Akcja · 3 min czytania
VI. Mityczne środowisko.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mityczne środowisko.
Stan wojenny wprowadzono, a ci zachowywali się jakby się nic nie działo, było słychać o zarzewiach buntu, a ci niczym chochoły stali nieporuszenie, ja pośród biernymi kamratami Staszka, do czynu jak Konrada mnie pchało, jak dywersant pośród nich konspirować zacząłem, myśląc iż ich odmienię, wiedząc którzy to Staszka koledzy, podziemną prasę i ulotki im wciskałem, ci z tchórzostwa, innym lub w kosz na śmiecie nietkniętą dostawę wkładali, by ich mentalność zmienić, zaręczam iż tych czarnych dni nie przesypiałem, w niedziele pracę bojkotowałem, oni na nich dorabiając w luksus opływali, pełno mnie było tam gdzie zbierał się tłum i tłumiono jego niezadowolenie, kończyło się to na gonitwach ulicznych, nieraz przez koleżków zomowców, szukałem owej siły i w kościele, lecz Boże coś Polskę słyszałem zawodzenie, zatrzymania, szykany, wyrzucenie z pracy, udławiłem się wyższymi racjami, weteran za kratami internatu na naszej pożywce jak w szklarni dochodził, najcięższe i najgroźniejsze chwile, co prawda nie z własnej przespał woli, wyszedł i jako chwytliwy twór racji na gruncie ukształtowanym dowodził, ubecy produkt swój znając, nas osaczali, dziś wszyscy nas olewają to boli, po reaktywowaniu Solidarności, a tuż przed wyborami wszędzie aż wrzało, wiece, plakaty z twarzami ludzi podziemia, zewsząd do wyborów wzywały, z ciekawości