Przyjaźń · 9 min czytania
VIKTORIA-JUŻ NIE BRZYDKIE KACZĄTKO - I CZĘŚĆ
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„Viki powinnaś coś z sobą zrobić” to codzienne słowa mojej kochanej siostrzyczki. Czy to moja wina, ze jestem jaka jestem? Z masą kompleksów! Sally, moja starsza i dajmy na to mądrzejsza siostra (bo podobno im człowiek starszy, tym mądrzejszy) to wcielenie wdzięku i inteligencji. Twarz a’la Cameron Diaz (ale bez pryszczy), mega namiętne usta Angeliny Jolie, figura Cindy Crowford i biust a’la Pamela Anderson. A do tego średnia 5,8 w collegu Hampton, najlepszym w całym Bettle. A ja... Mysie włosy i porozciągane swetry to moje znaki szczególne. Nikt by się nie domyślił, że jestem siostrą Sally. No bo jak....Taka szara myszka, a emanująca swoim intelektem i urodą pretty women. Już się przyzwyczaiłam do stania na uboczu.Dona do mnie przyszła. - Cze smutasie! Co z Tobą?! Mam wspaniałą wieść! Tommy Young robi jakąś wypasioną imprezkę! – na wstępie poinformowała mnie Dona. - No i co...? Chyba nie zamierzasz tam iść! Nie są tam mile widziane takie szare myszki jak my! Jeszcze się z tym nie pogodziłaś, ze do nich nie pasujemy! – odparłam stanowczo, bo do Dony chyba nigdy nie dotrze, że to nie nasze towarzystwo. - Rób co chcesz! Mam dość siedzenia na swoich czterach literach w domu i słuchaniu Twojego narzekania. Dziewczyno czy ty chcesz resztę życia spędzić w domowych pieleszach, robiąc na drutach i rozwiązując „Matematyczny quiz- kto lepszy!?” Daj siana... ja tam idę, a Ty siedź tu sobie i marnuj życie! Wyszła z domu, trzaskając drzwiami. Moimi drzwiami! Tak, no właśnie tymi drzwiami, które niedawni malowałam i przykręcałam klamkę! Bo tylko ja to potrafię. Ojca z nami nie ma. Już tak od dwóch lat około...Odszedł do innej kobiety, podobno miłości jego życia. I czy faceci to nie świnie? Jak tu komuś zaufać. Sally ma Jeffa, Jeff ma Sally.Podobno się kochają. Tylko na mój gust Jeff kocha ciało Sally, a Sally kocha cadillaca Jeffa itp. Nigdy nie wierzyłam w miłość. To takie banalne powiedzieć :Ach jak ja go kocham” Śmieszne , a nawet żałosne. Wierzyłam w przyjaźń, ale po dzisiejszym zachowaniu Dony zaczynam w to wątpić. Nie wiem co ona ma do mojego robienia na drutach. Nigdy jej to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Zawsze na zimę robiłam jej rękawiczki, nawet dwa sweterki jej wydziergałam. Może przyjaźń polega na kompromisach? Może powinnam iść na tą imprezę? Jest jakoś dziwnie. Dona jest jakaś dziwna. Czuję, że się ode mnie odsuwa. Po tej ostatniej sprzeczce mało ze sobą rozmawiamy. Spytałam się jej dlaczego się na mnie gniewa, a ona na to: Wiesz, dlaczego? Bo jesteś sztywna, nudna jak flaki z olejem i nie masz nic interesującego do powiedzenia.” Dosłownie tymi słowami wymierzyła mi cios prosto w serce. Ale cóż myślę, że jej przejdzie. Kiedyś. Dzisiaj idzie na tą imprezę. A niech idzie, niech się poobraca w tym wspaniałym towarzystwie, niech zobaczy jakie to snoby. Pfff... - Viki, dzwonił Tommy i zaprosił mnie na imprezę. Podobno ma być Clark Gibson.- poinformowała mnie Sally. „O matko też nowość” pomyślałam sobie. Ma chłopaka i ugania się za innymi. Chociaż ten Clark...haaaaa...mógłby mieć każdą dziewczynę. Tu nawet nie chodzi o jego konto w banku, ale jego gadane. Słyszałam, ze nieźle zmydla oczy laskom. Matko, takie głupie naiwne dmuchane lale- koleżanki mojej siostry, a szkolne chilliderki- lepią się do niego jak pszczoły do miodu. A on sobie po kolei je wykorzystuję... Zbajeruję , a potem przeleci, może po drodze dorobi się jakiegoś krasnala niedługo... - Achhhh Sally, to wspaniale. Baw się dobrze! – powiedziałam od niechcenia udając zachwyconą...Żałosne. - No słońce, będziemy bawić się dobrze! Za 15 minut wracam i zrobię z Tobą porządek. W końcu jak na rodzinę Dumbley’ów przystało musisz się jakoś prezentować – zawiadomiła mnie Sally. Nie zdążyłam nic powiedzieć, Sally ulotniła się. Czy mi się zdaję, ze jej się zdaję, że ja TAM pójdę???!!! O nie, nikt mnie do tego nie zmusi! Nikt, nikt, nikt! Mam przebywać w gronie tych snobistycznych, zakochanych w sobie świń! Stanowczo mówię: NIE. - No to zaczynamy! – zaczęła radośnie Sally. - Pffff.... śmieszne nigdzie nie idę! Sally, chyba w dzieciństwie miałaś zbyt ciężkie zabawki i do teraz został Ci jakiś uraz! Nie jestem typem imprezowiczki, zabawy mnie nie interesują! - Viki, jak chcesz. Ale ostrzegam Cię…