Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Religia · 10 min czytania

W Betlejem nie rosną choinki...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Byłam pod krzyżem. Tak. Prezydenckim. Nie, nie teraz. Jakiś czas temu. Po co? Nie wiem, pewnie z ciekawości. Tyle było o tym w mediach, a ja jestem ciekawska z natury. Nawet nie wiem jak znalazłam się niemal w środku tego pandemonium. Śpiewy i wrzaski, modły i przekleństwa. Niczym procesja biczowników. Jakaś starowinka dreptała niezdarnie, podpierając się laską. W drugim ręku dzierżyła mały krzyż. Gdzież się pchasz bidulo w ten tumult? Nagle koniec laseczki przemknął mi koło ucha. Ponieważ nie lubię laseczek śmigających mi koło małżowin, pozwoliłam sobie zwrócić seniorce uwagę. W sposób łagodny, albowiem potrafię uszanować wiek i rozumiem, że ma on swoje przywary. Nie wiem, czy do końca słusznie. - Poszła won, ty ubecka k…wo! – usłyszałam natychmiastową reakcję. Przez moment zgłupiałam, szukając w pamięci tego epizodu w życiorysie. Nie znalazłam. Ujrzałam jednak na twarzy staruszki coś, co powstrzymało mnie od riposty. Piana na ustach, wytrzeszczone, rozbiegane oczy o wyrazie zaszczutego zwierzęcia. Tyle tylko, że nie było wokół żadnych ogarów. Owszem grupa młodzieńców śmiała się do rozpuku. To przykre, ale to chyba była zupełnie naturalna reakcja na podobne wygłupy. Rozmyślałam sobie potem, czy ta osoba wymachująca krzyżem niczym odczyniający egzorcyzmy, wie co ten symbol reprezentuje? Jakie wartości i przesłanie za nim stoją? Doszłam do wniosku, że g…no wie. Nie wie, bo nikt jej tego nie objaśnił i nie nauczył. To smutne, ale typowe. No cóż, miałam i mam istotniejsze sprawy w życiu niż spacerowicze z Krakowskiego; przestałam się nad takimi rzeczami rozwodzić. Aż dziś coś mi ten incydent przypomniało…

Moja przyjaciółka wynajęła opiekunkę do dziecka. Starszą, miłą kobietę. Oprócz opieki nad maleństwem, miała też za zadanie przyprowadzać drugie dziecko wspomnianej przyjaciółki ze szkoły. W szkole, jak to w szkole, dziecina pobierała nauki religii. No i jako widocznie istota dociekliwa, miała pytania. Opiekunka odpowiedziała jak umiała. Otóż okazało się, że w Betlejem w grudniu śnieg nie pada, a w stajence nie było choinki, bo rodzice Dzieciątka byli ubodzy… Wiedza religijna naszych wiernych jest porażająca. I nie tylko religijna… Nic to, że w Betlejem śnieg także w lipcu raczej nie pada, a data Bożego Narodzenia jest czysto umowna. Zwykły przejaw akulturacji i sprytu kapłanów. Gdyby historii potoczyła się ciut inaczej, może do tej pory obchodzilibyśmy w tym czasie Saturnalia. Gorzej, że rodzice Jezusa nie kupiliby choinki za wszystkie dary Trzech Króli. Występowała równie często w Palestynie, jak i śnieg. No i zupełnie nieistotne już jest, że ten zwyczaj, zresztą uroczy, powstał raptem ze dwieście lat temu. A propos Trzech Króli, o który to do dziś dzień trwają dziwne targi. Dyskusje, czy ten dzień jest godny być dniem świątecznym, czy nie. Moim zdaniem nie, choć wolny dzień zawsze jest mile widziany. Nie, ponieważ znaczenia i sposobu obchodu Dnia Objawienia Pańskiego nie potrafił mi wytłumaczyć żaden zagajony wierny. Z uporem powtarzali tylko, żebym nie zapomniała nanieść na drzwi napis K+M+B, który to według nich, ma oznaczać inicjały mędrców. To logiczne wyjaśnienie, prawda? Tyle, że błędne… Wierni naszego kraju w swej głównej masie nie wiedzą niemal nic o historii i zasadach wiary ojców. Za to szalenie ochoczo zabierają się do nawracania i pouczania zbłąkanych owieczek. Cała ich religijność ogranicza się do niedzielnej wizyty w kościele, ewentualnie klepania pacierzy. Mało kto z nich miał Pismo w ręku, a mszalne czytanie jest jednym z nudniejszych i zupełnie niezrozumiałym tejże mszy fragmentem. Wiem, po pytałam się niejednego o to, co zabrzmiało dziś z ambony. „A jakiś tam list…” Czasami szczerze żal było mi Jana Pawła, gdy wygłaszał swoje przemówienia i homilie przed tłumem pielgrzymów. Widziałam jak chwilami denerwował się i chyba miał momenty zwątpienia, gdy w odpowiedzi na swe nauki słyszał ryk: „zostań z nami”( po co? ), ewentualnie chóralne „sto lat”. To miłe, ale wątpię, żeby mu właśnie o to chodziło. Pewnie sam sobie był winny, wchodził na zbyt wysokie poziomy abstrakcji i filozofii. Zresztą zostawmy papieży w spokoju; są daleko stąd. To miejscowi, szeregowi „pasterze” powinni miej zajmować się polityką i doczesnymi przyjemnościami, a bardziej zadbać o swoją owczarnię, bo ta jest mocno zaniedbana, niezależnie od tego jak bardzo oświecona bywa w innych dziedzinach życia. Lubię poruszać tematy „scholastyczne”. Zawsze chciałam wiedzieć w czym ja, katoliczka statystyczna, jestem głupsza od tych praktykujących. Pewnego z nich zapytałam dlaczego, aż tak nie nienawidzi Żydów skoro wyznaje religię, której podstawy zostały stworzone przez nich, a Zbawiciel również był przedstawicielem tej nacji. Ledwo uszłam z życiem. Przecież Jezus nie był Żydem! A kim, przepraszam? Galilejczykiem…! O czym tu gadać z takim? Celibat istnieje ponieważ Chrystus nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%