Fantasy · 22 min czytania
VESTIGE
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
rozdział 1 '..dlaczego?' Miała na sobie czarny top niedbale założony na białą, odświętną bluzke. Dlaczego niedbale? Bo w pośpiechu. Ostatnio wszystko musi robić w pośpiechu. Chociaż to nie jest takie złe...W końcu jednego dnia można zrobic tyle rzeczy... Czarne spodnie szorując brudne ulice odsłaniały niedawno jeszcze białe,markowe adidasy.Nieważne. Szybkim ruchem poprawiła spadającą kurtkę, przełożyła czarną torbę przez ramię. Mijała domy,drzewa, ludzi. LUDZI. Nie zauwazyła sąsiadów, nie przywitała się. Niedobrze:będą obgadywać. Ale co z tego skoro i tak ciągle to robią? Obejrzała się i pożałowała,że nie mogła się zatrzymać, zamienić kilka słów. To była starsza pani, jedna z naprawdę niewielu osób które traktowały ją zupełnie normalnie, wręcz przyjaźnie. Jedna z naprawde niewielu osób, które były normalne, według niej. Siedziała na ławce szczelnie owinięta staromodną chustą udając, że intensywnie czyta pomiętą gazete. Smutek w jej oczach dotknął ją, jednak szła nadal szybko, myśląc o wielu różnych sprawach,starając się przy tym omijać kałuże. Ból. Przeszywający,chociaż nie jeden z tych najgorszych jednak silny, nie pozwolił iść tak szybko. Nie wiedziała dlaczego, ale ogarniał całe ciało, nie brzuch czy głowę. Dlaczego innych bolą tylko części ciała?? Jakby ogarniał wszystkie mięśnie,rozmieszczając się równomiernie. To nie jest kolka, nie czuła kłucia. Wściekła na siebie,zwolniła. Nie mogła sie spóźnić, nie tym razem. Nie cierpiała tego upokorzenia, kiedy wszyscy skupiają na niej wzrok. Musiała iść szybko.Poczuła krople deszczu. 'Piękny dzień' pomyślała i irocznicznie umiechnęła sie do siebie. Mimo wszystko musi iść szybciej. Przecież to można przezwyciężyć- ktoś jej to kiedyś powiedział. Duże krople wody padające na twarz przyniosły chwilową ulgę. -'Weź sie w garść! Nie bęzdziesz sie teraz rozklejać!'-Warknęła w duchu. Ale to nie o to chodziło. Nie o słabość fizyczną; ona nie chciała tam iść. Napewno pocieszała ją myśl,że na dwa miesiące będzie wolna, przynajniej od tego, jednak napawa lękiem to, że tym razem nie pozostanie niezauważona. Spostrzegła wyłaniający się zza drzew budynek,ten przeklęty budynek, w którym działy się te wszystkie rzeczy... Deszcz padał coraz bardziej, stała przed wejściem i zastanawia się czy aby napewno chce to zrobić... rozdz.2 "To było wspaniałe" Kiedy wreszcie zdobyła się na odwagę i weszła po kilku szarych, wieloletnich schodach prowadzących do głównego hallu zobaczyła kilkunastuosobową grupkę ludzi;najprawdopodobniej z 3klasy. Nie znała ich tak jak rówieśników,chociaż niektórzy zdążyli się już do niej uprzedzić, a niektórzy mieli poprostu kilka 'niemiłych doświadczeń' z nią związanych. To może wydawać się dziwne, ale dla niej takie sytuacje i zachowania były naturalne. Zdziwieniem reagowała na miłą postawę i uprzejmość. Jednak kiedy jest się traktowanym z góry od najmłodszych lat, z czasem przyzwyczaja się do tego. Zawsze była uważana za dziwną. Kiedy była mała mówili,że żyje w swoim bajkowym świecie, pełnym stworów z bajek. To było niemalże sympatyczne, stwierdzali,że 'ma wyobraźnie dziecko'.Niektórzy przekonani,że to wpływ telewizji stwarza w jej małej jeszcze wtedy głowie fikcyjne obrazy,posądzali rodziców o brak należytej troski. Więc zabronino jej oglądać telewizje. Idąc korytarzem i rozglądając się dookoła nie zważała na dyskretny, choć odczuwalny wzrok wielu osób skierowany na nią. Niektóre osoby wręcz przeciwnie:na głos wymieniłały głupie uwagi i komentowały każdy ruch. Kiedy doszła do sali