Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 7 min czytania

W ciszy.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Leżeli razem na za ciasnym łóżku, które w swoim standardzie było gotowe pomieścić tylko jednego przedstawiciela gatunku homo- sapiens. On palił papierosa i co jakiś czas powstrzymywał odruchy wymiotne. Leżał na plecach, pod ścianą. Ona leżała koło niego na boku i odwrócona tyłkiem sączyła ze szklanki wodę z kranu. Milczeli. On nie wiedział co powiedzieć i jak ubrać w słowa tą gołą od niezręczności sytuację. Ona piła i wpatrywała się otępiałym wzrokiem we wzorki na drewnianej podłodze. On skończył palić i poprosił ją o pustą butelkę po wodzie mineralnej żeby móc w kulturalny sposób zgasić tlącego się papierosa. Ona mu ją podała. On znów się położył i machinalnie zaczął ją gładzić po brudnych wczorajszą nocą, kruczoczarnych włosach. Wcale tego nie chciał, ale czuł że tak wypada. Ona nie opierała się wcale. Teraz nie wpatrywała się już w podłogę, ale w dwie puste butelki po czerwonym winie leżące na stole. On spojrzał na zegarek i zobaczył, że jest już dziesiąta i że za godzinę musi być w pracy. Przestał gładzić jej śmierdzące petami i alkoholem włosy i zapytał się czy nie napiłaby się herbaty. Nie chciała. Wstała i usiadła przy stoliku, tym na którym stały dwie butelki po czerwonym winie. Jedna z nich wcale nie była jak się okazało taka do końca pusta i znajdowała się w niej ilość pozwalająca pewnie zapełnić jedną trzecią kieliszka. Ale ona już nie chciała zapełniać żadnych kieliszków. Nawet w jednej trzeciej. Siedziała przy stole, gołymi stopami dotykając wilgotnej i brudnej podłogi. Brud przyklejał jej się do podbicia i wchodził między paznokcie. Siedziała zgarbiona na chłodnym drewnianym krześle w beżowych majtkach i pożyczonym od niego t-shircie. Słyszała gotującą się wodę w czajniku. Jego nie słyszała bo milczał. Wszedł do pokoju, ze szklanką gorącej herbaty i uśmiechnął się do niej, tak jakby zachęcony sytuacją i nią samą. Usiadł przed nią przy stole i popatrzył w jej pozbawione wyrazu skacowane brązowe oczy. Spoglądał na nią i liczył, że ona również patrzy na niego. Ale ona patrzyła gdzieś za niego, na niedomytą ścianę. On, skoro nie chciała patrzyć na niego, zaczął patrzeć za okno. Ale za oknem padał deszcz ze śniegiem, a na drzewach nie było żadnego liścia, więc w zasadzie nie było czego podziwiać. Zaczął więc ponownie spoglądać na nią, tym razem jednak nie w jej oczy, ale jakoś tak ogólnie na nią i trochę za nią. Męczył ją już ten pełen sztucznego i chaotycznego ciepła wzrok, wstała więc i założyła spodnie. Potem wzięła czarny stanik, biały topiki i znowu czarny sweterek i weszła do toalety. On odetchnął. Włączył telewizor i racząc się ciepłą herbatą rozpoczął przeskakiwać po kanałach. Usłyszał spuszczanie wody w łazience i do głowy przyszły mu obleśne myśli. Podgłośnił telewizor i rozejrzał się po pokoju żeby znaleźć resztę swojego ubrania. Przy stole siedział w samych bokserkach, czarnych skarpetkach i t-shircie, który miał mu posłużyć także tego dnia w pracy i po pracy. Spostrzegł, że w lewej skarpetce jest dziura. Ułożył skarpetkę tak, aby dziura nie była widoczna i ukrył mankament pod stopą. Tak ułożony element…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
W ciszy. — czytnik · opowiadania