Pisarstwo · 8 min czytania
W każdym momencie wszystko się moze zmienić(odc.2)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kaśka wpadła do domu jak burza i zatrzasnęła mocno drzwi. W kuchni czekała na nią babcia i obiad podany na stole. Babcia Staszka zawsze podawała ciepły posiłek. Niestety nie zostało to nigdy docenione. -Jak ty się dziecko ubierasz? –zapytała z wyrzutem w oczach. To pytanie padało codziennie, a odpowiedź była za każdym razem identyczna. -Nie babki interes –odpyskowała Kaśka i w pośpiechu zjadła obiad, byle tylko, jak najkrócej przebywać z babką. -A, co w szkole? Dostałaś jakąś ocenę? –staruszka próbowała nawiązać kontakt, lecz było to daremne. -W szkole, jak zawsze nudy –ledwo połknąwszy ostatni kęs gołąbków, dziewczyna udała się do swojego pokoju. Rzuciła się na łóżko i założyła na uszy słuchawki. Puściła swój ulubiony kawałek Metallicy „Frantic” i zatopiła się w muzyce. No tak, kolejny chłopak zaliczony zostanie dzisiaj. Aż trudno jej uwierzyć, że tak łatwo jej poszło. Zapraszali ją na randki do dyskoteki, na imprezy czy coś w tym stylu, ale jeszcze nigdy nikt nie zaprosił jej do kina. Widziała, ze Łukasz połknie haczyk. Od dawna oglądał się za nią inaczej niż wszyscy. Naiwniak, myśli, że się w nim zakocham. Swoją drogą to może by tak się nim zabawić w troszkę inny sposób? Łagodniejszy. To dobra myśl. Gośka powiedziała jej po lekcjach, ze przydałaby się jakaś zabawa. Ma rację. Dawno nie było imprezy u Kaśki. Przydałoby się, żeby rodzice wybyli gdzieś z chaty na parę dni. Babkę dałoby się przegonić do sąsiadki. Rodzicom nie poskarży, bo to i tak nic nie da. Mama tylko machnie ręką „młoda jest, niech się bawi”. Ojciec to nawet nie zareaguje. Schowa głowę w gabinecie ze swoim laptopem i przez cały dzień będzie pracował. Dochodziła 17. -Mam jeszcze dwie godziny na przygotowanie się –powiedziała i podeszła do szafy. Znalazła w niej bluzkę od babki, która była chyba jedyną „grzeczną” w całej szafie. Pozostała część garderoby miała kolor czarny różnymi symbolikami metalu. Ta jedna była czerwona, bez wzorków. Ładna na ramiączkach, plecy siatkowane. Do tego spódniczka czarna. Tutaj już babcia nie była taka dobra i nie sprawiła wnuczusi spódniczki. Nie miała wyboru i wybrała najdłuższą, do kolan. Z makijażem było gorzej. Musiała poszperać u matki. Coś delikatnego w tym domu miała tylko ona. Kaśka wybrała jasny fioletowy cień do powiek, blady czerwony błyszczyk i zrobiła delikatniutki makijaż. Gdy przejrzała się w lustrze, aż dziw było myśleć, że to ona. Teraz pozostało jej czekać na swojego adoratora. Punkt 19 zabrzmiał dzwonek, a gdy Kaśka otworzyła drzwi, stanął przed nią chłopak z czerwoną różyczką. -Proszę, to dla ciebie –Łukasz na chwilę stanął jak zamurowany widząc „nową” Kaśkę, ale wyraźnie mu się to spodobało –czy to na pewno ty? -No a kto ma być –dziewczyna uśmiechnęła się serdecznie do naiwniaka i wyszli. Gdy przekroczyli furtkę, ręka dziewczyny wsunęła się pod ramię Łukasza i całą drogę do kina rozmawiali o filmach. Okazało się, że oboje uwielbiają ten sam film, a mianowicie „Smakosza”. Gdy stanęli przed gablotą kinową i spojrzeli na kręcone filmy, wybuchnęli niepohamowanym śmiechem. W gablocie znajdował się plakat „Smakosz 2”. Kaśka i Łukasz popatrzyli na siebie i śmiali się przez dłuższą chwile. Dziewczyna nie pamiętała, kiedy po raz ostatni jej śmiech był tak serdeczny i nie zawierał w sobie goryczy, ani ironii. -No to chyba nie muszę pytać, na jaki film idziemy -Łukasz zaśmiał się i złapał delikatnie za rękę uśmiechniętej dziewczyny. Poprowadził ją do kasy i kupił dwa bilety na ulubiony film. Do tego zakupił jeszcze popcorn i pepsi. Sala kinowa była wypełniona miłośnikami gęsiej skórki. Film był świetny i po opuszczeniu kina nie mieli innego tematu. -Uwielbiam go. -Wiesz, ze ja też -obydwoje znowu parsknęli śmiechem. Łukasz nie zdawał sobie sprawy, ze pod tą maską…