Aktualności · 3 min czytania
W KOMISJACH WYBORCZYCH PO STAREMU
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dziś wybory. Wiadomo do czego. Ja również głosowałem (nieważne na kogo, to moja sprawa, poza tym panuje cisza wyborcza), ale nie o tym jest ten komentarz. Po raz kolejny oddając swój głos na gębę z plakatu (wszak osobiście z kandydatem się nie znamy) podniosło mi się ciśnienie. Lepsza od kofeiny okazała się komisja wyborcza. A konkretnie jej skład. W gminie, gdzie bezrobocie jest na poziomie 22%, a w całym powiecie aż 25%, w komisji nie było nawet jednego bezrobotnego. Kto zatem w niej zasiadał? Ano jak zawsze przy wszelkiego rodzaju wyborach same samorządowe i administracyjne nieroby. Ludzie zamożni, z koneksjami, którzy mogą narzekać na wszystko, tylko nie na brak pieniędzy. Osób bezrobotnych brak. Uprzedzając Wasze ewentualne wątpliwości (jakim cudem on rozszyfrował wszystkich członków komisji?), od razu zaznaczam, że nasza gmina liczy aż 1800 osób (kolejny paradoks) i każdy w niej każdego zna. Przynajmniej z widzenia. Dlatego wiem, o czym piszę. Z lokalu wyborczego wyszedłem z mieszanymi uczuciami. Wszak dziś…