Psychologia · 3 min czytania
W autobusie cz.2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pogodny jesienny ranek. Za oknem świeci Słońce, liście na drzewach mają kolor złoty. Tłok w autobusie, ale ludzie mają uśmiechy na twarzy i są dla wszystkich mili. Nikt nie krzywi się, studenci ustępują miejsca starszym paniom. Na myśl przychodzi, że to sielanka. Autobus się zatrzymuje i do środka wchodzi czwórka dzieci. Na oko mają po 10 lat i jak to w ich wieku bywa. Zaczynają głośno rozmawiać. Ja zatopiłam się w lekturze książki i nie zwracałam na nich uwagi. Jednak po chwili do moich uszu doszły przekleństwa. Rozejrzałam się szukając ich źródła. Spojrzałam się na grupkę studentów stojących niedaleko, ale oni omawiali jakieś zagadnienie z biologii. Spojrzałam się na bok, gdzie siedziała dwójka pijaczków, ale oni dyskutowali o przynętach na ryby. Wtem zerknęłam na dzieci i odkryłam, że to oni rzucali przekleństwami co drugie słowo. Po pierwszym szoku postanowiłam się im przysłuchać i upewnić się czy to, aby na pewno oni tak przeklinali. Nie musiałam nawet długo czekać na potwierdzenie moich słów. Po chwili poleciała wiązanka przekleństw, która opisywała jakąś grę. Spojrzałam na twarze otaczających mnie i dzieci osób. Nikt nie był zszokowany słownictwem dzieci, które ledwo poznają życie. Wszyscy stali obojętnie z niewzruszonym wyrazem twarzy. Przypomniały mi się natychmiast czasy, kiedy sama byłam…