Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 21 min czytania

W drodze do celu

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Justyna od zawsze należała to ambitnych dziewczyn. We wszystkim chciała być najlepsza. Pomimo "ciężkiej” przeszłości, w codziennym i nowym życiu dawała z siebie wszystko. Wyrzucenie z serca zbędnych „śmieci”, doskonale zdana matura i dostanie się na wymarzone studia, utwierdziły ją w przekonaniu, że warto. Studiowała reklamę w Poznaniu, ponieważ wiedziała, że najważniejsze w życiu jest robić to co się lubi najbardziej i w miarę możliwości czerpać z tego korzyści. W czasie wakacji wyjeżdżała do Holandii, aby odciążyć choć trochę rodziców, którzy dzielnie zaciskali pasa, żeby zdobyła wysokie wykształcenie. Niestety w trakcie roku akademickiego dorabiała w sklepie z dosyć drogimi kreacjami. Dziennie przewijała się przez niego masa kobiet, od których biło bogactwo, elegancja i piękno. Od bizneswoman przez zawodowe, zadbane prostytutki, aż do szczęściar, które trafiły na gangsterów - taki obraz miała przed oczami codziennie nasza bohaterka. Ona natomiast nie była typową paryską laleczką, była kobietą o cudownej urodzie, przez którą przebijała się jeszcze bardziej cudowna osobowość. Patrzyła na te wszystkie kobiety, nie z zazdrością, ale z chęcią dorównania im. W sumie, co one mają takiego czego ja mieć nie mogę? - pieniądze, sławę, bogatych mężczyzn... przecież to wszystko zależy od szczęścia – myślała – ja mogę na to zapracować szczerze i dzięki swoim pomysłom. Spokojnie kobieto dasz radę. Z tak optymistycznym stwierdzeniem szła przez życie. Każdy to widział i każdy ją podziwiał. Każdy wiedział, że ona będzie kimś! Wynajmowała mieszkanie ze swoimi przyjaciółkami Aśką i Iwoną. Dogadywały się. Justyna nie miała więc większych problemów. W spokoju mogła się uczyć i rozwijać. Dziewczyny, z którymi mieszkała lub pracowała, szalały, bawiły się, a ona jakoś wolała poświecić się walce o lepszą przyszłość. Agata, która Justyna poznała za sklepową ladą, była już mężatką od 3 lat i zazdrościła jej wolności, tego, że może poświęcać się sobie samej, i swojemu spełnieniu. Czy jej samej było z tym dobrze? - wyśmienicie! Szalała za nią masa chłopaków na studiach, za granicą, w domu rodzinnym, ale ona ich odpychała. Wiele razy słyszała zdania typu: „ jesteś taką laską, tyle wartościowych mężczyzn oddałoby wszystko za chwile z tobą, a ty masz to gdzieś, zobaczysz przemknie ci przed oczami tyle szans i będziesz żałować!” Ale ona się z tego śmiała, po co jej jakiś „rzep”. Jeszcze przyjdzie na to czas – mówiła. Nienawidziła tej bandy krawaciarzy, pedancików. Chciała prawdziwego faceta, który będzie w stanie jej zapewnić wszystko, zadbać o rodzinę, do którego będzie pałać przecudowną, szczerą i prawdziwą miłością, i który w dodatku będzie dobrym materiałem na ojca. Jak dotychczas takiego nie poznała i zajęła się szukaniem dobrej, ciekawej pracy. Oczywiście to jak wiadomo nikomu nie przychodzi łatwo. Dziewczyna z małej miejscowości, bez żadnych znacznych znajomości nie mogła liczyć na wiele. Lecz pojawiło się światełko w jej życiowym tunelu. Wysłała miliony CV, pytała o miliony ofert, pytała znajomych, ale nikt nie wiedział, o jakiejś sensownej posadzie, która mogłaby ją interesować. Za wszelką cenę, chciała znaleźć coś „dla niej”. Nie chciała męczyć się na stanowisku, które nie miałoby nic wspólnego z jej kwalifikacjami i talentem. Pewnego poniedziałku dostała odpowiedź na e-maila i została zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną do jednej z nowo powstałych agencji reklamowych. Wreszcie coś! Już myślałam, że nic w tym mieście nie znajdę. Ale w sumie...skoro to nowa firma, nie wiadomo, jak będzie prosperować dalej. - mówiła do Iwony. Jasne, że nie wiadomo, ale co ci szkodzi iść! Weź sobie wolne, dobrze się przygotuj, ładnie ubierz i jazda. Już nie rób z siebie Bóg wie kogo, powinnaś się cieszyć, że w ogóle dostałaś jakąś odpowiedź. Masz racje. Zachowuje się jak rozpieszczony dzieciak. Pójdę, jasne, że pójdę. Agencja powstała niedawno, współpracuje z wieloma zagranicznymi firmami, zapowiada się ciekawie. Tak jak radziła jej współlokatorka, idealnie przygotowała wszystkie swoje referencje. Następnego dnia, wstała skoro świt i opracowała konkretny plan działania. W agencji miała być na 12. Gdy już skończyła się szykować, akurat przebudziła się Aśka, która odsypiała nocną zmianę. Jak ty strasznie hałasujesz! Wyspać się nie można! - ale przestała krzyczeć, gdy Justyna wyszła z łazienki. - Matko kochana! Jak ty wyglądasz!! No, no... takim wyglądem to ty zdobędziesz tą pracę bez żadnych problemów! - mówiła zachwycona i oczarowana wyglądem swojej przyjaciółki. Nie przesadzaj. Chcę już to mieć za sobą. Nawet nie wiesz jak się denerwuje. Jeśli miałaby pewność, że szefem firmy będzie jakiś napalony starszy pan, nie musiałaby przeżywać żadnego stresu. Ale nie każda praca niestety zależy od wyglądu.- śmiała się. Miała długie nogi, które idealnie podkreślała spódniczka. Nie za długa, nie za krótka, po prostu w sam raz! Jej biust został idealnie wyeksponowany przez żakiet, którego czarny kolor w sposób doskonały kontrastował z jej długimi, prostymi blond włosami. Gdy wybiła godzina 11, Justyna szybko pomalowała usta, chwyciła torebkę i udała się do samochodu. Nie lubiła się spóźniać. Wiedziała, że o tej porze mogą zdarzyć się korki itd., a w końcu musiała przejechać całe miasto. Za piętnaście 12 była już na miejscu. Usiadła w poczekalni, gdzie oprócz niej znajdowało się jeszcze około 20 kobiet. Acha.. i ja mam niby dostać tutaj pracę – zaczęła się śmiać w duchu – nie mam nawet na co liczyć. Przez ten cały czas czuła na sobie wzrok tych wszystkich kobiet. Nie wiedziała czy to zazdrość, czy może każdy na każdego tam tak patrzy, w końcu znajdowała się w miejscu, gdzie wszyscy ze sobą konkurują. Średnio co 10 minut ktoś opuszczał gabinet prezesa. W końcu usłyszała swoje nazwisko, a jej brzuch ścisnął się ze strachu tak, jak jeszcze nigdy. Miała to być jej pierwsza, poważna oferta pracy. Wstała z krzesła i bała się, żeby czasem nie wywróciła się na tych wysokich obcasach. Miała pełno myśli w głowie. Stanęła jeszcze na chwile przed tą „jaskinią lwa”, wzięła głęboki oddech i otworzyła drzwi. Z biurkiem zobaczyła młodego mężczyznę grzebiącego w papierach. Proszę, zapraszam na fotel – powiedział, nawet na nią nie patrząc. Usiadła więc i czekała, starając się opanować stres. - Przepraszam, mamy tu straszny bałagan, właśnie dlatego, że nie mam żadnego porządnego wspólnika i sam muszę to wszystko załatwić. Niech się pan nie denerwuje. Wiadomo, że przy takiej ilości osób nie łatwo wszystko uporządkować. Ważne, że stara się pan wysłuchać wszystkich kandydatów i nie wybiera pan pierwszego lepszego. - usłyszał delikatny, zmysłowy głos i spojrzał na Justynę. Był tak oczarowany kobietą, która siedziała naprzeciwko niego, że zapomniał co ma powiedzieć. Jej także wpadł w oko. Wysoki, postawny, krótko ścięty, o cudownych, wielkich i