Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 12 min czytania

W ponure deszczowe dni 2 - Tajemnica piwnicy Velmo

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

>>Druga wyprawa do piwnicy

Zastawione w piwnicy pułapki musiały zdać egzamin, gdyż przez całą kolejną noc z podziemi dochodziły odgłosy ich złowieszczego kłapania metalowymi zębiskami. Nad ranem do tej tyrady dołączył wrzask hrabiego Caleba, który, nie uświadomiony o akcji swojego potomstwa, jak zwykle wybrał się do piwnicy po nalewkę kolminej roboty. Niespodzianka czyhała na niego na ostatnim stopniu schodów, kolejna dopadła go, gdy sięgał po upragnioną butelkę. Potem hrabia przestał liczyć, ilu intruzów uwiesiło się podczas jego taktycznego odwrotu na bosych stopach. Obudzone wrzaskami rodzeństwo i Xiitane w te pędy pobiegli do wejścia do podziemi, z zaciekawieniem przyglądając się rezultatowi swoich działań. Hrabia Caleb, utykając na obydwie nogi, ledwie dobrnął do schodów budząc nowe rzesze kłapiących pułapek, które z zadowoleniem zatrzaskiwały się na jego paluchach. Z tryumfującą miną wyniósł z czeluści zdobytą butelkę z nalewką i zdrowo sobie łyknął z gwinta, opierając o grube, drewniane drzwi. -Następnym razem raczcie wywiesić ostrzeżenie o tym, że zamieniacie piwnicę w poligon – powiedział, spoglądając z ukosa na Carys i Requela. - Człowiek nawet nie wie, w co może tutaj wdepnąć. Drowka i jej braciszek wymienili między sobą porozumiewawcze spojrzenia, a potem zgodnie odchrząknęli. -Polujemy na myszy – odparła w końcu Carys, rezygnując z wygodnego wariantu zwalenia całej winy na Kolmę. - Najwyraźniej mamy najazd szkodników na spiżarnię. -Ach tak – hrabia pokiwał głową, łykając kolejnego głębszego i usiadł na pobliskich schodach prowadzących na piętro posiadłości. - A od kiedy to w moim domu są myszy? - zapytał, marszcząc brwi. -Od kiedy Kolma zajęła się produkcją pleśniowych serków – sarknął Requel, uwalniając nogi ojca od pułapek. Xiitane pomogła założyć mu bandaże na opuchnięte stopy Caleba. -A od kiedy to moja służąca stała się taka neutralna na szkodniki? -Może od kiedy kupiła sobie rybki... - Carys z zadumą podrapała się po szczęce, zastanawiając nad powiązaniami rybek i myszy. Pracująca na najwyższych obrotach wyobraźnia zaczynała już jej podsuwać obrazy odnośnie tego, po co Kolma w ogóle kupiła sobie rybki. Z tego, co pamiętała, ostatnie łuskowane stworzonka skończyły swój marny żywot na jej nowej, teflonowej patelni, przypiekane na masełku razem z cebulką. Było to chyba podczas wizyty burmistrza z Derezny, bo Kolma bardzo chciała przed nim zabłysnąć swoją „rybną” kuchnią. Szczegółem była tylko mała zjadliwość owego specjału i mikroskopijność porcji. -W tym domu zawsze działy się dziwne rzeczy, nawet kiedy Dre skończyła z tą swoją magią - hrabia z zadowoleniem mlasnął, odstawiając na bok pustą butelkę i z rozanielonym uśmiechem powitał Kolmę, która właśnie wystawiła głowę ze swej sypialni w schowku, z zaciekawieniem sprawdzając powód porannych hałasów. - Dre, skarbie, chyba nie masz nic przeciwko temu, żebyśmy trochę pofiglowali? - zachichotał, zdejmując z głowy Kolmy szlafmycę z gustownym pomponikiem i obejmując ją niedźwiedzim uściskiem. Drowia służąca krzywo łypnęła na zdegustowane hrabiowskie dzieci i wymierzyła pięścią w nos Caleba. -Nie bzykam się z państwem po butelce nalewki – warknęła, zatrzaskując drzwi. Hrabia z zawiedzioną miną rozsiadł się na schodach i zanim reszta zdążyła cokolwiek zrobić, głośno zachrapał. -Ciekawe czy piwnica jest już czysta – mruknęła Carys. -Po interwencji tatusia na pewno – Requel uśmiechnął się krzywo. - Zwłaszcza, jeżeli chodzi ci o pułapki – dodał, łypiąc na obandażowane stopy rodziciela i stos metalowych trzaskaczy leżący tuż obok. -Nie zaszkodzi sprawdzić – Xiitane wzruszyła ramionami. -Ale kota zostawiasz tutaj – zastrzegło natychmiast rodzeństwo. - Jeszcze nie posprzątaliśmy po ostatniej rozwałce. Po ostrej wymianie zdań srebrnowłosa w końcu zgodziła się rozstać z pupilem na czas zejścia do piwnicy. Zarzekła się jednak, że uczyni to dopiero po tym, jak kruk jej przyjaciółki również szerokim łukiem ominie piwniczne czeluście. -Chyba nie muszę wam przypominać, kto pierwszy z tego duetu zaczął, prawda Carr? - syknęła, kładąc dłonie na biodrach. Ustalono, że Arew i Milo będą pilnować hrabiego, by ten przypadkiem nie wyrządził sobie jakiejś krzywdy. Troje śmiałków ostrożnie zeszło po schodach, niknąc w ciemnościach podziemnego pomieszczenia. -Carr, jest chyba jedna rzecz, o której nie pomyśleliśmy – mruknęła Xiitane, ześlizgując się z trzech ostatnich stopni i wdeptując bosą stopą w trudną do rozpoznania maź. -Co mianowicie? -Jakąś porządną lampę – srebrnowłosa stęknęła, podnosząc się z ziemi. - Przy takim braku widoczności te myszy mogą paradować tuż przed naszym nosem, a my i tak niczego nie wyniuchamy. Nagle drewniane, okute drzwi do piwnicy zatrzasnęły się ze złowieszczym skrzypieniem za plecami pana Velmondo, całkowicie pochłaniając odrobiny światła, które sączyły się przez ów otwór. W ciemności rozległ się trudny do zlokalizowania, demoniczny chichot. Blondyn w te pędy doskoczył do drzwi, próbując je otworzyć, lecz z mizernym skutkiem. Na zmasowanym ataku ucierpiał jedynie jego bark. -Siostra, ty chyba miałaś w zbrojowni świeczki, nieprawdaż? - zapytał Requel, a w jego głosie zaczęła budzić się niepewność. Po omacku dołączył do elfek, omal nie wybijając kilku zębów na ostrym ślizgu po schodach. -Gdyby to dokładnie posortować, pewnie znaleźlibyśmy także te wytrychy, które zarekwirowałam Aniemu – mruknęła drowka. - Kolma wrzuca do zbrojowni wszystkie metalowe graty, które wpadną jej w łapska. -Obawiam się, że wytrychy przepadły – przerwał jej nagle brat. - Ostatnio widziałem, jak maltretuje nimi puszki z konserwową kukurydzą. Głośny jęk zawodu wyrwał się z piersi drowki. W tym momencie Xiitane po raz kolejny wyłożyła się na niewidocznej przeszkodzie i siarczyście klnąc, uruchomiła swoje magiczne umiejętności. Chwilę później wnętrze piwnicy rozbłysło…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
W ponure deszczowe dni 2 - Tajemnica piwnicy Velmo — czytnik · opowiadania