Inne · 3 min czytania
W głębi zielonego nieba
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Papieros tlił się w popielniczce nie mieszczącej już niedopałków. Czwarta butelka wina niedługo dołączy do swoich poprzedniczek, które już się wypróżniły daremną próbą zabicia samotności i rozżalenia. Cierpki smak nie zagłuszył goryczy serca. W tym momencie nic nie miało znaczenia... Siedziała przed zalanym kroplami deszczu oknem i nie mogła wymazać z wyobraźni trzydniowego wspomnienia. Mimo iż pamięć o nim schowana już była głęboko w sercu, przytłumiona przez gwar codzienności, poznała go od razu. Banalna scena- mijali się na przejściu, idąc w przeciwne strony. Martwe świdrowanie w żołądku, wywołane przez głębię zielonego nieba jego oczu, ożyło na nowo… Nie poznał jej. Nie zauważał niczego i nikogo, poza aniołem sunącym obok niego. Różowy blask miłości promieniował od nich, roztaczając swój kolor i zapach dookoła- rzucali się w oczy. Nie pamięta, by widziała go tak szczęśliwego… …więc może i lepiej, że nie dała im szansy? Nie raz zadawała sobie proste pytania dotyczące tej decyzji. Każdego dnia podbijała świat, wiedząc, że słusznie zrobiła.