Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 7 min czytania

VS czyli koniec gimnazjum

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{b} {i}Rozdział 1 czyli: Środek europy {/i} {/b}

Cześć nazywam się Valentajn Tim. Albo jeszcze inaczej Valentajn, Sierra, Nicole Tim. No więc mam siostrę Sindie, Violettę, Wiktorie Tim. Jesteśmy bliźniaczkami jednojajowymi. Mamy rodziców Nicole, Patricie, Marie Tim/Szej a i tatę Nicka, Toma Tima. Mama pochodzi z Hiszpanii a tata z Anglii i mieszkamy razem w Polsce. Środek Europy. Zbieg okoliczności? Byli tu na koloniach i się w sobie zakochali, mieli wtedy, 15 a może 16 lat. Ja właśnie skończyłam 15 lat 29 lipca. Idę do III gimnazjum, w miasteczku zwanym Kołatowo. To jest chyba koło Warszawy. Mieszkałam wcześniej nad morzem, w małej willi. Rodzice trochę zarabiają a po za tym ma się parę milionów ma kącie. Gorzej jest z nami. Ja i moja siostra po prostu się nienawidzimy! Jak by ktoś dał nam dwa pistolety to bez wahania byśmy się pozastrzelały. Ale Sindie uważa się za mądrzejszą i starszą. No jest starsza o 13 minut, ale ona nie jest mądrzejsza. Czy to niby mają być dobre oceny?! Chemia 3 Wf 2 Język polski 4 Historia 4 Matematyka 3 Fizyka 3 Plastyka 4 Muzyka 3 Religia 5 Informatyka 4 Język angielski 3 Język niemiecki 3 Język francuski 3 Język hiszpański 4 Technika 4

A ja:

Chemia 5 Wf 5 Język polski 5 Historia 6 Matematyka 5 Fizyka 5 Plastyka 6 Muzyka 6 Religia 6 Informatyka 5 Język angielski 5 Język niemiecki 4 Język francuski 5 Język hiszpański 5 Technika 6

I to mają być dobre oceny?! Prędzej ja znajdę sobie chłopaka, niż ona będzie mieć lepsze oceny ode mnie. A jeśli już chodzi o chłopaków, to nie miałam ani jednego. Ona miała chyba już ich z piętnastu.

{b} {i} Rozdział 2 czyli: I jak tu się nie zabić {/i} {/b}

Rano się nigdy nie chce wstawać, a jednak czasami trzeba. Myśl o tym że, w każdej chwili mogę się za kochać, jest dla mnie straszna. Wczoraj odbyło się przywitanie uczniów w szkole, po dwu miesięcznej przerwie. A dzisiaj są pierwsze lekcje, już się boje. Jest 6.30 czas wstawać. - Kochanie wstałaś? - Tak mamo – zawołałam lekko zbolałym tonem. Było nie wypuszczać kota z pokoju, to by pewnie nie zawołała. - To zejdź na śniadanie, proszę! - Mamo muszę? - Tak musisz! - Już idę, tylko, tylko... - Nie marudź tylko chodź! - Valentajn obudź się ty śpiochu! - Nie jestem śpiochem Sindie – powiedziałam to z lekkim wyrzutem. - Śpioch i, i, i... - Co, nic lepszego nie mogłaś wymyślić? – uśmiechnęłam się do niej drwiąco, wypowiadając te słowa. - Nie kłócić się! Zrozumiano? - Tak mamo – odpowiedziałyśmy chórem. Na śniadanie: płatki, płatki z mlekiem z zimnym mlekiem. I jaki to ma mi niby dodać sił na siedem lekcji? Nagle z zamyślenia wyrwał mnie głos mamy. - Valentajn jesz czy śpisz? - Jem... - Na pewno? Bo nie widzę żebyś jadła – powiedziała to kręcąc głową. - Jem, jem, jem... - Oczekuje że za parę minut te płatki znikną – odezwał się niespodziewanie tata. - Nie jestem głodna wcale a wcale mi się nie chce jeść! W tym momencie zdradził mnie mój brzuch: burrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr. - Łojć... - Valentajn śniadanie ma zniknąć! - Oczywiście mamo. Rozmiękłe płatki z mlekiem, cudowne, wymiotować się chce. Ale przynajmniej nie jestem głodna. Zaczęłam się ubierać bo była 7.00. Gdzie są moje rurki? Tu ich nie ma tam ich nie ma... A, mam je na sobie! O nie, 7.40 trzeba…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%