Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 9 min czytania

W Cieniu Lata(część 4)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Więc stało się. Zostałam jego kochanką i zgadzałam się na to. Byłam jak ćma, która leci do ognia. Wie, że się sparzy a mimo to leci. Nic się już nie liczyło. Tylko on. Znów chciałam poczuć jego skórę i zapach. Nie panowałam już nad tym uczuciem. Moje serce pragnęło tylko jego. Nocami nie spałam prawie w ogóle, a w dzień, w pracy, padałam ze zmęczenia. Tylko myśl o nim pozwalała mi, to wszystko przetrwać. Żyłam z minuty na minutę , tylko dla tych paru chwil z nim. Nie sądziłam, że noc może być taka krótka. Nie sądziłam, że miłość potrafi, aż tyle i tak do bólu. Kochałam w nim wszystko, jego oczy, włosy, twarz, sposób, w jaki się uśmiecha, mówi, patrzy. Pragnęłam jego uśmiechu, a kiedy znikał z jego twarzy, mi też było smutno. Biegłam do niego nawet w deszczu, nie patrząc na nic, a kiedy przychodziła chwila rozstania, próbowałam zatrzymać czas, przedłużając tę chwilę w nieskończoność. Okłamywałam Johna mówiąc, że śpię u koleżanki, lub, że jestem na imprezie. Doszło do tego, że spotykaliśmy się u niego w domu, kiedy jego żona szła do pracy na nocną zmianę, a jego syn dawno już spał. Zawsze bałam się, okropnie się bałam idąc do niego. Ale szłam. Popychana tą oślepiającą miłością i pożądaniem. Nawet nie chciałam myśleć, co by sie stało, gdyby jego żona, z jakiegoś powodu wróciła wcześniej. Jednej z takich nocy siedzieliśmy w kuchni i nagle zadzwonił telefon. -Tak, słucham-powiedział do słuchawki.-Tak to ja...Co robię? Nic, właśnie miałem iść spać. Co? Nie, nie dam rady teraz do ciebie przyjechać.. Bo nie mam, czym.-Mówił Piotr. Siedziałam i patrzyłam na niego. Ale ten ktoś w słuchawce,nie dawał za wygraną. Widocznie bardzo mu zależało. -Wysłałeś taksówkę po mnie? No chyba żartujesz. Dobrze, ale dwadzieścia minut i zaraz wracam. Na razie. Piotr odłożył słuchawkę i klęknął przy mnie, patrząc na mnie powiedział. -Asiu muszę wyjść na dwadzieścia minut, ale jak wrócę chcę cię tu zastać. To mój stały klient, mam mu wyliczyć koszt remontu mieszkania i chce akurat teraz, dziś.Błagam cię, chce żebyś tu na mnie poczekała. -Piotrek nie zostanę tu sama -odpowiedziałam.-A jak nie wrócisz? -Spójrz na mnie, wrócę tu za dwadzieścia minut, obiecuje. Tylko tu bądź, proszę-powiedział błagalnie. -Jak nie wrócisz, to wychodzę stąd natychmiast! –Wyznałam szczerze. Posłał mi uspokajający uśmiech i rzucił wychodząc. -Wrócę. Zostałam sama i patrzyłam na wielki zegar wiszący na ścianie w kuchni. Jak na złość minuty upływały jak wieczność. Czułam się źle i nieswojo. Co będzie, jeśli mały Piotruś się obudzi i przyjdzie tu? Co mu powiem? W końcu pomyślałam, że zwariuje tak siedząc i czekając. Więc zajęłam się myciem brudnych naczyń, które były w zlewie. Minęło już dwadzieścia minut a jego nie było. Pomyślałam jeszcze pięć minut i wychodzę.Po trzech usłyszałam jak po cichutku otwierają się drzwi w korytarzu. Zamarłam na chwile.Ale to był on. -Jesteś-powiedział jednych tchem, widziałam ze musiał biec po schodach.-Bałem się, że już cię tu nie będzie...Co ty robisz? -Zapytał patrząc na zlew. -Nic po prostu czekałam na ciebie.-Odpowiedziałam. -Nie musiałaś-powiedział miękko. -Nie, ale chciałam... Piotr przytulił mnie do siebie i powiedział. -Chodź- pociągnął mnie za rękę. Weszliśmy do pokoju, mój kochanek objął mnie. Spojrzałam na niego, a obraz jego postaci chłonęłam wszystkimi zmysłami, skórą, każdym nerwem, każdą pulsującą tętnicą. Pozwalałam by mnie rozbierał. Czynił to tak delikatnie, jakby uwalniał mnie z obłoku mgły, ubranie po prostu ze mnie opadało. Najlżejszy dotyk jego rąk wprawiał każdą komórkę mego ciała w drżenie. Potem ukląkł przy mnie i przytulił głowę do moich piersi. Całował je wolno, ale zmysłowo, długo pieścił końcem języka, najpierw jedną, potem drugą. Powolnymi ruchami z czułością jego piękne ręce dotykały moje ciało, dopóki nie jęknęłam niecierpliwie. Wtedy i jego ogarnęło drżenie, końcem języka drażnił moją skórę na brzuchu, lekko, leciuteńko... Przymknęłam oczy, objęłam jego głowę i przyciągnęłam do siebie. Odnalazłam jego usta,ciałem Piotra wstrząsnął dreszcz. Końcem języka dotykałam najpierw jego wargi a później odszukałam jego język. Już nie byłam w stanie nad sobą panować. On także nie. Wszystko dalej stało się tak szybko- oszołomienie, gwałtowne gesty z obu stron...i oto był we mnie, brał mnie w posiadanie. Trudne do opisania pożądanie osiągnęło zenit. Całe moje ciało…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
W Cieniu Lata(część 4) — czytnik · opowiadania