Thriller · 4 min czytania
W pogoni za ideałem
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rzeźbiarz wziął do ręki dłuto i przytknął do materiału. Jednolita skała odpadała przy każdym uderzeniu młotka. Wyjątkowe połączenie: siła i wyobraźna.Atrybuty, które powinien posiadać każdy prawdziwy dowódca wojenny. Tym razem przysługiwał się jednak nie niszczeniu, a tworzeniu. Artysta działał automatycznie. Jeszcze nie wiedział co powstanie. Pracował dalej. Uderzał raz wjedno, raz w drugie miejsce. To pod takim, to pod innym kątem. W oczach mężczyzny widać było prawdziwą pasję. Nic więcej. Wydawał się być nieobecny. Zabijał największego wroga. Uwodził kobietę swoich marzeń. Każdy ruch prowadził do jego wewnętrznego spełnienia. Jego dzieło powoli nabierało kształtów. Jednak do ideału jeszcze wiele brakowało. Tu odrobinę poprawił, tam fragment odłupał. Miał już cel przed oczami: symetralny anioł. Z rozłożonymi skrzydłami i rękoma. „Nos jednak za krzywy.” Kolejne uderzenie. Za mocno. „Teraz czubek nosa jest za długi.” Odrąbał. „Teraz nos jest już zdecydowanie za mały.” Zmiana koncepcji. Niech anioł będzie upadły. Ucieleśnienie strachu. Odrąbał nos. Przerzedził kamienne włosy. „Skrzydła powinny być gołe. Niczym nietoperza.” Włożył w to wiele energii. „Skrzydła są... Idealnie.” „Mięśnie nie powinny być tak wyrzeźbione.” „Palce bardziej kościste.” Uderzał dalej. Artysta poczuł się jak bóg. Tworzy. Tchnie duszę w kamień. - Skończone. – Przyjrzał się dziełu. „Coś jest źle.” „Skrzydła! Trzeba je zmienić.” Poprawiał dalej. Skrzydło pękło. Artysta wrzasnął wściekły. Przed oczami pojawił mu się nowy obraz: rozkładający się trup człowieka. „W jednej nodze dziura – mięso odpadające od kości.” „Ręka podobnie.”…