niebieskich oczach. Tyle, że ona nie przywiązywała do tego uwagi, dla niej ważne było, by dostać tę prace! Yyy.... no tak... znaczy się.... ma pani absolutną rację – powiedział i w 5 sekund wszystko ogarnął. - Więc tak, wykształcenie wyższe, w dodatku praca zaliczona na piątkę. Doświadczenie w pojedynczych projektach, a w dodatku znajomość dwóch języków. - przeglądał jej dokumenty. Zaczął być już pewny siebie i nie chciał dać po sobie poznać pozytywnego zdenerwowania jakie wywołała na nim Justyna. Spadła mi pani z nieba! Dobra znajomość języka rosyjskiego! Skąd pani wiedziała – zaczął się uśmiechać - właśnie czeka na mnie w sali konferencyjnej inwestor z Moskwy, z którym nawiązałem współprace. Chce wypromować swój produkt i moja sekretarka siedzi i szuka jakiegoś tłumacza, bo niestety nikt nie może się dogadać. - zaczął się uśmiechać, a ona nie wiedziała co ma mówić. - Nie ma co gadać, proszę za mną. - i wstał. Ale... ja nie mam pojęcia o jaki projekt chodzi, nie wiem nawet jakie są warunki tej pracy i... - przerwał jej jednak i może to i dobrze,nie mogła przecież bać się podejmowania wyzwań. Niech to będzie sprawdzeniem pani kwalifikacji dobrze? - spytał, a ona skinęła. Nie miała pojęcia, że to wszystko się tak potoczy. Weszła do sali za prezesem firmy, a on zapoznał ją z rosyjskimi biznesmenami. Była to kobieta i dwóch mężczyzn, a Justyna wiedziała, że nie pójdzie łatwo. Nie sprawiali wrażenia ludzi, którzy lubią kompromisy, a raczej takich, którzy chcą jak najlepiej korzyści dla siebie. Wiedziała, co ma robić. Na szybko przejrzała dokumenty. Jej zadaniem było podpisanie z nimi umowy. Ich biuro miało zaprojektować reklamę dla ich produktu. Przystąpiła więc do dzieła. W zawrotnym tempie ułożyła sobie plan. Zaczęła rysować, projektować, tłumaczyć co ich agencja chcę i może im zaoferować. Starsza kobieta była bardzo wybredna. Cały czas próbowała znaleźć jakiś haczyk w tym projekcie. Jednak młoda kandydatka idealnie zagrała swoją rolę. Przez cały czas jej trwania, mężczyzna, który przysporzył jej takich wrażeń obserwował ją i nie mógł nacieszyć się jej widokiem. Mało rozumiał z całej tej rozmowy, toteż Justyna wszystko mu tłumaczyła. Nie chciała, żeby choć jakiś szczegół był omówiony bez zgody prezesa. Umowa została podpisana. Nie wiem czy zdaje sobie pani sprawę z tego jak bardzo pomogła naszej agencji! - mówił do niej uradowany. Zrobiłam ile mogłam. Podjęłam ogromne ryzyko, poza tym nic o tym nie wiedziałam. Podziwiam pana, że odważył się mi powierzyć to zadanie! - mówiła, ciągle jeszcze w szoku, że się jej to udało. A tam... jestem pod wrażeniem pani talentu! To co... idziemy podpisać umowę!? No nie wiem, czy naprawdę chcę pan mnie przyjąć... Dzięki temu co pani zrobiła nie mam już żadnych wątpliwości! Zresztą...od początku nie miałem! Po prostu tryska od pani ambicja i talent. - powiedział z szerokim uśmiechem na ustach, a ona śmiała się i nie wierzyła w to wszystko. - To co najpierw umowa, a później może jakaś kawa? Bardzo chętnie, ale niestety dzisiaj nie dam rady. Mam jeszcze kilka spraw do załatwienia. - odpowiedziała. Ehhh... no cóż... nie będę nalegał. Z tego wszystkiego zapomniałem o tych innych kandydatkach. Muszę im odmówić, bo znalazłem już idealną osobę na to stanowisko. - śmiał się. Podpisali umowę, a zadowolona Justyna opuściła swoja nowe miejsce pracy z masą pomysłów na nowe projekty, których plany otrzymała od szefa. I jak !!?? Udało się!!?? - pytały już…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%