Inne · 2 min czytania
Uśmiechnij się i zabij mnie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Bezradnie skulona z zimna idę dziwnie lekkim krokiem. Wiatr ślizga się na mych rzęsach, wichrząc pochodnie w moich wargach, podczas gdy ja na prawą dłoń bezwiednie wkładam rękawiczkę z lewej ręki.
Tysiące schodów przede mną - zdaje mi się, że są trzy.
Idę myśląc, że frunę.
Słońce gasi zatopiony w nim róg półksiężyca - dzień się w noc zanurza, kiedy prosisz:
"Uśmiechnij się i zabij mnie. Czuję, jak żyję w środku wątpliwości. Dostaję pomieszania każdego dnia, kiedy patrzę na ból wokół mnie. Czy człowiek istnieje po to tylko, by oznajmiać: oto ja, we własnej osobie?
Uśmiechnij