Psychologia · 3 min czytania
Uśpienie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„UŚPIENIE”
Naszemu pierwszemu spotkaniu nie towarzyszyły wybuchy fajerwerków, spadające gwiazdy, zachwycające zachody słońca, śpiewy słowików czy romantyczna muzyka. Los zorganizował dla nas mniej widowiskową scenerię, taką, która rzadko pojawia się w opowieściach o miłości. Dokoła rozbrzmiewał gwar rozmów naszych znajomych, szum wirującego pod sufitem wiatraka, wakacyjne hałasy dobiegały zza otwartego okna, a każda znajdująca się w tym pokoju na nowohuckim osiedlu osoba przynajmniej raz potknęła się o zajmujący większą część pomieszczenia rower. Jakie to jednak miało znaczenie, skoro i tak widziałam wtedy tylko Twoje oczy? Oprócz nich z tych pierwszych chwil udało mi się zapamiętać jedynie koszulkę, którą miałeś na sobie. Była biała, a z Twej piersi mrugał do mnie kaczorek z jakieś kreskówki. Do dziś uśmiecham się na wspomnienie tego widoku. Nie ona jednak zaprzątała moje myśli przez kolejnych kilka dni. Wtedy myślałam głównie o nieustannie odczuwanym przeze mnie na sobie Twoim wzroku. Natychmiast przyzwyczaiłam się do tego spojrzenia spod rzęs, do tego stopnia, że tęskniłam za nim, gdy spoglądałeś w innym kierunku. Z niedowierzaniem uświadomiłam sobie, że spędzanie czasu w Twoim towarzystwie jest jak przebywanie w naturalnym dla mnie środowisku, o którego istnieniu wcześniej nie miałam okazji się przekonać. Coś przyciągało nas do siebie. Moja głowa chętnie i lekko spoczywała na Twoim ramieniu, Twoje dłonie…