uroczystości (była to jedna z wielu ogromnych sal w tym budynku) szybkim ruchem pociągnęła za drzwi, które jednak pozostały zamknięte. Spróbowała mocniej szarpnąć, jednak to nic niedało. Usłyszała tylko ciche śmiechy za plecami. Odwróciła się bezradnie, i nie wiedząc co robić stanęła na środku korytarza odpowiadając hamskim wzrokiem każdemu, kto takim właśnie spojrzeniem ją obdarzył. Postanowiła w ten sposób poprawić sobie humor, jednak co jej nie zdziwiło- to nic nie dało. W końcu czekając na pedagoga, albo chciaż jakąkolwiek dorosłą osobę stanęła pod ścianą. Przy obecności dorosłego czuła się bezpieczniej. Bezpieczeństwo-dla niej to takie kruche słowo. Nikomu nie można ufać. Prawie zapomniała o bólu,który stał się dotąd niezauważalny, jednak teraz znowu się nasilił. Tym razem był jeszcze silniejszy i przeklinała się w duchu, ponieważ nie mogła się nie srzywić i nie skulić. Tym, jeszcze bardziej przykuła wzrok wszystkich. Po policzku spłynęła jej łza i zapowiadało się, że będzie ich więcej;postanowiła więc usiąść. Poczuła zimny chłód na ramieniu, pewnie była rozpalona: każdy przedmiot w pokojowej temperaturze wydawał jej się bardzo zimny. Zobaczyła dziewczynę, która dotknęła jej ramienia. Odsunęła się, nielubi kiedy ktoś tak robi: to niemiłe. A już napewno nie jakaś obca osoba. Ta myśl wydała jej się śmieszna zważywszy na fakt, że każdy był dla niej obcy. Nie miała nikogo bliskiego, a przynajmniej nie tak jak normalni ludzie. Dziewczyna spojrzała na nią i najwyraźniej nie przejęła się chłodną odpowiedzią. -Co ci jest?- zapytała ze zdziwieniem jak i troche z obrzydzeniem, które jednak przegrało że współczuciem. -A nic, zaraz przejdzie- Próbowała się uśmiechnąć i zastanawiając się przy tym jak można delikatnie dać do zrozumienia że chce się zostać samym, nie psując tej podejrzanie miłej relacji. Nic nie przeszło. Ból nasilił się, a ona zaczęła mieć drgawki, na szczęście z początku niewidoczne. Tak jej sie przynajmniej wydawało. -Nie wygląda, żeby miało ci zaraz przejść..-dziewczyna westchnęła i usiadła obok niej. -Czemu oni się tak gapią?- Zapytała z nieudawanym zdziwieniem wskazując na kolejną grupkę osób wlepiającą w nią wzrok.- Czyli jednak nie da się ukryć. -Bo nie mają co robić- Starała się,żeby to nie zabrzmiało zbyt sucho. -I pewnie jestem strasznie blada..- I po co ona tak kłamie? Wie doskonale,że nowa znajoma prędzej czy później dowie się prawdziwej przyczyny, chyba że już wie, a teraz naśmiewa się z niej. Bez sensu jest wysilać się i kłamać. Ale nie chce czuć wstydu, chce chociaż przez chwile czuć się przeciętną dziewczyną. Chociaż po ogólnym przyjrzeniu się (nie mogło być dokładne spoglądając znad ramienia przysłaniającego pół twarzy), nie wyglądała na tutejszą. Ostre rysy i ciemna karnacja zupełnie nie pasowały do wyglądu przeciętnego miszkańca tego kraju. Jej wzrok był pewny, chociaż rozglądała się po szkole i nie zagadywała do nikogo. Nikogo oprócz niej. Podeszła do NIEJ.Czy to jakieś wyróżnienie? Ciągle mogła czuć się wyróżniona, ale tylko w ten negatywny sposób. To napewno z powodu tego bólu który spowodował napewno śmiesznie wygladające pozy i drgawki. -Aż tak źle się czujesz?..- Teraz w jej oczach mogła zobaczyć strach. Aż tak źle wyglądała? Doskonale zdawała sobie sprawę, że drgawki i twarz częściowo ukryta w dłoniach nie wygladały zbyt dobrze, a do tego od temperatury była spocona, ale co miała zrobić?? Wiedziała że to przejdzie, a najwidoczniej dziewczyna nie da się tym przekonać. -Czasem tak mam- ale to niegroźne. No,może tak nie wygląda, ale uwierz, przejdzie.