Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 8 min czytania

W ponure deszczowe dni 2 - Tajemnica piwnicy Velmo

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

>>Pierwsza wyprawa do piwnicy

-Carys, koniec czytania na dzisiaj – huknęło tuż nad głową panny Velmondo, a chwilę później drowi nos utknął między kartkami książki, którą blondyn właśnie zatrzasnął. -No nie, Req! Tym razem przeszedłeś samego siebie! - wrzasnęła Carys, rozcierając czubek nosa. - Nie skończyłam nawet pierwszego rozdziału. -A... Christie... Nie kojarzę końcówki. No rusz się, siostra – mruknął Requel, gdy drowka uparcie otworzyła książkę i starała się skupić na kolejnych linijkach tekstu. - Pomożesz mi posprzątać piwnicę, to dostaniesz konfiturę z żurawiny na osłodę – dodał, ciągnąc ją za ramię. -Dobrze wiesz, że nie cierpię żurawiny. Powinieneś się lepiej postarać, jeżeli masz zamiar bawić się w przekupkę. -Możesz ją komuś opchnąć. Nie moja wina, że Kolma robi tylko takie konfitury. Carys popatrzyła groźnie na brata. -Co jeszcze będę z tego miała, jak ci pomogę? -Święty spokój, bo ja w końcu dostanę wędkę i pójdę na ryby – wypalił Requel, szczerząc zęby. Panna Velmondo tylko wywróciła oczyma, lecz gdy blondyn na poważnie zaczął utrudniać jej czytanie, westchnęła z rezygnacją i posłusznie podreptała za bratem, poszukując czegoś nadającego się do mycia. Przemoknięta Xiitane, która właśnie dotarła do dworu przyjaciółki, ze zdziwieniem obserwowała dziwną procesję schodzącą po głównych schodach w wielkim holu i kierującą się ku piwnicy. Na jej czele kroczył Requel trzymający w jednej dłoni pękate wiadro, w którym przy każdym kroku chlupotała zielonkawa, pienista ciecz, a w drugiej zestaw mioteł najróżniejszego kalibru. Tuż za nim z nieszczęśliwą miną podążała Carys uzbrojona w dwa mopy różnej długości, kilka ścierek i torbę wypełnioną środkami dezynfekującymi. Kruk Milo uparcie ciągnął za sobą... pułapkę na myszy. -Carr, czy to ta nowa gra, o której mi mówiłaś? - zawołała za idącymi panna Vogel, rozpinając mokry płaszczyk, z którego skapywała woda wprost na wypolerowaną podłogę. -Taa... Nazywa się „sprzątanie piwnicy w warunkach ekstremalnych”! - odkrzyknęła Carys. - Jak chcesz, to możesz się przyłączyć, ale ja bym ci radziła brać nogi za pas, zanim przydybie cię Kolma. -Siostra, nie utrudniaj. Zawsze to jedna para rąk do pomocy więcej – westchnął Requel, szukając w pęku kluczy tego właściwego, otwierającego drzwi do piwnicy. Xiitane podrapała się po głowie, a później spojrzała na Kolmę cierpliwie wycierającą kałuże, które srebrnowłosa pozostawiła, chodząc po holu. Elfka szybko zwinęła przemoczony płaszczyk i chwyciwszy pod pachę kota, czym prędzej dołączyła do Carys i jej brata znikającego w czeluściach podziemia. -Kto wymyślił tę zabawę? - zapytała, schodząc po drewnianych schodach. - Kolma? -Można tak powiedzieć – Requel odwrócił się do nowo przybyłej i wręczył jej miotłę. - To zabawa w wiosenne porządki – dodał, rozglądając się po piwnicy. - Kto tak zapuścił ten chlew? - jęknął. -Na dzisiaj rybki masz już z głowy – zachichotała Carys opierając o ścianę mopy. Piwnica wyglądała gorzej niż po przejściu tornada. Poukładane w wielkie stosy skrzynie i beczki najróżniejszej wielkości i kształtu skutecznie utrudniały przemieszczanie się po otoczeniu. Wiele z nich straszyło ogromnymi dziurami, a resztki ich zawartości, walające się po kamiennej, wilgotnej podłodze, dobitnie świadczyły o zmasowanym ataku gryzoni. Setki pajęczyn zwieszające się ze ścian i otaczające drewniane półki dopełniało obrazu grozy. Tylko tam, gdzie urzędowała Kolma, panował jako taki porządek, a równo poustawiane słoiczki z niezidentyfikowaną zawartością zostały odmiecione z jakiegokolwiek brudu panoszącego się bezkarnie w reszcie pomieszczenia. Drewniane, łukowate drzwi, prowadzące do zbrojowni Carys, stały oparte o ścianę, prezentując pokaźną dziurę niewiadomego pochodzenia

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
W ponure deszczowe dni 2 - Tajemnica piwnicy Velmo — czytnik · opowiadania