Aktualności · 3 min czytania
VII. Indoktrynacja umysłu.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Indoktrynacja umysłu. By cały tułów był stabilny, na pewno do tego nieodzowne są zdrowe nogi, lecz na najniższych szczeblach władzy, dokonuje się po wariacku wyboru, więc wyborca głosuje na tego z kim pił, kradł, czy piłkę kopał, Boże drogi, dlaczego zatem Ty Wielki nie dokonujesz z mas ludzkich głupoty pomoru, tu każdy za seksem przepada i dzieciaki na świat niechciane przychodzą, tedy nie jest trudnością wśród takiej społeczności pochlebcę pozyskiwać, dużo dzieci rodzi się bez taty, skoro tak, mamę boćkowym celnie ugodzą, choć zbój za zbójem się pleni, na karę śmierci należałoby też utyskiwać, cóż natura jednym tupetu poskąpiwszy, w zamian dała rozum i ostre pióro, innemu wielkie przyrodzenie wlepiła, by mógł łacniej zabiegać o becikowe, bym nie był taki rozpalony w pisaniu, zbliż się do ziemian góro Mahometa, by wybieranie, płodzenie i rodzenie stało się rozumne, a nie obowiązkowe, skoro już tak jest, czyż seks, płodzenie dzieci, to nic innego jak polityka, przecież ci co chcą być wybrani na kanwie tego swoje budują programy, a rozpłodowy wyborca wciąż uprawiając seks, twierdzi iż polityki unika, dlatego to narodzie, głupich wyborców i polityków z ich ustawami mamy, czyż o krzyże nie było walki, gdy do kościoła lgnęliście jak muchy do miodu? by podatników przybyło, należało w imię kościoła zaciekle walczyć o aborcje, niczego…