Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 7 min czytania

W mroku zanikają kontury

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Knajpka nie była duża. Nie była też modna, nie zdarzały się w niej występy na żywo, nie przychodziły sławy, nie odbywały konwenty, słowem - była to dziura z niepopularną muzyką, złą lokalizacją i tanim żarciem. Przy niedużych stołach ludzie siadywali pojedynczo, potem - gdy zaczynało brakować wolnych stołów - przysiadali się do nich nieznajomi. Zawsze nieznajomi, zawsze inni, a nawet jeśli ci sami - zwykle się tego z wiadomych powodów nie pamiętało.

Przychodzili tu najróżniejsi uciekinierzy. Ludzie, którzy pragnęli na jakiś czas zniknąć ze swojego świata, płacili za piwo i otrzymywali namiastkę wolności i anonimowości. Któryś z bardziej oczytanych klientów ochrzcił knajpę "Na Mrokach", ktoś inny dla wygody nazwał ją Mrokami - i tak już zostało. Barman nie zadawał pytań, ochrona pilnowała, by nie wszczynano burd - zresztą jedną z niepisanych zasad Mroków było niewtykanie nosa w cudze sprawy. Pogadać - tak, jeśli obie strony miały na to ochotę. Nie interesowano się sobą przesadnie.

W Mrokach widywano kilkoro stałych bywalców: wieloletni klienci, którzy wszystkich kojarzyli, z wieloma rozmawiali, ale nie dawali się poznać i parę osób, o których wiedział każdy, a którzy nikim nigdy się nie zainteresowali, tylko przychodzili, siadali, pili i wstawali od stołu wiele godzin później. Zjawiali się wraz z otwarciem knajpy, wychodzili ostatni, zazwyczaj miewali swoje stałe miejsca. Był wśród nich facet, który dwadzieścia czy trzydzieści lat temu zabił ponoć jakiegoś członka swojej rodziny i nie otrząsnął się z wyrzutów sumienia; był wciąż młody mężczyzna, który siadał w najciemniejszym kącie z zakrytą twarzą, sącząc całą noc jedno piwo; była kobieta z wyższych sfer, ponoć z tytułem doktora, która przychodziła co wieczór od ośmiu lat... ale zdaniem barmana żadne z nich nie było tak tajemnicze jak Ta Osoba.

O Tej Osobie wiedziano jak wygląda, że lubi rozmawiać i że ma pojęcie o wszystkich nieprzyjemnych stronach życia. Krótkie, ciemne włosy, luźny czarny t-shirt, czarne spodnie ze srebrnym łańcuchem, wysokie buty, niekiedy czarna skórzana kurtka - co do tego wszyscy się zgadzali. Problem pojawiał się, gdy przychodziło do określenia płci Tego Kogoś - była bowiem ulotna, zmienna i niesprecyzowana. Twarz Osoby zmieniała się w zależności od oświetlenia, dnia i tego, kto patrzył, sylwetka też wiele nie mówiła, a tembr głosu zmieniał się wraz z twarzą. Z początku intrygowało to ludzi tak bardzo, że stawiali zakłady, później, gdy zagadka pozostała nierozstrzygnięta, dziwna istota stała się - nareszcie - kolejną osobliwością Mroków.

Człowiek ten nie pojawiał się regularnie co wieczór. Bywało, że mijały całe miesiące, zanim przyszedł i przysiadł się do kogoś, a potem albo znów znikał w ciągu paru dni, albo zostawał na długie tygodnie. Zwykle przychodził późno, gdy wszystkie stoły były już zajęte, rozglądał się uważnie i przysiadał do kogoś, zawsze uprzednio pytając "wolne?"; osoba, którą sobie upatrzył, zaczynała wkrótce coś o sobie mówić, a on wdawał się w pogawędkę z nią lub słuchał w milczeniu. Czasami,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%