Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 5 min czytania

Vincenty Meyer - nie wierzę

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Romantyczny Vincenty nie był człowiekiem w pełni tego słowa znaczeniu. To chodzący cień przeszłości swoich minionych kobiet, które żyły w nim jak pasożyt atakujący serce, mózg i chuja. Niech wiec Vincenty przemówi, niech obudzi się we mnie trans jego ponurej egzystencji i przekaże nam mroczny promień przeczarnej światłości… Nazywam się Vincenty Meyer i nie wierzę w miłość. Nie wierzę w kobiet powszechne uwielbienie. Nie wierzę w ten jedyny, prawdziwy, trwały związek. Nie wierzę w szczerość, zaufanie, piękny uśmiech i uwodzący wzrok. Nie wierzę w to, że zostałem stworzony na podobieństwo Boga, bo jeśli Bóg jest mną, to nigdy nie przeżył miłości, nigdy się nie zakochał. Bóg taki jest znienawidzony przez kobiety. We mnie nie ma tego czegoś. We mnie nie ma oparcia, ani niczego czego kobieta chce. Jestem niewinny, urodziłem się głupcem i po prostu czasami pragnę bliskości, czułości, seksu, namiętności i takie tam. Widzę złowrogie pośladki kobiet i dzikie spojrzenia ich sterczących sutków, ale nie widzę między nami bogów ani miłości. Nie wierzę w miłości zmartwychwstanie. Wierze za to w każdy promyk doświadczenia, który napełnił mnie gniewem i żalem. Nie ma tu miłości wszechmogącej. Są straty, upadki, przywiązania, zdrady i najgorsze ze wszystkich plag relacji ona-on. Obojętność kurwa. Żyję tylko dlatego, że straciłem nadzieję i przestałem się truć tymi ulotnymi emocjami. Kobiety w moim życiu kojarzą mi się z odżywaniem. Czuję głód, to samotność, pragnę kobiety. Rozkoszuję się pierwszym kęsem jej wilgotnych ust, pragnę ich tak cholernie za mocno, że moje serce płacze jak pierdolony Etiopczyk w Pizza Hut. To nie jest miłość tylko zauroczenie, to musi być zauroczenie, to nie może być miłość, to jest początek cierpienia. Pamiętam ten dreszcz młodości, każdą myślą każdej cholernej chwili ją wpierdalałem i byłem tak cholernie nasycony. Czułem delikatność i niewinność tak jak się czuje świeże powietrze w płucach. Była dla mnie wszystkim, sensem życia, rosą dekorującą jodłową igłę, której przeznaczeniem było opaść i zniknąć w agonii falujących traw, nie wierzących w przeznaczenie. A może była bardziej gołębicą, którą muskał księżyca blask nadając srebrzystego odblasku na…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%