Inne · 2 min czytania
W czarnym pokoju siedziała kobieta...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W czarnym pokoju siedziała kobieta, jej postać wydawała zlewać się z nocą otaczającą jej oczy. Ciemność robiła się coraz bardziej nieprzenikniona jak bagienne mgły wijące się wśród tego, co mogły jeszcze dosięgnąć. Kobieta wstała i zaczęła iść przed siebie, mijając nieznane kształty, które zdawały jej się oddychać i stale na nią patrzeć. Ilekroć jednak podchodziła do nich widziała tylko ślad odciśnięty w ziemi i ciepło ziemi mówiące, że to coś JEST, pomimo tego szła nie zwracając już uwagi na niewidzialnie "coś". Jednak jak długo można iść nic nie widząc i nie czując?? Zaczęła więc wykorzystywać wszystkie swoje zmysły aby jej wędrówka nabrała kolorytu i jakiejś namiastki rzeczywistości. Przypomniała sobie, że drzewa w jej ogrodzi kołyszą