Komedia · 9 min czytania
W pociągu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Bo ja jestem tylko sfrustrowanym, młodym człowiekiem. Gdy wsiadam do pociągu nerwowo szukam sobie przedziału, gdzie byłoby wolne miejsce - najlepiej tuż obok okna lub ewentualnie przy drzwiach, nigdy na środku proszę państwa, nigdy, bo wtedy to nawet spać nie da rady, czasami niechcący można się zdrzemnąć na obcym ramieniu. Jak ktoś miły to jeszcze nie zrzuci twojej głowy ze swojego ramienia, czyli pół biedy, jak przystojny to żadnej biedy, ale bądźmy szczerzy... Przystojni panowie w pociągach to istna rzadkość, bo prawie wszyscy posiadają własny samochód i nie jeżdżą takimi pojazdami. Najgorzej już jak uśniesz na ramieniu wielkiego śmierdziucha obrośniętego tłuszczem, spod jego pachy będzie wydobywał się zapach rozkładającej się psiej karmy. Pycha, czyż nie?
Dajmy sobie spokój ze spaniem, toż to rzadka kwestia gdyż w pociągu staramy się nie spać. Przecież złodzieje grasują, prawda? Mogą cię okraść z twych cennych rzeczy! Jakich cennych rzeczy? Co najwyżej mogą zwinąć portfel, choć i tak z niego nic nie wyjmą, bo przecież nie masz tam żadnej gotówki, wszystko leży bezpiecznie w twoim banku i jedyne co może zabrać ci złodziej to karta kredytowa lub zwykła debetówka, do których dostępu i tak mieć nie będzie, bo natychmiast zgłosisz kradzież i za dwa tygodnie znajdziesz w swojej skrzynce pocztowej nową, piękną, lśniącą kartę z nowym kodem PIN. Ot co... Telefon komórkowy? Bądźmy szczerzy... Po jakiego grzyba komuś twoja cegła? No przecież non stop się zawiesza, przy zbyt wysokich temperaturach to istny koszmar. Kolorowy wyświetlacz? No tak, ma, ale to o niczym nie świadczy. Teraz każdy może mieć taki telefon, nawet kilkuletnie dziecko już posiada, to dlaczego złodziej miałby nie mieć? A może ktoś miałby ochotę na twoje kanapki? Najczęściej z jajkiem albo z uniwersalną szyneczką. Zdarzają się również bułki słodkie, pączki i inne takie.
Skoro już mowa o jedzeniu. Rusza pociąg, patrzysz na ludzi, którzy jadą z tobą w przedziale. Nie mija kilka minut a oni już otwierają swoje bagaże podręczne i słyszysz szelest papieru, okropne, wręcz wkręcające się swoim dźwiękiem w ucho, bezczelnie działające na twoją psychikę… mlaskanie! Najgorsza rzecz na świecie! Widzisz przed sobą średnio przystojnego faceta albo ewentualnie średnio atrakcyjną kobietę a ona wyciąga sobie coś do jedzenia, otwiera to z drażniącym szelestem po czym gryzie i mlaszcze... I mlaszcze... I mlaszcze... Ty próbujesz czymś zająć myśli, udajesz, że nic się nie dzieje, że po prostu ktoś coś je, że widocznie musi a tobie nic do tego, ale tak naprawdę masz ochotę wstać, zabrać temu komuś jedzenie i wyrzucić je przez okno a tuż po tym tego jedzącego. Modlisz się w duchu, żeby ten ktoś wreszcie skończył bo przez to wszystko nie możesz zasnąć, o nie.
Patrzysz na smakosza i wreszcie z ulgą przyznajesz, że kończy swój posiłek, bez którego nie przeżyłby pierwszych piętnastu minut jazdy. Już myślisz, że możesz swobodnie zamknąć oczy gdy nagle słyszysz dźwięk wypadającej filiżanki, która jednocześnie jest zakrętką od termosu. Naczynie uderza z niewyobrażalnym hukiem na podłogę, smakosz wychyla się i próbuje ją podnieść, jednak siły dośrodkowe wcale nie pomagają w tej czynności. Gdy smakoszowi wreszcie udaje się zrobić swoje wyciąga z torebki chusteczkę i wyciera, następnie stawia sobie filiżankę na specjalny stolik... Nie, nie! Jeszcze wcześniej zastanawia się jak takie cudeńko obsłużyć. Patrzy z czego się składa. Kwadratowa deseczka – taaak, jakaś nóżka... O! Ona się wygina! Po kilkudziesięciu sekundach udaje mu się wreszcie rozprawić z niesfornym, pociągowym meblem. Stawia wyżej wspomnianą filiżankę i nalewa doń herbaty. Niestety połowa zawartości naczynia ląduje na kolanach lub rękawie smakosza, jedna czwarta na podłodze i ostatnia część na tobie. Miło, że ktoś się chciał z tobą podzielić, gdy ty nawet o to nie prosiłeś, prawda? I znowu ta siła dośrodkowa.
Rozglądasz się. Nikt nic nie je. Nadszedł czas na krótką drzemkę, marzysz o tym aby ktoś wreszcie ukradł twój telefon, bo będziesz miał pretekst, żeby kupić nowy. Niestety, nie udało się. Trudno, mówisz i powoli zapadasz się w błogi sen, gdy nagle słyszysz dźwięk rozsuwanych drzwi i…