Melodramat · 6 min czytania
W pamięci
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zawsze wiedziałam, że cokolwiek się wydarzy, ty zawsze będziesz przy mnie. Nigdy nawet nie pozwoliłeś mi zwątpić, że mogłoby być inaczej. Uczyłeś mnie pierwszych upadków przy jeździe na rowerze. Biłeś chłopaków z mojej klasy, gdy ciągnęli mnie za warkocze i przezywali. Pomagałeś rozwiązywać zadania z matematyki w liceum. Poszedłeś ze mną na studniówkę, gdy ten palant, w którym się wtedy kochałam, mnie wystawił. Pojechałeś ze mną na egzamin na studia i czekałeś całe trzy godziny pod uczelnią, a potem ocierałeś moje łzy, gdy płakałam jak go oblałam. Pomogłeś mi znaleźć pierwszą pracę, gdy zdecydowałam się studiować zaocznie. A gdy przyszła fala emigracji, spokojnie wsadziłeś mnie w samolot, wmawiając, że na pewno sobie poradzę. Jednak dopiero teraz dostrzegam, jak wiele musiałam dla ciebie znaczyć i, że robiłeś to z czystej miłości. Dotykam twojej bladej twarzy i całuję usta na pożegnanie. Przepraszam, że nie byłam tym, kogo pragnąłeś. Przepraszam, że byłam taka ślepa. Obiecuję, że w następnym życiu będę tylko twoja. Ocierasz moje łzy i tylko szepczesz, że to co ci dałam, to i tak nad to, czego pragnąłeś. Wystarczyło ci tylko bycie przy mnie w radości i smutku, w chwilach sukcesu i trudu, w momentach zwątpienia i dojrzałych decyzji. Chciałeś być częścią mojego życia, ale byłeś kimś więcej. Byłeś moim życiem. Dziękuję ci za każdą łzę, którą mogłam wylać na twoją koszulę. Za każdy uścisk twoich ramion. Za każdy dotyk twojej dłoni. Za każdy pocałunek, którego nie zdążyliśmy sobie ofiarować do końca. Oto nadszedł kres naszej wspólnej wędrówki. Już do ciebie nie należałam. Oddałeś mnie w ręce innego. Poprawiłam fałdy białej sukni i opuściłam welon na twarz. Uśmiechasz się do mnie pokrzepiająco. Za parę minut stanę przed ołtarzem i złożę przysięgę dozgonnej miłość, a ty będziesz tego świadkiem. Zaciskam rękę na twoim ramieniu, ale nie potrafię zrobić kroku. Do tej pory żyłam niedoścignionymi marzeniami. Goniłam za nimi, pomimo tego, że nigdy nie udało mi się ich zrealizować. Nie zauważyłam, że prawdziwe szczęście było tak blisko mnie. I oto w momencie, gdy decyduję się zakończyć tą wieczną pogoń, gdy decyduję się ustatkować i żyć miłością spełnioną, stajesz przede mną ty. Akurat dzisiaj musiałeś mi to wszystko wyznać. Jak teraz mam oddać swoje życie w ręce innego? Czuję, że czekasz na moją reakcje. Przed sobą widzę ukochaną twarz Andrzeja, z którym zdecydowałam się zestarzeć. Opieram się natomiast na ramieniu mężczyzny, który zna mnie jak nikt inny, który był zawsze tam, gdzie go potrzebowałam, którego zesłało Niebo by się mną opiekował. Jak mogę się wahać w tak ważnym momencie? Czy też stanie u bram kościoła nie świadczy…