Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przygoda · 4 min czytania

Vertigo

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Najgorsze są dni przed świętami. Nie jest ważne, czy to Wielkanoc, czy Boże Narodzenie. Tradycja zabija zdrowy rozsądek. Zatomizowane rodziny, skłócone od środka zaczynają odgrywać teatralno – świąteczną farsę. Jutro na szczęście mam tylko jedną pacjentkę. Dziewczyna musi uwierzyć w siebie. Przychodzi moment w którym trzeba zerwać okowy iluzji. Jaki to alians, w którym nienawidzący się ludzie, z pogardą w oczach udają zgodną, rodzinną koalicję. Był bardzo zmęczony. Ostatnie dni były bardzo pracowite. Z satysfakcją mógł przezywać wewnętrzną harmonię. Był dobrym terapeutą. Nie jakimś psycholem, który brał kasę i opowiadał bajki. Był mądrym człowiekiem. Od pewnego czasu przestał mu doskwierać deficyt miłości. Od roku, gdy późno wracał czekała na niego najwspanialsza istota świata. Prowadząc starego „Opla”, pokładał, że to ona stosuje cudowną terapię , absolutnie specjalną dla niego. Nie potrzebował Boga, choć stosunek miał do Niego nadzwyczaj uczciwy. W sytuacjach kryzysowych polecał pacjentom (nie wszystkim) zgodę na akceptowanie pomocy duchowej. Wyciągnął z szuflady prezenty pod choinkę. Wszystkie były dla niej. Było to co lubiła najbardziej: mądre książki, i spirytystyczną muzykę. Jego szczęście to prosta zasada darowania ukochanemu człowiekowi czegoś od siebie. Parę lat temu było zupełnie inaczej. Był dobrym, ale w teorii. Wystarczyło trochę naiwnych twierdzeń i okazało się, że wóda robi swoje. Dawał dobre rady, z przegrywał z białym płynem. Był już na dnie, mając opinię zwykłego menela. Koledzy od flaszki okazali się dzikimi hienami. Nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%