednej i drugiej... jakoś mi lepiej. Gdyby to było powodem moich niepowodzeń, to tak jak jestem – wstaję i wychodzę. I idę. Tam, dokąd zajdę. Zwykle śmieję się z dziewczynek - na dwudziestolatki oko piętnaście, szesnaście lat – nieumiejętnie władających nienawiścią w stronę swoich byłych mężczyzn, chłopaków, ciot. Te małe gówniary niewiedzą co to nienawiść. Nie można nienawidzić go za to, że Cię po prostu zostawił. Widocznie miał ku temu powody. Pomyśl. Nienawiść rodzi się wtedy, gdy w końcu do Ciebie dociera ile czasu musiałaś poświęcić na zeszmacenie własnej godności, aby zaimponować temu gnojowi. Jak bardzo musiałaś się upokarzać? Owszem, wtedy mogłaś mówić, że jest Ci dobrze, że przecież miłość jest godna wyrzeczeń. Jakich? Gdzie masz ziarenko, zwane mózgiem? Ślepej kurze trafiło się większe. Szkoda jednego, że kobietki, my, stajemy się mądrzejsze po spuszczeniu tego całego ciepłego gówna. Teraz po fakcie, de facto, śmiało mówię „nienawidzę”. Może to ona? Myślę, że przejdziemy na „ty” i staniemy się sobie bliskie. To ona, nienawiść, to przez nią mam przejebane. Jak nie urok, to sraczka. Gdy próbuję się pozbierać po tym ciulu, to mój stary, bezwzględnie zasługuje już na starego... dolewa oliwy i dolewa. Nie lubi, bo życie wtedy traci smaczek, ale dolewa. Ciul. Tablica mojej wiochy, mówiąca, że Górki to już teraz, nie powinna być w każde moje urodziny zmieniana na „Manhattan”, „Bagdad”, etc., ale na „Ciullandia”, ciulu. Nowe teorie nomen omen te mongolskie nasuwają mi się na myśl. Tak dymi, kłębi się dość. Mój dom. Dom wybudowany w niemiłośći. W zdradzie, w kłamstwie. Być inaczej być nie mogło. Proste, a tak trudno do tego było dojść. Zbieram dupę. Wynoszę, aż o 3 km dalej, od tablicy do tablicy, tak to liczę. Przeglądałam, azyle to tam

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Urok i sraczka — czytnik · opowiadania