Inne · 2 min czytania
W-nda
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wdechem śmiertelnym, oddechem trupim, ulice znaczył, zaznaczał latarnie - pijanym spojrzeniem, uśmiechem głupim, kroczył kulejąc, komiczno-koszmarnie...
Do domu-nie-domu, jawy łożnicy, szedł szepcząc nic-nieme słowa - ku śmierci i życia cienkiej granicy, zmierzały nogi, i gięła się głowa...
Rój światła ślepego zanikał w oku, i okna pusto zastygłe w betonie - mrowisko marzeń w maligny mroku mijane marło w gwiazd nieboschronie...
Szpalery świateł smutno się tlących, mijał, wymijał, myślami się chwiejąc - w snów…