przyjazn · 7 min czytania
Uśmiech nic nie znaczy...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
- Czy mogę usiąść obok ciebie, Piotrze? - Dobrze. A dlaczego? Jeśli mogę spytać… Zawsze siedziałaś obok Michała.
Sylwia spojrzała na niego z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Im dłużej jej się przyglądał, tym bardziej zaczynał dostrzegać smutek, aż jej oczy zaszkliły się od łez.
- Chcesz o tym porozmawiać? - spytał. - Nie bardzo jest gdzie – odrzekła Sylwia - W kuchni jak zwykle dużo ludzi, a Magda tylko czeka, żeby się do czegoś przyczepić. - Oj tam, przesadzasz. Jesteś trochę przewrażliwiona. - Nie przesadzam! – podniosła głos, aż kilka osób w biurze spojrzało w jej stronę. Otwarta przestrzeń w przeszklonym biurowcu była zaprzeczeniem intymności i miejsca do załatwiania prywatnych spraw - Poza tym wiem, że Magda mnie nie lubi. - Już dobrze. Rozchmurz się – powiedział łagodnie Piotr i uśmiechnął się. – Oczywiście, że możesz usiąść obok mnie. - Dziękuję – odrzekła Sylwia.
Po chwili w biurze zapanowała cisza. Wszyscy pracownicy skupili się na swoich zadaniach, szczególnie, że podczas zamknięcia miesiąca było ich znacznie więcej. Czasem ciszę przerywały rozmowy służbowe przez komunikator Teams lub szepty siedzących blisko siebie osób. Sylwia także skupiła się na pracy, nawet nie patrząc w kierunku północnego okna, przy którym siedział Michał.
W samo południe ktoś krzyknął: Ślimak! i w biurze nastąpiło wielkie poruszenie. Ślimak był powszechnie znaną firmą dostarczającą catering do biurowców, dlatego część pracowników ustawiła się w długiej kolejce w holu budynku, chcąc zapłacić za uprzednio wybrane potrawy obiadowe, desery, sałatki lub słodycze. Sylwia nie miała apetytu i nie ruszyła się od biurka. Gdy zżerał ją stres lub pochłaniał smutek, nie odczuwała głodu. Zerknęła kątem oka na Michała, który wyciągnął portfel z plecaka i szybko udał się do holu.
Sylwię zaczęła boleć głowa. Od rana wypiła tylko kilka kaw i nic nie zjadła. Siedzący obok Piotr z niepokojem spoglądał na koleżankę. Szefowa Magda pokrzykiwała czasem, gdy nie chciało jej się wstać, pytając o status wykonywanych przez podlegających jej pracowników zadań.
Część 22 / 2
Nagle na komputerze Sylwii pojawiła się wiadomość od Piotra: - Co robisz po pracy? Masz ochotę na spacer i rozmowę? - Chętnie porozmawiam, ale nie mam siły na spacer. Od rana nic nie jadłam. - Dobrze. To chodźmy najpierw coś zjeść, a potem pogadać, ok? - Ok.
Sylwia odetchnęła z ulgą i spojrzała na Piotra, uśmiechając się delikatnie.
***
Po pracy podjechali tramwajem do restauracji na Placu Konstytucji. Na szczęście w tygodniu były wolne stoliki i można było zamówić smaczne potrawy z wołowiny. Roztaczające się wokół zapachy sprawiły, że Sylwia odzyskała apetyt, a towarzystwo Piotra zawsze poprawiało jej nastrój. Był jej kolegą z poprzedniej pracy i znali się doskonale.
- To opowiadaj! - zachęcił Piotr, gdy już uporali się z posiłkiem – Co się stało? - Uśmiech nic nie znaczy… Nic! Absolutnie nic! - Co ty opowiadasz? Sylwia, co się stało?! - Chodzi o Michała… - Wiem. Domyśliłem się. - Pamiętasz to szkolenie w zeszłym tygodniu? Byłam w grupie razem z Michałem. - Tak. Pamiętam. Ja byłem z Jolką z należności. Fajna laska – Piotr mrugnął porozumiewawczo. - Przestań! – zdenerwowała się Sylwia – Chcesz wiedzieć co się stało, czy będziesz teraz opowiadał o swoich podbojach? - Nie bądź tak śmiertelnie poważna.…