- Odetchnęła z ulgą, kiedy strach częściowo zniknął z oczu dziewczyny. Udało jej się wybrnąć. -Współczuje ci. Ja jestem nowa w tej szkole i to okropne uczucie, ale w porównaniu z tobą.. Ona jej współczuje!!! Nie mogła w to uwierzyć. Poczuła ukłucie. Małe i wcale nie niemiłe. I tym razem nie w całym ciele, w jednym miejscu, w okolicy serca. Czy ona coś podejrzewa? Przecież mówi,że to okropne że jest nową, że każdy traktuje ją troche krytycznie, a co dopiero ona..? Czyli wie?? Że traktują ją inaczej... Nie, to niemożliwie. Napewno miała na myśli tylko uczucie. To,że czuje taki ból, jest nieprzyjemne, bardzie niż jej strach. Dlaczego tak jej sie wydawało? Nigdy nie pomyślałaby ,że ktoś może być jej taki bliski. Ale z drugiej strony wiedziała, że ona napewno nie wie, a tym bardziej taka nie jest. W tym momencie podszedł do nich chłopak. Długie włosy związane w kitke, zawsze wydawały jej sie okropne, a tym bardziej styl troche jak skate. Jednak nie miała uprzedzeń. Ona nigdy nie ma uprzedzeń, bo wie jak mogą boleć. Wie to z doświadczenia. Ukucnął przy nich i posłał zaniepokojone spojrzenie w jej stronę. Odebrała to jako zdziwienie jej stanem zdrowia. Pochylił sie nad dziewczyną i powiedział kilka słów szeptem. Musieli bardzo dobrze się znać. Ona skarciła go wzrokiem i odwróciła się do niej. -To mój brat. Też jest nowy, ale jakoś dziwnie spokojny.- Tym razem się uśmiechnęła. Dziwne. Przyglądała się temu rodzeństwu,ale za nic nie mogła znależć chociaż najmniejszego podobieństwa. -A i zapomniałam! Ja jestem Sara, a to - Ethan- Wskazała na chłopaka,który też obdarzył ją ciepłym, choć ledwo widocznym usmiechem i wyciągnął ręke. -Hej..- odpowiedziała cicho i chyba nie zdała sobie sprawy,że nie usłyszeli tego. Uśmiechnęła się lekko i podała ręke chłopakowi. Silny, przyjazny uścisk... Patrzyli na nią uważnie i chociaż nie wiedziała dlaczego, nie zwracała na to uwagi. Spojrzała tylko w oczy chłopaka, żeby zobaczyć jaki jest...ale nie mogła nic zobaczyć. Zrobiło jej się jeszcze bardziej gorąco (o ile wogóle to możliwe) i zmieszała się. Nie wiedziała co on myśli. Nagle ucisk. Tym razem brzuch. Okropny ból. i ..o nie!! Robi jej sie niedobrze. Nie może sie tak skompromitować! Nowo poznani ludzie, a już taki wstyd.. Jeszcze przed momentem czuła się szczęśliwa. Ta chwila, chciała żeby trwała długo. Pomimo,że nie znała ich, czuła się spokojnie, bezpiecznie. Ale teraz to się kończy. Niedługo ich uprzejmość zamieni się w obrzydzenie. Musi coś zrobić!! Przypomnieć sobie jakieś szczęśiwe chwile..nie to za trudne. Czuła ciepło. Nie takie,które pali ją w gorączce, miłe ciepło. Jakby ktoś obejmował ją ramieniem. Przytuliła się do tego niewidocznego ramienia. I tylko mrok. rodz.3 'Ulga' Czując na twarzy promienie słoneczne, z ciekawością otworzyła oczy wypatrując ich źródła. Zorientowała się że leży i wcale nie jest sama. Wokół niej stoi kilka osób; niewidzi ich twarzy a może wcale nie chce zobaczyć. Co oni tu robią? Nie chce być w centum uwagi!! Spróbowała się podnieść, ale czyjaś ręka mocno przycisnęła ją do łóżka, które jak sie zorientowała było leżanką. Pomieszczenie było małym obskurnym gabinetem pielęgniarki. Zawsze zastanawiała się,dlaczego tak ogromny gmach z naprawde olbrzymimi salami ma tak mały i ciasny pokoik. Doszła do wniosku,że kiedyś był to obszerny schowek. Tylko dlaczego teraz używany jako gabinet lekarski?? Myśli pochłonęły ją tak,że ledwo usłyszała szorstki głos: -Nie wstawaj. Jesteś strasznie blada i musisz jeszcze troche poleżeć. Czy ty cokolwiek dzisiaj jadłaś??- To pielęgniarka. Wpatrywała się w nią przenikliwym wzrokiem. Włosy koloru zszarzałego blondu skrupulatnie…